Właśnie zanotowaliśmy nowe maksima sesji. Pojawiły się i na terminowym i

na kasowym. Warto zauważyć, że na tym pierwszym doszło do pewnego

cofnięcia, co rozciągnęło bazę do -30 pkt. Indeks stoi w miejscu tuż pod

ustanowionym przed chwilą szczytem. Ten strach kupujących jest ciekawy.

Czyżby naprawdę wszyscy przyjęli, że hossa się skończyła? Owszem, spadek

był silny, ale przecież poziom 3150 pkt nie został pokonany. Tym samym

bessa się nie rozpoczęła, a więc i hossa miała prawo powrócić. Czy

powróciła? Cóż, ceny rosną. To w tej chwili jest najważniejsze dla oceny.

Do szczytów trochę nam brakuje, ale jest to coraz mniej. Nowe rekordy nie

są wcale wykluczone. Czy jest to działanie racjonalne, czy

usprawiedliwione? To już zupełnie inna kwestia. M 55-56. KJ