Giełdy zareagowały małą euforią, jak można było tego oczekiwać. Indeksy mocno rosną, cena ropy gwałtownie spada. Ropa już spadała w piątek w oczekiwaniu na to porozumienie, wtedy straciła ponad 4 proc., teraz znowu ponad 4 proc. Ropa WTI jest już po 80 dol., choć trzeba brać pod uwagę, że to jest reakcja kontraktów, czyli ropy bardziej papierowej niż prawdziwej ropy. Niewątpliwie cena ropy będzie spadała w oczekiwaniu na piątek. Jeszcze nie znamy treści Memorandum of Understanding, ale prawdopodobnie będzie to rzeczywiście uwolnienie ruchu przez cieśninę Ormuz. Iran twierdzi, że Ormuz zostanie pod kontrolą Iranu i Omanu, USA – że cieśnina będzie całkowicie wolna. Iran twierdzi także, że odzyska 25 mld dol., które Stany Zjednoczone mu zamroziły. To wtedy wyszłoby tak, że wracamy do stanu sprzed wojny, sprzed 28 lutego, za co Stany Zjednoczone zapłacą co prawda irańskimi, zamrożonymi dolarami, 25 mld dol.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

SpaceX nie zawiódł. Wielki debiut zakończony sukcesem

Czy coś pana zaskakuje w tych zapowiedziach?

Dla świata byłoby niewątpliwie dobre, gdyby ta umowa była podpisana. Ja w depeszach globalnych agencji informacyjnych widziałem odcień niepewności, pięć dni to jest dość długo. Oczywiście chodziło o to, żeby uzgodnić wszystko w dniu urodzin Trumpa, stąd ta niedzielna informacja, że porozumienie jest już uzgodnione, a podpisanie ma być dopiero w piątek. To jest trochę dziwne, bo przecież podpisać można było podczas G7, które się rozpoczęło w poniedziałek, również w Szwajcarii. Pewnie jeszcze uzgadniają szczegóły, czyli zakładam, że jeszcze do końca nie jest uzgodnione. Zobaczymy, jak to będzie wyglądało, w ciągu pięciu dni różne rzeczy się mogą wydarzyć. Proszę zauważyć, że ja nie jestem taki optymistyczny jak rynki finansowe, bo to memorandum będzie mówiło o 60 dniach, podczas których będą ustalane szczegóły tej prawdziwej umowy. A podczas tych 60 dni różne rzeczy się mogą wydarzyć. Powiedzieć, że premier Netanjahu nie jest szczęśliwy z powodu tego, że takie porozumienie zostanie podpisane, to byłoby niedopowiedzenie. W związku z tym ja nie wróżę dobrze, jeżeli chodzi o całkowitą umowę, ale miejmy nadzieję, że nie mam racji.

Według tych mało precyzyjnych doniesień, wstępne porozumienie ma dotyczyć dwóch spraw. Swobodnego przepływu przez cieśninę Ormuz, oraz zakończenia wojny na całym Bliskim Wschodzie, łącznie z Libanem. Pojawiają się głosy, że Trump już stracił cierpliwość do Natanjahu?

Jakoś wątpię w te sygnały, bo lobby izraelskie w Stanach jest naprawdę potężne, nie wierzę, żeby stracił zupełnie cierpliwość. Myślę, że to raczej nie Stany, a Iran nalegał na to, żeby ta sprawa Libanu była w tym porozumieniu. Ta sprawa jest dla mnie jednym z tych dużych znaków zapytania, bo nie tylko premier Netanjahu jest przeciwko zakończeniu wojny z Iranem, to społeczeństwo Izraela chce kontynuować tę wojnę, w związku z tym różnie to może być.

Czytaj więcej

Szał zakupów. Elon Musk mógł sprzedać akcje SpaceX sporo drożej

SpaceX miał w piątek debiut giełdowy, kurs jego akcje sięgał chwilami nawet 176 dol., spadł potem do 160 dol, a kapitalizacja przekroczyła dwa bilionów dol.

