Widzimy zasysające setki miliardów dolarów spółki tworzące narzędzia, jak pozagiełdowe OpenAI i Anthropic czy giganty z NASDAQ: Microsoft i Alphabet. Większość zysków na razie zgarnia bezpośredni dostawca tego sektora, czyli NVIDIA, sprzedająca hardware potrzebny do trenowania i użytkowania AI. Ostatnio do zwycięzców dołączyli producenci pamięci – np. Sandisk, którego notowania w niecały rok zwiększyły się o ponad 3000 proc., z 30 USD na 1000 USD.
Tak więc sprawdza się powiedzenie, że na gorączce złota najlepiej zarabiają dostawcy łopat. Niestety na warszawskiej giełdzie ani w ogóle w Polsce nie ma takich podmiotów. Znajdą się jednak firmy z kolejnych kręgów otaczających modną technologię. W WIG20 można wskazać KGHM. Miedź i srebro wydobywane w kopalniach i przerabiane w hutach koncernu potrzebne są do budowy centrów danych i zapewnienia energii elektrycznej dla nich. Dodajmy do tego problemy z globalną podażą metali i mamy niezwykłą hossę surowcową trwającą do lutego, przerwaną dopiero przez wojnę w Zatoce Perskiej. Ceny miedzi jednak znów są blisko szczytów. KGHM tymczasem ze względu na wysokie koszty stałe i konstrukcję podatku od kopalin ma wysoką dźwignię operacyjną, dzięki której dalsze wzrosty przychodów powodują jeszcze silniejszy wzrost zysków.
Wśród spółek z mWIG40 główny nieoczywisty beneficjent hossy AI to Asbis, czyli międzynarodowy dystrybutor elektroniki wszelakiej maści. W ostatnich miesiącach wykazuje wzrost przychodów rzędu 70 proc. rdr, w czym zasługa przede wszystkim kilkukrotnie wyższych kontraktów na dostawy elementów centrów danych, jak serwery czy pamięci. W dodatku są to transakcje wysokomarżowe. Te dostawy oczywiście się zmniejszą po wybudowaniu odpowiedniej infrastruktury, jednak nastąpi to najwcześniej za kilka kwartałów.
Teoretycznie ze względu na ogromne zapotrzebowanie na energię elektryczną przez centra danych skorzystać by mogły polskie koncerny energetyczne, jednak w ich przypadku ten pozytywny czynnik nieco ginie w zestawieniu z innymi elementami biznesu, takimi jak wysokość regulowanego wynagrodzenia za dystrybucję czy lokalność rynku energii elektrycznej. Polskie spółki informatyczne i producenci gier na razie są wtórnymi ofiarami strachu przed dysrupcyjnym wpływem AI, jednak w dłuższej perspektywie może się okazać, że skorzystają na niej dzięki usprawnieniu procesów i zmniejszeniu kosztów.
Seweryn Masalski
Dyrektor Inwestycyjny, MM Prime TFI