W tym tygodniu można rwać włosy z głowy, próbując przewidzieć zachowanie krajowego rynku akcji. Po tym, jak w poprzednim tygodniu głównym warszawskim indeksom nie udała się próba ataku na kwietniowe rekordy, zachowują się dość nietypowo. Przy dużej zmienności sesje kończą się na przemian wzrostami i spadkami. W czwartek jednak jak gdyby wszystko ucichło. WIG i WIG20 co prawda nieco traciły, ale trzymały się przez większość dnia dość blisko poziomów zamknięcia ze środy. Wygląda na to, że niebawem sytuacja powinna się wyjaśnić. Warto w tym kontekście odnotować rosnącą presję z rynku walut, gdzie dolar przez ostatnie dwa tygodnie istotnie zyskał na wartości do złotego, a to raczej sygnał negatywny dla perspektyw polskich akcji. 

Jeśli chodzi o czwartkowe zachowanie dużych spółek, to na początku dnia niemal wszystkie świeciły na czerwono, ale honoru – w reakcji na wyniki – broniło Pepco Group. W kolejnych godzinach nastawienie inwestorów do sektora handlowego zaczęło się pogarszać. Pod koniec dnia Modivo osuwało się o ponad 4 proc., a Dino Polska o 2,5 proc. Traciły także firmy surowcowe – Orlen i KGHM. Z kolei banki się podniosły, ale WIG-banki zyskiwał jedynie 0,2 proc.

W Europie czwartek zaczął się w otoczeniu koloru zielonego po całkiem udanej sesji w Azji, gdzie gwiazdą znów był koreański KOSPI, który zyskał 8,4 proc., niesiony wzrostami Samsunga. Główne parkiety Starego Kontynentu nie przejawiały jednak sił do wzrostów, co po południu kończyło się spadkiem DAX-a o 0,44 proc. i CAC 40 o 0,22 proc. Od zniżek rozpoczęła się sesja w Stanach Zjednoczonych, aczkolwiek po wzrostach ze środy nie wyrządzały one inwestorom większej krzywdy. Warto jednak odnotować spadki Nvidii, która poprzedniej doby zaprezentowała lepsze od oczekiwań wyniki kwartalne.