Zasadniczo zmiany klasyfikacji MSCI to decyzje dotyczące zewnętrznej alokacji aktywów, które mają wpływ na wszystko – od przyszłych przepływów środków po kapitalizację rynkową. W przypadku Grecji zmiana klasyfikacji z rynku wschodzącego (EM) na rynek rozwinięty (DM) ma wpływ nie tylko na kapitalizację rynkową wiodących greckich spółek giełdowych, ale może również wpłynąć na efektywność alokacji kapitału w greckich spółkach giełdowych. Kiedy w maju 2027 roku Grecja zostanie sklasyfikowana jako rynek rozwinięty, zarządzający aktywami, których wyniki są porównywane do indeksu MSCI EM, będą w dużej mierze zmuszeni do sprzedaży greckich aktywów. Z kolei portfele oceniane na podstawie indeksu MSCI DM będą musiały dołączyć greckie spółki do swoich portfeli, co spowoduje, że akcje greckich firm o wartości miliardów dolarów zmienią właścicieli.

Doświadczenie Grecji jest szczególnie istotne dla Polski – kraju, który w ciągu ostatniej dekady odnotował silny i stabilny wzrost gospodarczy i jest często postrzegany przez rynek jako potencjalny kandydat do awansu w indeksach w najbliższej przyszłości. Patrząc na doświadczenia Grecji, pytanie dla Polski brzmi: czy perspektywa „awansu” jest powodem do dumy, czy też stanowi wyzwanie pełne ryzyka.

Mała ryba w wielkim stawie

Aby zrozumieć, dlaczego zmiana klasyfikacji z rynku wschodzącego na rynek rozwinięty może mieć niezamierzone konsekwencje, należy przeanalizować względną wielkość indeksów MSCI dla rynków rozwiniętych (DM) i wschodzących (EM) oraz względną pozycję Grecji w tych indeksach. W wyniku zmiany klasyfikacji Grecja przestanie stanowić niewielką część indeksu rynków wschodzących, by stać się jeszcze mniejszą częścią indeksu rynków rozwiniętych. Obecnie udział Grecji w indeksie MSCI EM, którego wartość wynosi 1,3 bln dolarów, wynosi 0,35 proc. (MSCI,2026). Jednak w znacznie większym indeksie MSCI World, obejmującym gospodarki rozwinięte i mającym wartość 7 bln dolarów, udział Grecji spadłby do 0,05 proc. (Bloomberg and MSCI, 2026) – to wartość zbliżona do błędu śledzenia podczas replikacji indeksu.

W dniu wdrożenia szacuje się, że greckie aktywa o wartości około 4,5 mld dolarów zostaną wycofane z funduszy rynków wschodzących, a ich stratę zrekompensuje napływ środków do funduszy rynków rozwiniętych w wysokości 3,5 mld dolarów (Bloomberg and WSJ, 2026). W rezultacie powstałaby nierównowaga netto w wysokości ponad 1 mld dolarów w ekspozycji na Grecję, którą będzie musiał pokryć rynek. Zarządzający portfelami funduszy na rynkach rozwiniętych, którzy wprowadzą decyzję o zmianie klasyfikacji – co będzie prawdziwym ciosem dla greckiego rynku – staną przed trudnym wyborem: czy warto inwestować tak mały kapitał w Grecji, skoro będzie to miało znikomy wpływ na wyniki, czy też lepiej nie podejmować żadnych działań?

Co to oznacza dla ambitnej gospodarki, takiej jak polska? Choć MSCI nie rozpoczęło formalnego procesu przeglądu ponownej klasyfikacji Polski, to na rynkach w Warszawie i Londynie coraz częściej pojawiają się spekulacje o możliwej przyszłej rewaluacji.