Ja nie należę do sekty zwolenników Elona Muska. Zdecydowanie nie jest Elon Musk moją ulubioną postacią ze sfery biznesu i obserwowałem oczywiście ten debiut, był dosyć interesujący już na początku, bo Musk ustawił cenę 135 dol. w IPO za akcję bez widełek. Zawsze są widełki od i do określonej kwoty, w zależności od popytu ustala się cenę. Tym razem to było sztywne 135 dol., tak by wycena sięgała 1,7 bln biliona dol. całej spółki. W IPO zostało sprzedanych jedynie 4,3 proc. akcji tej spółki. W wolnym obrocie jest niewielka część akcji, popyt był rzeczywiście duży, a 30 proc. akcji było z góry zarezerwowane dla drobnych inwestorów. To też dosyć zwyczajne były ograniczenia co do późniejszego handlu i krótkiej sprzedaży. Elon Musk zabezpieczył się na wszelkie sposoby, żeby to IPO było sukcesem, a i tak myślę, że nie było sukcesem, dlatego że cena za akcję startowała na Nasdaqu po 150 dol., 11 proc. wyżej od IPO, sięgnęła ponad 170 dol., ale skończyło się na 160 dol. Nie utrzymał się ten wysoki poziom, tylko popyt systematycznie się zmniejszał. Także skończyło się na ponad 2,1 bln dol. kapitalizacji. Uważam, że jest przy tym znaczek zapytania, bo to zachowanie podczas normalnego handlu było dziwne. Trzeba też pamiętać, że samo IPO niewiele mówi, wielu inwestorów na GPW zna wspaniałe debiuty na GPW, po których cena akcji spadała i spadała. Nie mówię, że teraz tak będzie, ale z tego, co czytam, ta cena 135 dol. za akcję była co najmniej dwa razy za wysoka.

Według agencji analitycznej Morningstar, akcje powinny być wyceniane na poziomie 63 dol. Ale czy to nie jest jednak rozsądny pomysł i inwestycja w przyszłość, ponieważ branżę kosmiczną czeka skokowy wzrost?

Kompletnie nie wierzę w taką perspektywę w ciągu kilku lat. Według mnie w ciągu najbliższych 10-15 lat żadnych spektakularnych efektów z tego nie będzie. Na razie to jest po prostu kupowanie marzeń. Jeżeli ktoś mówi o koloniach na Marsie, zapytałbym tylko – a po co? Ktoś mówi o centrach danych latających w kosmosie wokół Ziemi. Może kiedyś będą, nie doczekam tego. Elon Musk potrafi opowiadać takie niezmierzone bajki, że jeśli ktoś chce, to niech mu wierzy, ja nie wierzę. Wiem jedno, że ta spółka w tej chwili ma zyski jedynie ze Starlinków. Wszystkie te kosmiczne projekty, rakiety itd., przynoszą tylko straty, przed rokiem spółka odnotowała stratę prawie 5 mld dol. Dlatego jest wielki znak zapytania, co do momentu, w którym zacznie zarabiać, i czy rzeczywiście aż tak bardzo zacznie zarabiać. I czy ten przemysł kosmiczny będzie się rozwijał, tu też jest duży znak zapytania. Myślę, że na samej Ziemi mamy jeszcze sporo rzeczy do zrobienia. Będziemy sięgali w kosmos, ale nie wierzę, by to przynosiło potężne zyski  komercyjne w najbliższym czasie. Kiedy było lądowanie na Księżycu? Dobre kilkadziesiąt lat temu, po czym wszystko stanęło. Czy mamy pewność, że to za chwilę nie ulegnie zahamowaniu, bo pojawią się inne potrzeby bliższe skorupie ziemskiej. Jeszcze wiele kapitału powinno być użyte, żeby życie na Ziemi stało się lepsze, a na kosmos jeszcze poczekajmy.

Nieco bliższa przyszłość to środa, wtedy  odbędzie się pierwsze wystąpienie Kevina Warsha w Rezerwie Federalnej. Czego  możemy się spodziewać?

Właśnie dziś widziałem w agencji Reuters doskonały tytuł jednego z tekstów, "Be careful what you Warsh for". Oryginalna wersja mówi "Uważaj, czego sobie życzysz", bo może się spełnić i wcale nie tak, jakbyś chciał. Ten tytuł mówi, uważajcie, bo Kevin Warsh wcale nie musi być taki doskonały, jak Wam się wydaje. Ja myślę, że to może się spełnić. To jest jego pierwsze posiedzenie Komitetu Otwartego Rynku w roli szefa Fedu i pierwsza konferencja prasowa. Fed oczywiście stóp nie zmieni, ale jego konferencja prasowa może być fascynująca, bo Warsh wreszcie będzie mógł i będzie musiał powiedzieć to, co naprawdę uważa, a nie to, co mówił przed komitetem bankowości w Senacie, gdy jego nominacja była zatwierdzana. Teraz już nie będzie musiał być bardzo ostrożny. Mogą różne rzeczy tam padać, może być duża zmienność, w środę po godz. 20:30, bo wtedy rozpoczyna się konferencja. Oglądam każdą konferencję szefów Fedu, będę słuchać z wypiekami na twarzy.