Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego budowa centrów danych dla AI napotyka na szeroki opór społeczny, mimo że może przyczyniać się do spadku cen energii.
- Jak innowacje technologiczne wpływają na rzeczywiste zużycie prądu i wody, obalając popularne mity na temat tej infrastruktury.
- Jaką rolę w amerykańskiej debacie publicznej mogą odgrywać Chiny, główny konkurent USA w wyścigu o dominację w dziedzinie AI.
- Które nowe technologie, takie jak chłodzenie cieczą w obiegu zamkniętym, mogą rozwiązać kluczowe wyzwania związane z rozwojem centrów danych.
Kwestia inwestycji w centra przetwarzania danych stała się jednym z „gorących tematów” przed zbliżającymi się wyborami „połówkowymi” do Kongresu w USA. Niektóre społeczności lokalne protestują przeciwko takim inwestycjom, obawiając się, że centra przetwarzania danych będą psuły krajobraz oraz pochłaniały ogromne ilości prądu i wody. Część polityków – zarówno republikańskich jak i demokratycznych – zapowiada więc zaostrzenie regulacji wobec tych centrów. Kathy Hochul, demokratyczna gubernator Nowego Jorku, już wprowadziła roczny zakaz ich budowy. – Niestety widzimy zbyt dużo deweloperów centrów, których nie obchodzą nasze społeczności – stwierdził natomiast Josh Shapiro, demokratyczny gubernator Pennsylwanii. Sondaże wskazują, że nawet 70 proc. Amerykanów sprzeciwia się budowaniu centrów przetwarzania danych w swojej okolicy. Prezydent Donald Trump krytykuje jednak takie postawy.
Czytaj więcej
W lipcu miesięczny wzrost wydatków na budownictwo niemieszkaniowe w USA wynikał wyłącznie z aktywności centrów danych. Bez nich wydatki spadły drug...
„Jedynym powodem, dla którego społeczności w USA mogą nie chcieć centrów przetwarzania danych jest to, że chcą one być zacofane i biedne” – napisał Trump na swojej platformie społecznościowej Truth Social. Porównał też sprzeciw wobec centrów do „zarzynania gęsi znoszącej złote jaja”. „Chiny nie mogłyby być bardziej zadowolone z tego całego ruchu protestu przeciwko centrom” – napisał Trump.
Wydajność rośnie
Na początku 2026 r. na całym świecie było 10 807 centrów przetwarzania danych. 3960 z nich znajdowało się na terenie USA. Stany Zjednoczone mocno wyprzedzały pod tym względem inne kraje. (Dla porównania: w Chinach było wówczas 365 centrów, w Japonii 249, w Niemczech 470, a w Polsce 97.) PwC szacuje, że łączne wydatki na centra przetwarzania danych w USA mogą wynieść w tym roku 380 mld USD, a na całym świecie do 2050 r. mogą sięgnąć łącznie aż 31,6 bln USD. Wyobraźnię rozpalają choćby takie inwestycje, jak centrum Hyperion, które chce zbudować koncern Meta. Ma ono zająć ponad 9 km kw. powierzchni, a mieć moc obliczeniową 5 GW. Będzie ono pobierać prądu tyle, co niektóre mniejsze państwa Europy, ale prąd ten ma być zapewniony przez własną elektrownię. Sama skala tego projektu ma prawo wzbudzać obawy. Czy jednak ten niepokój będzie uzasadniony?
Panuje niemal powszechne przekonanie, że centra przetwarzania danych prowadzą do wzrostu rachunków za elektryczność dla zwykłych ludzi. W niektórych przypadkach tak rzeczywiście było, gdyż firmy energetyczne przerzucały na klientów koszty budowy nowej infrastruktury. Z badań przeprowadzonych przez amerykański Electric Power Research Institute, wynika jednak, że zwykle rozbudowie centrów towarzyszył... spadek cen elektryczności. Przy każdym podwojeniu mocy obliczeniowych centrów, rachunki za prąd spadały w skali lokalnej o 3,5 proc., a w skali stanowej o 6 proc. Średni koszt elektryczności dla gospodarstw domowych w USA wynosił w ostatnich trzech latach 0,188 USD za 1 kWh, czyli był niższy niż w znacznej większości krajów Europy. Amerykanie mieli średnio tańszy prąd niż Polacy (0,236 USD za 1 kWh), Szwedzi (0,243 USD), Duńczycy (0,355 USD) czy Niemcy (0,406 USD), a jedynie trochę droższy niż Finowie (0,175 USD) czy Bułgarzy (0,155 USD). Masowe budowanie centrów przetwarzania danych dla AI jakoś więc mocno nie zwiększyło rachunków za prąd w skali kraju... W przyszłości może być pod tym względem jeszcze lepiej, gdyż administracja Trumpa mocno wspiera to, by nowe centra miały własne źródła prądu, w tym małe reaktory jądrowe typu SMR.
Pięć lat temu pojawiały się prognozy mówiące, że w 2025 r. centra przetwarzania danych będą konsumowały nawet 20 proc. globalnej elektryczności. Konsumują one obecnie około 1 proc. prądu wytwarzanego na całym świecie. W USA pochłaniają 6 proc. elektryczności. Prognozy dotyczące konsumpcji prądu przez branżę AI nie spełniły się, bo technologia stała się bardziej wydajna. „Głównym powodem, dla którego te przewidywania okazały się tak nietrafne, były innowacje, które zaszły w trzech kluczowych obszarach. Po pierwsze, w funkcjonowaniu i budowie centrów danych; po drugie, w przenoszeniu prywatnych danych do chmury; i wreszcie po trzecie, w projektowaniu sprzętu IT” – wskazują analitycy Schroders.
