W toku konsultacji resort finansów zdecydował się wprowadzić mechanizm corocznej waloryzacji progu zwolnionego z podatku od aktywów. W pierwszym roku jego poziom ma wynosić 100 tys. zł, a w kolejnych latach będzie indeksowany o inflację. Nie określono górnego ograniczenia dla podatku od aktywów – nadal ma on wynosić 19 proc. stopy referencyjnej. Ryzyko gwałtownych zmian w polityce pieniężnej w pełni pozostaje więc po stronie inwestora. Dobrym przykładem jest okres 2021-2022, kiedy stopa referencyjna wzrosła z 0,1 proc. do 6,75 proc.

Doprecyzowano katalog aktywów kwalifikowanych, które będą objęte zwolnieniem do określonego limitu, a powyżej niego – opodatkowane podatkiem od aktywów. Niestety, zamiast uproszczenia pojawiły się nowe wątpliwości. Choć intencją było wspieranie inwestycji opartych na polskim rynku, obecne zapisy sugerują, że nie wszystkie instrumenty notowane na GPW będą spełniały te kryteria. Wciąż nie jest też jasne, czy odpowiedzialność za zgodność portfela z wymogami ustawy spoczywać będzie na instytucjach oferujących OKI czy na inwestorach.

W założeniach OKI miało być przełomowym narzędziem wspierającym długoterminowe inwestowanie. Jednak kolejne przesunięcia terminu oraz rosnący poziom skomplikowania projektu zaczynają podważać ten pierwotny obraz. Wydaje się, że niewiele potrzeba, by ożywić dziś mocno zabetonowany rynek depozytów.