Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie są kluczowe oceny i prognozy analityczne dotyczące spółki LPP?
  • Co spowodowało rewizję ceny docelowej oraz rekomendacji dla jej akcji?
  • Na jakiej podstawie metodycznej analityk ustalił nową wycenę akcji?
  • Jakie plany sprzedażowe i cele rentowności przedstawia zarząd spółki na najbliższe lata?
  • W jaki sposób czynniki makroekonomiczne i geopolityczne wpływają na działalność oraz prognozy spółki?
  • Jakie są identyfikowane główne zagrożenia dla realizacji przedstawionych założeń?

„Widząc wciąż 17 proc. potencjał wzrostowy dla wartości akcji w średnim okresie, podnosimy cenę docelową z 23000 do 26300 zł na akcję, jednocześnie obniżając rekomendację do »Akumuluj«” – napisał Dariusz Dadej, analityk Noble Securities w raporcie z 8 kwietnia przesłanym do mediów kilka dni później, w ostatni poniedziałek.  Tego dnia akcja LPP kosztowała na GPW w ciągu dnia 23280 zł, lekko tracąc na wartości po rajdzie widocznym od początku roku.

Analityk bardziej sceptyczny niż zarząd LPP

Nowa cena docelowa ustalona przez Noble w perspektywie 12 miesięcy to wypadkowa wyceny metodą DCF (23904 zł za walor) oraz porównawczą (23642 zł). Każda z metod ma 50 proc. wagę.

Dariusz Dadej zweryfikował swoje prognozy dla LPP po tym, jak zarząd pod kierunkiem Marka Piechockiego pokazał nowe założenia na ten rok i podtrzymał plan na rok 2027

Czytaj więcej

LPP zrealizowało prognozę. Założenia na rok 2026 lekko w górę

„Aktualizując wycenę i rekomendację, uwzględniamy przede wszystkim przedstawiony przez zarząd plan przychodowy oraz oczekiwania dotyczące marż. Pozytywnie oceniamy zwłaszcza podniesienie założeń rentowności o ok. 1 pkt. proc. co stanowi podstawę do rewizji naszych prognoz w górę. Dodatkowo wprowadziliśmy korekty wynikające z uaktualnienia parametrów wpływających na oczekiwane poziomy LfL (ang. like for like, czyli sprzedaż w porównywalnych sklepach – red.)” – tłumaczy specjalista. Przypomina, że spółka planuje w latach 2026–2027 kontynuację dynamicznego wzrostu w modelu omnichannel, łącząc rozwój sieci sklepów stacjonarnych z rosnącą sprzedażą online.

Plany sprzedażowe Grupy na rok finansowy 2026/27 zakładają obecnie osiągnięcie przychodów w okolicy 28–29 mld zł (bez zmian). Jednocześnie firma stawia na utrzymanie solidnej rentowności i dyscypliny kosztowej – celem jest marża brutto na poziomie ok. 55–55,5 proc. (54-54,5 proc. poprzednio), marża EBITDA 23–24 proc. (22-23 proc. poprzednio) oraz koszty operacyjne w relacji do sprzedaży na poziomie 40–41 proc. (bez zmian).

„Nasze założenia na rok następny, czyli 2026/27 to 27,9 mld zł sprzedaży (+21 proc. r/r), marża brutto na poziomie 55,1 proc. oraz koszty sprzedaży i zarządu do przychodów na poziomie 41,4 proc. oraz marża EBITDA 22,4 proc. czyli lekko poniżej planów spółki” – zastrzegł specjalista z Noble Securities.

Kluczowa ochrona marż i tempo rozwoju sieci 

Wg niego, napięcia geopolityczne, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie, wpływają na LPP głównie pośrednio – poprzez ceny surowców, kursy walut i koszty transportu. Spółka nie odnotowuje obecnie istotnych zakłóceń dostaw z Azji, a ewentualne opóźnienia są niewielkie i nie wpływają na dostępność kolekcji. Zdaniem Dadeja, widać jednak pierwsze skutki napięć: rosną ceny produktów powiązanych z ropą oraz koszty frachtu, co może stopniowo podnosić koszty operacyjne.

„W tym otoczeniu kluczowa staje się ochrona marż. Na tym tle podkreślamy, że LPP podniosło założenia dotyczące rentowności, uwzględniając wyżej wymienione czynniki ryzyka, jak i sprzyjający marżom pierwszy kwartał roku 2026/27 kiedy dzięki korzystnej pogodzie nie było potrzeby stosowania promocji” – ocenił analityk.

Zwraca on także uwagę na dywidendę, którą płaci LPP w tym roku Będzie to w sumie 900 zł na akcję, czyli 1,68 mld zł razem.  LPP wypłaciło już 400 zł zaliczki, a 500 zł ma przekazać inwestorom po decyzji walnego zgromadzenia.

Czytaj więcej

25 dywidendowych mocarzy do portfela na drugi kwartał

„Obecnie największym zagrożeniem dla realizacji naszych prognoz jest wolniejsze niż zakładamy tempo rozwoju sieci sprzedaży. Dodatkowo są to czynniki wpływające na pogorszenie ogólnej sytuacji gospodarczej, które utrudniałyby poprawę siły nabywczej konsumentów, a w konsekwencji skutkowałyby spadkiem popytu” – napisał Dariusz Dadej.