Grupa Bogdanka (z Grupy Enea) odnotowała w 2025 r. 543,1 mln zł EBITDA i 263,8 mln zł zysku netto. Spółka znacząco poprawiła wyniki, biorąc pod uwagę 1,49 mld zł straty, którą odnotowano w 2024 r. Władze spółki jednak alarmują, że utrzymanie konkurencyjności jest coraz trudniejsze. Spółka widzi także jedno, ale kluczowe ryzyko dla dalszej rentownej działalności.

Ryzyko utraty klientów? 

Jako „wysokie” oceniono ryzyko utraty kluczowych klientów. Tutaj warto przypomnieć, że kluczowymi klientami są Enea – Enea Wytwarzanie (64 proc.), GK Enea – Enea Połaniec (16 proc.), a także grupa Azoty. Mimo że ryzyko zostało ocenione jako wysokie, trzeba pamiętać, że spółki wytwarzające energię z tej samej grupy co Bogdanka nie zrezygnują z zakupu węgla, ale mogą go zmniejszać. Firma chce przeciwdziałać takiemu zagrożeniu, zawierając umowy wieloletnie oraz poszukując rynku zbytu za granicą.

Czytaj więcej

Coraz trudniej utrzymać Bogdance chętnych na węgiel

Ryzyko utraty kluczowych klientów wynika z harmonogramu odchodzenia od węgla w energetyce. W przypadku Enei, która odbiera ponad 80 proc. węgla wydobywanego przez Bogdankę, jest przyjęty harmonogram wyłączenia części bloków węglowych w Kozienicach i Połańcu lub zastąpienie węgla biomasą. Mowa o perspektywie lat 2029-2033. – Spółka stara się co prawda dywersyfikować kierunki dostaw – co widać po rosnącym eksporcie, niemniej to krajowy rynek jest głównym źródłem dochodu. Oczywiście, to ryzyko jest wysokie, ale i naturalne z procesem odchodzenia od wydobycia węgla energetycznego. Mowa tu o perspektywie długoterminowej. W krótkookresowym terminie tak długo jak Enea będzie posiadać flotę elektrowni węglowych, tak długo węgiel z Bogdanki będzie potrzebny, choć wolumeny będą systematycznie spadać, jak to zresztą obserwujemy w ostatnich latach – mówi Jakub Szkopek, analityk Erste Securities.

Otoczenie geopolityczne sprzyja 

Zdaniem naszego rozmówcy są jednak dwa światełka w tunelu, które pozytywnie wpłyną w tym roku na wyniki, a także pozycje na krajowym rynku. – Po pierwsze, wojna na Bliskim Wschodzie. Brak bliżej określonych perspektyw jej zakończenia winduje ceny węgla energetycznego, jako tańszej i bardziej dostępnej alternatywy dla gazu ziemnego (głównie LNG z Kataru – red.). To przełoży się na ceny surowca i wyniki Bogdanki, ale pewnie dopiero w II połowie tego roku. Jeszcze w lutym indeksy węgla energetycznego spadały, ale w kolejnych miesiącach mogą rosnąć. Okresowa poprawa wyników spółki zatem nadejdzie, a zobaczymy je w wynikach w II półroczu – mówi. Drugi element, który może ułatwić spółce sprzedaż węgla, to postępująca dekarbonizacja na Śląsku. – W tym roku z JSW (która także wydobywa węgiel energetyczny – red.) i z PGG odejdzie z pracy na wcześniejsze emerytury, urlopy górnicze czy jednorazowe odprawy górnicze kilka tysięcy osób. W tym roku zatrudnienie w górnictwie (obecnie ok. 70 tys. – red.) może spaść nawet o 10 proc. Reorganizacja pracy i zastąpienie wykwalifikowanej kadry tak szybko nie będzie łatwe. Może się to przełożyć na mniejsze wydobycie w tamtejszych kopalniach. To otworzy w naturalny sposób przestrzeń dla Bogdanki, która będzie mogła przekierować swój węgiel tam, gdzie PGG czy JSW nie będą w stanie – mówi analityk. Wskazuje, że spółce póki co jednak trudno będzie zwiększyć wydobycie, bo w pierwszej kolejności na rynek trafi węgiel ze zwałów węglowych.