W Stanach kosmetyczne zmiany indeksów, co bardziej należy uznać za wygraną
byków w świetle ostrzeżenia (o niższych zyskach w tym kwartale i całym roku)
Motoroli oraz mocnych wzrostów na środowej sesji. Bardzo często komunikat
Fed wywołuje trochę emocjonalną i przesadną reakcję, gdy publikowany jest na
niecałe 2 godziny przed zamknięciem regularnych notowań. Kolejna sesja
pokazuje wtedy prawdziwe oblicze rynku. Tym samym wczorajsze notowania
pokazały, że inwestorzy nie potraktowali środowego wyskoku jako przesadny
optymizm i nie podważają oceny gospodarki oraz zagrożeń przedstawionych
przez Fed.
Jedynym istotnym wydarzeniem za oceanem z punktu widzenia GPW był gwałtowny
wzrost cen ropy. To trochę spóźniona reakcja inwestorów na wykluczenie przez
Fed podwyżek stóp i zwiększenie prawdopodobieństwa na ich obniżkę, co
oczywiście wspomogłoby amerykańską gospodarkę, a tym samym zwiększyło popyt
na ropę. Po środowym wzroście do 60 USD wczoraj ropa rosła przez całą sesję
dochodząc aż do poziomu 62 USD. PKN niezbyt wiernie w ostatnich miesiącach
naśladuje notowania surowca, ale te surowce (w tym ropa) bardzo wyraźnie
przekładają się na nastroje zagranicznych inwestorów zaangażowanych na
emerging markets (korelacje z indeksem CRB pokazywałem w Weekendowej w
lutym)
Na światowych rynkach wschodzących nic ciekawego się nie wydarzyło,
począwszy od Ameryki Południowej, a na Azji skończywszy. Kontrakty
amerykańskie również neutralne. Nie widać więc jakiegoś wyraźnego impulsu
mogącego ustawić kierunek notowań na dzisiejszą sesję. Wobec faktu, że
wczorajsza sesja była silnym wzrostem na gigantycznych obrotach, taka
sytuacja bardziej sprzyja bykom, bo pół godziny wyraźnego kupna bardzo łatwo
obudzi wspomnienie wczorajszego optymizmu. Teraz jednak wzrost nie może już
być tak dynamiczny. Bliskość szczytów hossy na WIG20 prowokować będzie do
realizacji zysków. Ja na dzisiaj mam neutralne podejście do rynku i chcę
najpierw zobaczyć jak indeks zachowa się pod szczytem MP