Na początku czerwca kurs akcji Azotów osiągnął lokalne maksimum cenowe na poziomie blisko 25 zł. Walory spółki nie były tak wysoko wyceniane od ponad roku. W ostatnich dniach ich cena jednak spadała, momentami nawet poniżej 21 zł.

Poprawa notowań Azotów na GPW była efektem podpisania przez koncern z kilkoma bankami wstępnych warunków restrukturyzacji kluczowego zadłużenia. Zawarty tzw. term sheet przewiduje m.in. wydłużenie terminów ostatecznej spłaty finansowania do końca 2030 r. oraz karencję w spłacie rat kapitałowych do końca czerwca 2027 r. Ustalono również harmonogram uregulowania zobowiązań, który zakłada, że do końca 2030 r. spółka spłaci 25 proc. finansowania, a pozostałe 75 proc. ureguluje w terminie ostatecznej spłaty.

Foto: GG Parkiet

Mimo że term sheet ma charakter niewiążący, to daje podstawę do wynegocjowania i zawarcia docelowego pakietu długoterminowej dokumentacji restrukturyzacyjnej. Ważnym elementem mającym pozwolić wyjść Azotom na prostą będzie też emisja akcji.

Azoty pozyskają pieniądze na finansowanie kluczowych inwestycji

W pierwszym etapie zostanie przeprowadzona oferta nowych walorów skierowana do Skarbu Państwa. Pieniądze, jakie pozyskają Azoty z emisji ponad 33,7 mln papierów serii E (około 0,6 mld zł), mają według zarządu przede wszystkim stanowić realne wsparcie kapitałowe potrzebne do finansowania kluczowych inwestycji grupy kapitałowej. Skarb Państwa powinien objąć nowe papiery do połowy września.

Czytaj więcej

Wiceprezes Azotów: Rynek nawozów stabilniejszy, ale wyzwań wciąż nie brakuje

W drugim etapie, w ramach kapitału docelowego, będzie zaoferowanych do 40,5 mln akcji poprzez jedną lub kilka emisji. W pierwszej kolejności nowe walory mają trafić do inwestorów rynkowych, a w dalszej kolejności ewentualnie do Skarbu Państwa lub innych inwestorów. Pozyskane w ten sposób pieniądze posłużą do finansowania dalszego rozwoju w obszarach: nawozy, logistyka oraz zaawansowana chemia, w tym projektów modernizacyjnych ograniczających ślad węglowy koncernu.

Istotny wpływ na postrzeganie Azotów przez inwestorów ma także sytuacja w kluczowym dla koncernu biznesie. Z najnowszych danych GUS wynika, że po pierwszych czterech miesiącach tego roku produkcja nawozów azotowych w Polsce wyniosła 673,8 tys. ton, co w ujęciu rok do roku oznaczało wzrost o 5,9 proc. Jeszcze lepiej wyglądała w samym kwietniu. Wówczas sięgnęła 168,5 tys. ton i tym samym zwyżkowała o 14,8 proc. Stosunkowo wysoka produkcja może być związana z rosnącym popytem, który grupa kapitałowa Azoty stara się zaspokoić.

Łukasz Prokopiuk, analityk DM BOŚ, już kilka tygodni temu zauważył w swojej rekomendacji dotyczącej tarnowskiej spółki, że w tym roku warunki makroekonomiczne są korzystne dla koncernu. Wskazywał zwłaszcza na wyraźne odbicie cen większości produktów petrochemicznych i chemicznych, plastików oraz nawozów. Ponadto zwrócił uwagę na globalne szoki podażowe. Te wynikają nie tylko z zawirowań na Bliskim Wschodzie, ale również mają związek z atakami na zakłady chemiczne w Rosji.

Negatywny wpływ na globalną produkcję nawozów mogą mieć stosunkowo wysokie ceny gazu i problemy z jego pozyskaniem. Wysokie koszty zakupu surowca dotykają również Azoty, ale polski koncern przynajmniej nie ma problemów z dostępem do gazu.

Czytaj więcej

Koszty emisji CO2 nadal mocno obciążają firmy

Zmiany w systemie EU ETS mogą poprawić pozycję konkurencyjną Azotów

Prokopiuk szacuje, że w tym roku Azoty mogą wypracować nawet 993 mln zł skonsolidowanego zysku EBITDA, a w przyszłym 1,6 mld zł (w ubiegłym roku było to 323 mln zł). Jednocześnie zastrzegł, że na rynku cały czas panuje duża niepewność, dlatego opublikowane przez niego prognozy finansowe obarczone są dużym ryzykiem nietrafności. W kolejnych latach czynnikiem mocno wspierającym działalność Azotów może być liberalizacja systemu EU ETS. Prokopiuk zauważa, że każde obniżenie cen CO2 lub energii byłoby dla koncernu bardzo korzystne, gdyż przyniosłoby znaczącą obniżkę kosztów.

Również same Azoty zabiegają o zmiany, które pozwolą europejskim producentom nawozów konkurować z firmami spoza wspólnoty. Po pierwsze domagają się zmniejszenia tempa redukcji uprawnień do emisji CO2 w systemie EU ETS do 2040 r. Chcą również utrzymania przydziału bezpłatnych uprawnień do emisji dla produkcji towarów objętych CBAM (unijny mechanizm uwzględniający emisje CO2 w cenach importowanych towarów), w tym nawozów.

Ponadto Azoty wnioskują o zachowanie możliwości przyznawania rekompensat kosztów pośrednich emisji dla sektora nawozowego do 2030 r. oraz wprowadzenie dedykowanych mechanizmów ochronnych dla instalacji wytwarzających produkty dla sektora obronności. Wreszcie postulują rozszerzenie listy towarów objętych CBAM o pochodne towarów ujętych w grupie „nawozy”, m.in. o melaminę.

W tym kontekście warto zauważyć, że według informacji, do których dotarł dziennik „Financial Times”, uprawnienia do emisji CO2 mają funkcjonować jeszcze nawet w latach czterdziestych. Będą dotyczyć emisji trudnych do wyeliminowania, na redukcję których potrzeba więcej czasu niż dotychczas szacowano ze względu na brak odpowiedniej infrastruktury i technologii. Dodatkowo będą mogły z nich korzystać firmy, które zobowiążą się przeprowadzić potrzebne w Europie inwestycje. Obecnie Komisja Europejska przeprowadza przegląd systemu EU ETS. Wnioski z jej prac mają być znane w połowie lipca.