Dynamika prawdopodobnie będzie podobna do tej w Grecji. Usunięcie Polski z indeksów rynków wschodzących, zwłaszcza tych obejmujących aktywa o wartości ponad 3 bln dolarów, prawdopodobnie doprowadziłoby do znaczących odpływów kapitału, które miałyby poważne konsekwencje dla rynku. Spowodowałoby to również marginalizację polskich akcji w ramach indeksów rynków rozwiniętych.

W sytuacji, gdy waga indeksu ma bezpośredni wpływ na alokację kapitału i przepływ środków inwestycyjnych na rynkach na całym świecie, warto przedyskutować zalety i wady reklasyfikacji, zamiast zakładać, że „awans” jest zawsze korzystny. Ważenie ma znaczenie. Ma ono wpływ na rozwój polskiego rynku kapitałowego, przyszłe debiuty spółek na giełdzie oraz średni dzienny obrót na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Ma również długofalowy wpływ na strukturę inwestycji na rynkach wschodzących w regionie EMEA w nadchodzących latach.

Istnieją uzasadnione powody, by poddać w wątpliwość zarówno słuszność, jak i zasadność powielania decyzji podjętej w przypadku Grecji w odniesieniu do Polski, która dopiero teraz zaczyna odgrywać znaczącą rolę w indeksach rynków wschodzących. Chociaż etykieta „rozwinięty” brzmi atrakcyjnie, może to przypominać sytuację, gdy otrzymujemy wyższe stanowisko w pracy, ale za niższe wynagrodzenie. Pytanie brzmi: czy taki rezultat będzie faktycznie sprzyjał polskim akcjom?

Istotność (i nieistotność) indeksów referencyjnych

Po latach równoważenia, indeks MSCI World – najpopularniejszy na świecie wskaźnik akcji rynków rozwiniętych – obecnie składa się w około 70 proc. z akcji amerykańskich, co stanowi niemal dwukrotnie wyższy udział niż 30 lat temu. W jeszcze krótszym czasie indeks rynków wschodzących (EM) stał się tak silnie skoncentrowany na regionie Pacyfiku, że 77 proc. jego wartości przypada na zaledwie cztery kraje azjatyckie (MSCI, 2026).

Tylko Korea Południowa ma większą wagę w indeksie EM niż wszystkie rynki z regionu CEEMEA razem wzięte. Korea Południowa to siedziba firm Samsung i Hyundai i jedna z największych gospodarek świata – nie mieści się już w tradycyjnej definicji rynku wschodzącego. Jeśli Polska zostałaby teraz ponownie sklasyfikowana, jej pełny potencjał przyciągania napływu kapitału netto zostanie zahamowany na wiele lat. Przyczyniłoby się to również do stopniowego kurczenia się świata rynków wschodzących na korzyść azjatyckich gigantów gospodarczych, takich jak Korea Południowa.

Polska dopiero teraz zaczyna korzystać z faktu, że jako rynek wschodzący ma 1-procentowy udział w indeksie. Przemiana na rynek rozwinięty z udziałem w indeksie wynoszącym zaledwie 0,1 proc. spowodowałoby spadek efektywności ogólnej alokacji kapitału na rynkach wschodzących, osłabiłoby kapitalizację rynkową jako procent polskiego PKB na poziomie rynków rozwiniętych oraz doprowadziłoby do powstania warunków płynnościowych, które najprawdopodobniej po prostu uległyby pogorszeniu (Bloomberg, 2026).

Wzyscy uczestnicy rynku, bez względu na wielkość, powinni wziąć udział w dyskusji na temat tego, czym jest rynek wschodzący, a czym rynek rozwinięty, oraz jakie są konkretne skutki zmiany wag indeksów. Oprócz kształtowania przepływów kapitału, które wpływają na płynność i zmienność na rynku, możemy zastanowić się, czy nawet utrzymanie obecnej pozycji Polski nie grozi pogłębieniem tych zaburzeń. Zamiast czekać na formalny proces ponownej klasyfikacji, powinniśmy zająć się tym problemem już teraz, zanim jego skutki staną się nieodwracalne.