„Mamy hossę na rynku kredytów mieszkaniowych” – mówi od miesięcy Biuro Informacji Kredytowej, które publikuje dane o składanych wnioskach kredytowych i o sprzedanych przez banki i SKOK-i pożyczkach. W obu przypadkach takiego popytu nie widzieliśmy od czasu rządowego dopalacza w postaci dotowanego „Bezpiecznego kredytu 2 proc.” Na rynku sprzedaży nowych mieszkań w 2025 r. obserwowane było ożywienie, ale nikt nie używa określenia boom. „Chętni na mieszkania nie stoją w kolejkach” – to także charakterystyka rynku wtórnego.
Stąd wniosek, że duża część zaciąganych kredytów mieszkaniowych służyła refinansowaniu wcześniejszych, droższych w obsłudze zobowiązań. Zagadką jest, jaka to część.
BIK podkreśla, że nie otrzymuje od banków tak szczegółowych danych. Organizacja polega na własnych szacunkach – podczas grudniowego Kongresu Bankowości Detalicznej jej ekspert przekazał, że według danych na październik ok. 18 proc. wartości sprzedaży kredytów mieszkaniowych to refinansowania, wobec 13 proc. w 2024 r. Po rynku krążą pogłoski, że w części banków refinansowanie sięgało w ostatnich miesiącach nawet 30-50 proc. sprzedaży.
W samym III kw. 2025 r. najwięcej kredytów hipotecznych udzieliły PKO BP (9,7 mld zł), ING BSK (5 mld zł), mBank (4,6 mld zł), Santander, Pekao (po 3,1 mld zł), BNP Paribas (1,5 mld zł), Alior (1,3 mld zł) i Millennium (1,1 mld zł).
Informacjami podzielił się jedynie mBank. – Na dane dotyczące rynku kredytów hipotecznych wpływa obecnie wiele czynników, dlatego interpretacja statystyk wymaga ostrożności. Widzimy, że zmiany w zachowaniach klientów oraz w sposobie raportowania mogą mieć znaczenie dla ogólnego obrazu rynku. Jeśli chodzi o mBank, w 2025 r. udział refinansowań w całej raportowanej sprzedaży kredytów hipotecznych wyniósł nieco ponad 8 proc. wobec niespełna 3 proc. w 2024 r. – mówi Daniel Iwin, kierujący wydziałem oferty kredytów hipotecznych w mBanku.