Z dużej chmury mały deszcz. Sesja w USA mimo bardzo ważnych danych z rynku
pracy nie przyniosła przełomu wśród giełdowych indeksów. Zmiany na
zamknięcie kosmetyczne, a na uwagę zasługują inne rynki. Jednym z nich jest
rynek obligacji, gdzie mieliśmy bardzo gwałtowny wzrost rentowności. To
jasno pokazuje, że inwestorzy stoją trochę w rozkroku i z jednej strony
akcje cieszą się z dobrych danych z rynku pracy (szybszy wzrost
gospodarczy), a z drugiej strony oddala się perspektywa korzystnych dla
giełdowego parkietu obniżek stóp procentowych (rentowność 10-cioletnich
obligacji wzrosła do 4,59% wobec 4,51% dzień wcześniej. Dla europejskich
parkietów te informacje będą neutralne.
Podobnie z punktu widzenia GPW wygląda sprawa surowców, przy jednoczesnym
spojrzeniu na rynki wschodzące. Kurs miedzi spadł prawie 2% (już połowę
strat odrabia), a co gorsza ropa zanurkowała z 61,8 USD o ponad 2 USD niżej.
Emerging markets negatywnie reagują na spadające surowce, ale tym razem było
spokojnie. Dwa największe rynki, czyli Brazylia i Korea wzrosły odpowiednio
1,54% i 1,25%. Te sprzeczne impulsy nie wskazują wyraźnego kierunku GPW.
Wiadomość dzisiejszego dnia jest trochę nietypowa, bo dotyczy ...
przestawienia zegarków. W USA o 2 tygodnie wcześniej zmieniono czas na czas
letni i tym samym przez kolejne dwa tygodnie sesja w USA zaczynać będzie się
nie o 15:30, ale o 14:30, a wszystkie dane makro publikowane będą o
nietypowych godzinach - godzinę wcześniej. W Polsce na czas letni przechodzi
się dopiero w ostatnią niedzielę marca. Takie "wydłużenie" wspólnych notowań
na GPW i w USA może zwiększyć teraz korelację między obydwoma rynkami.
Pomysłu na dzisiejszą sesję szczerze mówiąc nie mam. Fatalne nastroje,
zarówno w USA, jak i w Polsce (patrz Weekendowa) zachęcają do wzrostu. Im u
inwestorów większy pesymizm, tym historycznie lepiej dla rynku akcji. Samo
to powinno nastrajać optymistycznie, choć z reguły potrzebny jest jakiś
impuls ze światowych rynków. Nastroje przeniesione z piątkowej sesji też
będą mieszane, bo bykom z jednej strony udało się zakryć lukę bessy, ale z
drugiej strony mieliśmy fatalną końcówkę. Jedną nogą stanąłbym mimo wszystko
na dzisiaj w obozie byków, ale to bardzo ryzykowne wskazywanie kierunku.
Ważniejsze dane makro w USA dopiero od jutra (sprzedaż detaliczna), a u nas
w środę inflacja. MP