Nawet 85 mln euro trafi przez Future Tech Poland do polskich innowacyjnych spółek za pomocą trzech funduszy inwestycyjnych. Jednym z nich jest pana fundusz Expeditions...

Z programu Future Tech Poland trafia do Expeditions  20 mln euro. Przy czym nasz fundusz jako taki dysponuje w całości kwotą kilkakrotnie wyższą, to kapitał od różnych inwestorów. Bank Gospodarstwa Krajowego ogłosił swoją decyzję w marcu, natomiast dla nas ten proces zaczął się już we wrześniu 2024 r., gdy zaczęliśmy pierwsze rozmowy z European Investment Fund, ciałem inwestycyjnym Europejskiego Banku Inwestycyjnego, który wspólnie z BGK prowadzi Future Tech Poland.

Reklama
Reklama

Co do zasady, jako Expeditions jesteśmy funduszem, który inwestuje przede wszystkim w Europie, ale też globalnie. Oczywiście Polska i polscy założyciele spółek są dla nas absolutnym priorytetem i nie przeoczymy w Polsce spółek z dobrymi founderami. Ale trzeba pamiętać, że to jest venture capital, klasa aktywów, która z definicji musi być globalna, żeby odnieść sukces. Nie da się venture budować w skali lokalnej. To jest bardzo ważne.

FTP ma zwiększyć skalę oddziaływania polskich funduszy na krajowy i europejski rynek VC. W jakie spółki i z jakich krajów chce inwestować wasz fundusz?

Jesteśmy zobowiązani, żeby część tego kapitału, z puli, którą zarządzamy, spełniała wytyczne inwestycji w spółki polskie. Oczywiście diabeł tkwi w szczegółach, bo kluczowa jest definicja tego, co rozumiemy jako spółkę polską. W tym przypadku prostą definicją jest kapitał, który został przez BGK zainwestowany. Ten musi pójść na spółki polskie  zarejestrowane w Polsce. Naszym zdaniem ta definicja powinna zostać rozszerzona, dlatego że sukces rodzi sukces. I teraz bardzo ważne jest, żeby ten pierwszy sukces „wytworzyć”. I my jesteśmy już szczęściarzami jako Polacy, bo już ten sukces mamy, chociaż może jeszcze się z nim nie identyfikujemy. Ten sukces nazywa się dziś ElevenLabs i jest to spółka założona przez dwóch Polaków Matiego i Piotrka, którzy w trzy lata zbudowali firmę wartą dziś już 11 mld USD.

Ale założyli ją w Wielkiej Brytanii, nie dość, że nie w Polsce, to nawet nie w UE.

Założyli spółkę w Wielkiej Brytanii, ale teraz ich sukces i ich aktywność tutaj w Polsce, otwarcie biura, organizowanie wielu wydarzeń, wytworzą bardzo dużą grupę ludzi, którzy nauczą się najlepszych praktyk w relacji z najlepszymi inwestorami i founderami. Tak buduje się biznes typowy dla VC. Podobnie rozwinęła się sytuacja w legendarnej tzw. PayPal mafii, czyli w gronie założycieli PayPala, z którego wywodzi się m.in. Elon Musk, Peter Thiel, czy też polskiego pochodzenia Luke Nosek. Dziś to są ludzie, którzy w dużym stopniu stworzyli venture capital i Silicon Valley i świat technologii, tak jak on wygląda teraz.

Czyli oczekiwałby pan szerszych możliwości inwestowania, niż tylko w spółki polskie i europejskie?

