Jedna z najbardziej powtarzanych i oczywistych tez, którą zna nawet najbardziej początkujący inwestor, w tym roku ma wyjątkowy sens. Po raz dziesiąty albo piętnasty rynek reaguje na perspektywę zakończenia wojny na Bliskim Wschodzie, ciesząc się z rzekomego spotkania w Islamabadzie. Ceny ropy pozostają wysokie, dane inflacyjne na świecie wyglądają coraz gorzej, rentowności rosną.

Niemal każdego dnia zwiększamy swoje krótkie pozycje i redukujemy alokację w akcjach. Aktywa ryzykowne coraz bardziej odrywają się od rynku długu, który dotarł już do poziomów, które w kwietniu 2025 r. wywołały panikę i zmusiły prezydenta Trumpa do wycofania się ze swojej pierwotnej propozycji ceł. Obligacje 30-letnie mają najwyższe rentowności od 2007 r.

Niezależnie od tego, jak wspaniały był ostatni sezon wyników spółek, sielanka raczej się w końcu skończy. Od początku kwietnia na amerykańskim rynku akcji około 50 proc. wzrostów wygenerowało zaledwie kilka największych spółek – w poprzednich komentarzach pisałem o tym, jak dobre były raporty członków Magnificent 7 (Amazon, Alphabet, Meta), ale nastawienie do nich odwróciło się w sposób radykalny i zwiastujący naprawdę poważne problemy dla szerokiego rynku. W tym momencie również one wydają się wykupione, a co ważniejsze, pozostałe 497 komponentów S&P 500 wyglądają coraz gorzej. O ile w pierwszych miesiącach roku uważaliśmy, że wyceny są wysokie, to jednocześnie mieliśmy przekonanie, że wzrosty są zdrowe – odpowiadała za to przede wszystkim ich szerokość. Indeks S&P 500 Equal Weight bił zdecydowanie ten główny. Ostatnie kilka tygodni zapala wszystkie sygnały alarmowe. Gorączka półprzewodników i powrót do mega capów przykrywają narastająco ponury obraz.

W naszej opinii przychodzi czas, by być coraz bardziej ostrożnym wobec rynku akcji, który całkowicie oderwał się od wizji impulsu inflacyjnego, na który wskazują obligacje. Znajdujemy się w późnej fazie cyklu, w której warto się zainteresować surowcami przemysłowymi, szczególnie że każda wypowiedź prezydenta Trumpa jest błyskawicznie dementowana przez przedstawicieli Iranu. Alternatywą jest ucieczka do bezpieczeństwa i przygotowanie sobie poduszki płynnościowej, by ewentualnie kupować spadki. Całkowicie nie wierzymy, że 2026 r. będzie przypominał poprzednie trzy i zachęcamy do redukcji ryzyka.