Czytaj więcej
Początek sierpnia przynosi wyraźną poprawę nastawienia wobec przecenionych wcześniej firm z sektora półprzewodników. Spora część analityków go jedn...
Spore obawy wzbudza również konsumpcja wody przez centra przetwarzania danych. Zwolennicy ich budowy wskazują, że centra w USA zużywają dziennie 449 mln galonów wody dziennie do chłodzenia, podczas gdy pola golfowe wykorzystują do irygacji 2,08 mld galonów wody dziennie. Pobór wody przez centra może być jednak mocno odczuwalny w skali lokalnej, zwłaszcza na obszarach, gdzie jest jej deficyt. Z badań przeprowadzonych na Uniwersytecie Berkeley wynika jednak, że pobór wody przez centra w stosunku do przeprowadzanej przez nie pracy obliczeniowej może się różnić nawet 10 tysięcy razy, w zależności od wykorzystywanej technologii, źródeł elektryczności oraz lokalnego klimatu. Rozwój technologii może natomiast mocno zmniejszyć zapotrzebowanie centrów na wodę. Zwłaszcza, że koncern Nvidia ogłosił w czerwcu 2026 r., że wymyślił technologię chłodzenia serwerów cieczą w obiegu zamkniętym. Może ona niemal wyeliminować pobór wody przez centra.
Wroga propaganda?
Skoro więc centra przetwarzania danych nie są „aż tak straszne”, to skąd bierze się tak silny opór przeciwko nim w USA? Niektórzy podejrzewają, że ów opór jest inspirowany z zagranicy – choćby przez Chiny, które są największym konkurentem Ameryki w kwestii rozwoju technologii sztucznej inteligencji. Ewentualne opóźnienia w jej doskonaleniu w USA, związane z oporem przeciwko budowie centrów mogą zapewnić Chińczykom przewagę w wyścigu technologicznym.
– Bardzo nie chciałbym zobaczyć, jak Chiny wygrywają wojnę o sztuczną inteligencję. Nie mam szczegółów na ten temat, ale mam przeczucie, że Chiny finansują sprzeciw wobec centrów AI. Jednocześnie uważam, że musimy działać odpowiedzialnie. Musimy przyjrzeć się obciążeniu sieci elektroenergetycznej. Zarzuty dotyczące zużycia zasobów wodnych są moim zdaniem mocno przesadzone – a przesadzone właśnie dlatego, że Chiny finansują propagandę wymierzoną w te obiekty - stwierdził w rozmowie z serwisem Breitbart republikański senator Ron Johnson.
Z przypadkami inspirowanych z zewnątrz kampanii przeciwko nowym technologiom mieliśmy już do czynienia wielokrotnie w minionych latach. Przykładem na to są kampanie wymierzone w energetykę jądrową i wydobycie gazu łupkowego w Europie, których beneficjentem była w dużym stopniu Rosja. Zarówno w Polsce, jak i w Europie Zachodniej, opłacani z niejasnych źródeł „aktywiści” organizowali protesty przeciwko wielu inwestycjom przemysłowym i transportowym. Mieliśmy też fale propagandy demonizującej szczepienia ochronne czy technologię 5G. Podobna propaganda dotycząca centrów przetwarzania danych daje też o sobie znać w Europie, przyczyniając się do tego, że Stary Kontynent staje się miejscem zacofanym cyfrowo.
Centra AI tworzą koniunkturę w gospodarkach lokalnych
Boom na AI napędzał w ostatnich latach nie tylko hossę na Wall Street, ale też wzrost gospodarczy w USA. Oddział Rezerwy Federalnej w St. Louis oszacował, że inwestycje w sprzęt do przetwarzania informacji, oprogramowanie, badania i rozwój oraz centra danych dołożyły 0,97 punktu procentowego do 2,51-procentowego wzrostu realnego PKB USA w pierwszych trzech kwartałach 2025 roku. Inwestycje te odpowiadały za 39 proc. całkowitego wzrostu. Budowa centrów przetwarzania danych prowadzi nie tylko do zwiększania kapitalizacji gigantów cyfrowych. Tworzy ona również silny popyt na pracę w takich sektorach jak budownictwo czy energetyka. Wokół centrów powstaje przecież infrastruktura drogowa, wodociągowa i energetyczna. Budowa takiego centrum oznacza stworzenie wielu, dobrze opłacanych miejsc pracy w gospodarce lokalnej. AI kreuje więc przemysłowo-budowlany boom w USA. Deweloperzy centrów przetwarzania danych coraz częściej starają się też zyskiwać przychylność społeczności lokalnych, za pomocą inwestycji w ich jakość życia. Przykładem na to są działania firmy NorthPoint Development, która chce zbudować duże centrum przetwarzania danych w miejscowości Hazle w Pennsylwanii. Spółka ta oferuje, że sfinansuje w tym miasteczku posterunek policji, przyczyni się do obniżenia rachunków za wywóz śmieci, wyłoży pieniądze na programy rozwoju społeczności, a także da każdemu mieszkańcowi po grancie wynoszącym 10 tys. USD. Meta Platforms w ramach projektu Hyperion, oferuje natomiast społeczności w Richland Parish w Luizjanie ponad 1 mld USD na infrastukturę drogowo oraz wodociągowo-kanalizacyjną, a także 5 mln USD w stypendiach dla młodych inżynierów. Nauczyciele zatrudnieni w tej społeczności dostali już premie dochodzące nawet do 50 tys. USD. Zostały one sfinansowane z podatków lokalnych zapłaconych przez koncern Meta. HK