Ważne jest podejście, sposób myślenia, jak spowodować, by Polska stała się innowacyjnym hubem i ja uważam, że to trzeba robić dwutorowo. Z jednej strony oczywiście, tak jak robią to BGK, PFR, który ma w tym zakresie duże zasługi, PARP czy NCBR, który w ostatnich latach cieszy się już gorszą sławą i szereg innych instytucji, które kładą nacisk na inwestycje, na to, by duży kapitał był inwestowany w polskie spółki i rozwijał innowacyjność. Tylko że sam kapitał niekoniecznie „wytwarza” dobre praktyki, ani nie przynosi zrozumienia, co należy robić, by ten sukces osiągnąć. Doświadczenie pokazuje, że największym źródłem takiego know how jest odniesiony sukces, jak w naszym przypadku ElevenLabs czy Iceye, który jest spółką fińską założoną przez Rafała Modrzewskiego, który też bardzo aktywnie działa w Polsce. To są globalne sukcesy, nie lokalne, które pociągną za sobą kolejny sukces. Dlatego ważne jest też zorientowanie się, gdzie jest polski talent. A polski talent niestety w zdecydowanej większości już nie jest w Polsce, tylko w Cambridge, Oxfordzie, w Stanach, na najlepszych uczelniach na świecie. I na przykładzie założycieli ElevenLabs widzimy, że ci ludzie już tam zostają. Ważne jest, żebyśmy też mieli narzędzia, żeby ich wspierać, bo zdecydowana większość z nich ma jakąś relację z Polską. Musimy mieć narzędzia, żeby  ten powrót do Polski był atrakcyjny dla nich.

Czy chciałby pan, żeby polskie fundusze wspierały polskie spółki np. w USA?

Oczywiście.  Dlatego, że my budujemy swoją pozycję tam jako Polacy. Jeśli mamy talent rozsiany po całym świecie, to są nasi ludzie, których trzeba wspierać. W najlepszych spółkach są Polacy. W ten sposób się buduje wizerunek.

Ale wizerunek nie płaci podatków, z których potem jest finansowane krajowe czy unijne wsparcie dla tych start-upów.

Nie możemy sprowadzać wszystkiego do podatków. Uważam, że to jest bardzo krótkowzroczna perspektywa, że pieniądze, które my zainwestujemy w spółkę, ta spółka zapłaci w podatkach z powrotem do budżetu. Trzeba jeszcze zrozumieć pewnego rodzaju globalne myślenie. Podam przykład, mamy teraz w portfelu spółkę, która jest założona przez czterech Greków, operacyjnie działają w Grecji i w Europie, natomiast spółka jest postawiona w Delaware w USA. A dlaczego tam? Ponieważ to jest jedyna właściwie na świecie jurysdykcja i struktura prawna dostosowana do spółek, które się rozwijają w tym modelu venture capital. W Europie trwają prace nad tak zwaną EU Inc., która miałaby być spółką dla wszystkich państw EU i jest odpowiedzią na Delaware. W Polsce takiej spółki nie mamy, spółka z o.o. czy prosta spółka akcyjna nie zostały stworzone do tego, żeby odpowiadać na potrzeby spółek technologicznych na wczesnym etapie rozwoju. Jest takie rozwiązanie ESOP (Employee Stock Option Plan – red.) W uproszczeniu są to opcje na udziały, gdy pracownik w spółce dostaje pensję i też obietnicę, że jeśli będzie "dowoził" określone rezultaty, to za atrakcyjną cenę będzie mógł objąć udziały w spółce. I to jest dodatkowa zachęta, by stać się częścią rosnącej firmy. Osoby, które w ElevenLabs miały tego typu opcje ESOP są teraz multimilionerami. W Polsce stworzenie tego systemu jest bardzo trudne, bo z perspektywy urzędu skarbowego jest to trudne do zaakceptowania, bo oni patrzą na to jako na kupowanie od spółki udziałów po zaniżonej cenie, więc łączy się z zaniżonym podatkiem. A jest to mechanizm powszechnie stosowany.

Czy macie już państwo na oku spółki, w które chcecie zainwestować?

My już mamy w portfelu 20 spółek, w całej historii naszej 40, ale to się rozkłada na dwa fundusze. W drugim funduszu mamy już 20 spółek i środki zainwestowane przez BGK będą też ich częścią. My jesteśmy specjalistycznym funduszem, skupiamy się na kwestiach szeroko rozumianego security, to się sprowadza do obronności i defense. Jesteśmy prawdopodobnie największym w tym momencie funduszem w Europie zajmującym się inwestycjami w spółki tworzące technologie obronne na wczesnym etapie rozwoju.