Po weekendzie majowym rząd przyjął projekt ustawy o Osobistych Kontach Inwestycyjnych, przepisy mają wejść w życie z 1 stycznia 2027 roku.
OKI mają mieć ograniczony komponent oszczędnościowy – limit dla depozytów i obligacji skarbowych wyniesie 25 tys. zł. Po jego przekroczeniu pojawi się podatek od aktywów w wysokości 19 proc. stopy referencyjnej NBP, co w praktyce będzie oznaczać wyższe opodatkowanie, bo jednak większość depozytów jest oprocentowana poniżej stopy referencyjnej. Kluczową zachętą dla części inwestycyjnej ma być zwolnienie z podatku od zysków kapitałowych do równowartości 100 tys. zł zainwestowanego kapitału, a po przekroczeniu tej kwoty ma obowiązywać podatek od aktywów. Celem projektu jest przesunięcie części oszczędności gospodarstw domowych z depozytów bankowych na polski rynek kapitałowy. Pytanie pozostaje jednak otwarte, czy sama preferencja podatkowa okaże się wystarczająco atrakcyjna.
Rząd zakłada, że do 2040 r. do OKI napłynie około 74 mld zł nowych środków, a od 2030 r. limit inwestycji będzie waloryzowany o inflację.
Dla inwestorów osiągających powtarzalne stopy zwrotu wyższe od stopy wolnej od ryzyka – np. dla inwestujących w obligacje korporacyjne – OKI mogą być skutecznym sposobem ograniczenia obciążeń podatkowych nawet o połowę.
Ostatecznie powodzenie projektu będzie zależało od tego, czy ulga podatkowa wystarczy, by faktycznie zachęcić Polaków do przeniesienia części oszczędności z depozytów na rynek kapitałowy. Finalny kształt przepisów poznamy po zakończeniu prac parlamentarnych i podpisie prezydenta.