Można śmiało mówić o sezonowości pierwotnego rynku obligacji korporacyjnych, która dostosowana jest do sprawozdawczości spółek. Szczyt aktywności emitentów przypada zazwyczaj na drugi i czwarty kwartał roku kalendarzowego, a po nich przychodzi zazwyczaj uspokojenie. I tak właśnie należy interpretować spadek aktywności emitentów w I kwartale br.
Wysoki koń
Od stycznia do marca emitenci przeprowadzili 44 emisje obligacji (z pominięciem sektora finansowego), co jest najsłabszym wynikiem w historii zbierania tych danych przez obligacje.pl, czyli od początku 2021 r. Tylko raz, w I kwartale 2023 r., liczba emisji była zbliżona (45), a średnia liczba emisji z ostatnich pięciu lat to prawie 73 kwartalnie. Jednak to, co wygląda na załamanie, w istocie jest właśnie odpoczynkiem po niezwykle intensywnym IV kwartale, w którym liczba przeprowadzonych emisji sięgnęła 76, za to ich wartość 7,0 mld zł, co było dla odmiany najwyższą wartością w nieco ponad pięcioletniej historii (średnia to 3,5 mld zł kwartalnie).
Mniej więcej to samo można napisać o wartości emisji. W I kwartale wyniosła ona 2,8 mld zł, czyli o 60 proc. mniej niż w końcówce ub.r. i o 28 proc. mniej niż rok wcześniej, ale akurat pod względem wartości przeprowadzonych emisji zdarzały się na rynku okresy mniejszej aktywności (w sześciu na dwadzieścia jeden kwartałach, a więc wcale nie tak rzadko).
Wygładzona statystyka
Z powodu sezonowych wahań aktywności rynku znacznie lepiej niż porównywanie kwartałów kondycję rynku oddają wartości skumulowane z ostatnich dwunastu miesięcy. W ujęciu 12-miesięcznym widać, że choć wielkość przeprowadzonych emisji spadła nieco od szczytu zanotowanego na koniec ub.r., to w istocie i tak jest to druga wartość w historii.
Z kolei jeśli przyjrzeć się liczbie emisji, to już od początku ub.r. stabilizuje się ona w pobliżu 240 ofert przypadających na 12 miesięcy i miniony kwartał nie dokonał wyłomu w tej statystyce.
W dłuższym horyzoncie widać jednoczesny wzrost wartości rynku pierwotnego, ale spadającą liczbę przeprowadzanych emisji. Te tendencje tłumaczyliśmy już wcześniej – z rynku wypadły emisje o niskiej wartości (do 10 mln zł) i to głównie one odpowiadają za spadek liczby emisji (nawet o sto rocznie). Liczba ofert o średniej wielkości rosła przy tym nieznacznie, za to na statystykę wartości rynku wpłynął gwałtowny wzrost liczby dużych emisji, o wartości przekraczającej 0,5 mld zł. O ile w 2022 r. na rynek nie trafiła ani jedna taka emisja, o tyle w 2025 r. było ich jedenaście. W I kwartale br. o taką emisję pokusił się Kruk, który pozyskał 0,6 mld zł i to już w marcu, w drugim tygodniu wojny.
Sam wybuch wojny byłby łatwym wytłumaczeniem zmniejszonej aktywności emitentów w I kwartale, ale raczej niezgodnym z prawdą. Wyniki emisji Kruka, ale także Bestu, który w połowie marca zamknął prospektową, szeroko dostępną emisję obligacji uzyskując spadek marży do 3,2 pkt. proc. ponad WIBOR wskazują, że inwestorzy nadal są chętni do obejmowania kolejnych ofert. Jeśli ktoś zrezygnował z emisji w ostatnich tygodniach, to nie z powodu obaw o popyt.