W ponad dwudziestu spółkach nie było jeszcze dnia ustalenia prawa do wypłaty, dlatego dziś rozmawiamy o tym, jak budować portfel spółek dywidendowych. Co to znaczy dobra spółka dywidendowa i czy na pewno warto się rzucać na każdą atrakcyjnie wysoką dywidendę?

Strategia dobierania do portfela inwestycyjnego spółek dywidendowych jest bardzo stara, opiera się jeszcze na koncepcji rozdzielenia ich na wzrostowe, które potrzebują kapitału, żeby reinwestować i szybciej się rozwijać, budując swój biznes coraz szybciej, i jakościowe, tzw. quality value, które już się rozwinęły, zakończyły swój cykl inwestycyjny, a ich działalność podstawowa generuje gotówkę i spółka jest w stanie się nią podzielić z udziałowcami mniejszościowymi, z rynkiem, wypłacając dywidendę. To znaczy, że rozmawiamy o dwóch różnych podmiotach.

Reklama
Reklama

Jeden potrzebuje jeszcze dużo paliwa, żeby wzrosnąć, a drugi już osiągnął swój sukces komercyjny i jest w stanie tym sukcesem się podzielić. I stąd właśnie dobieranie do portfela spółek dywidendowych jest naprawdę bardzo uzasadnione, to dobra strategia dla osób, które poszukują nieco mniejszej zmienności na rynku akcji.

Czytaj więcej

Develia, PZU i inni. Kto we wrześniu sypnie groszem?

Dlaczego warto to rozważyć?

Dlatego że nasz zysk potencjalny z posiadania  ryzykownych jednak akcji jest rozdzielony na dwa elementy. Z jednej strony to jest zmiana kapitału ulokowanego w akcjach, a z drugiej – tym zyskiem jest gotówka wypłacana przez spółkę. Ten element obniża zmienność i ryzyko całego inwestowania. Idąc tym tropem, budując portfel spółek dywidendowych, eksponujemy się na część rynku, która może nas mniej zaskoczyć, jednocześnie otwieramy sobie furtkę na dochód pasywny, jakim jest dywidenda. Natomiast samo zarządzanie portfelem spółek dywidendowych również jest inne od standardowego inwestowania, szczególnie dla inwestora detalicznego. Bardzo ważny jest aspekt podatkowy oraz timing wchodzenia w poszczególne spółki. Kluczowy jest dzień ogłoszenia dywidendy, dzień odcięcia dywidendy i data nabycia instrumentu, żeby być uprawnionym do dywidendy i zachowanie wszystkich podstawowych zasad tzw. higieny czasowej.

A gdzie warto szukać spółek do portfela? W jakich branżach?

To branże dojrzałych, sprawdzonych spółek. Bardzo często tradycyjnie są nimi firmy z branży finansowej, ubezpieczenia, banki. Są to również spółki budowlane, co wynika ze specyfiki sektora budowlanego i deweloperskiego, gdzie cykl zapotrzebowania na gotówkę jest duży i po skończeniu projektu inwestycyjnego  ten sektor generuje bardzo duży wystrzał gotówki. Na świecie są spółki z branży użyteczności energetycznej, czyli przesyłające energię elektryczną.

Czytaj więcej

Rok Wojciecha Balczuna. Państwowe spółki na giełdzie zyskały w tym czasie 150 mld zł

W jakich regionach świata oprócz Warszawy warto szukać dywidend?

Tutaj panią zaskoczę, Stany Zjednoczone, jeśli chodzi o liczbę spółek z polityką dywidendową, to region bardzo dobrze znany, natomiast jeśli chodzi o poziom dywidendy, to tradycyjnie geografia preferuje Australię, Wielką Brytanię i właśnie Europę Środkowo-Wschodnią, w tym nasz kraj. W Polsce, Rumunii, na Węgrzech stopa dywidendy sięga 6-6,5 proc. w skali rocznej, Australia, Wielka Brytania oferują często stopy powyżej 4,5 proc., a stopa dywidendy w Stanach Zjednoczonych jest niska i nieraz jest to odczyt poniżej 2 proc. USA jednak są rynkiem, gdzie jest notowanych bardzo dużo spółek. Głębokość rynku jest olbrzymia, stąd można selekcjonować i dobierać spółki do portfela. Natomiast jeśli chodzi o samą nominalną atrakcyjność wypłaty, gdybyśmy mieli porównywać stopę dywidendy do kuponu obligacyjnego czy oprocentowania lokat, to jednak te regiony, jak Europa Środkowo-Wschodnia, Wielka Brytania, Australia, Brazylia, mogą być ciekawsze inwestycyjnie.

Kiedy warto kupować spółki dywidendowe? I czy do optymalizacji podatkowej warto wykorzystać nadchodzące Osobiste Konta Inwestycyjne?

Jeśli chodzi o OKI, na pewno każde rozwiązanie, które pomniejsza efektywne obciążenie stopy zysku inwestora, jest dobre. Natomiast aspekt podatkowy jest dużo bardziej skomplikowany, bo również pod kątem geografii, w wielu krajach europejskich, jak Niemcy czy Francja, podatki od dywidendy są pobierane u źródła i inwestor otrzymuje wypłatę już pomniejszoną o podatek. W krajach anglosaskich podatki są pobierane przez firmę prowadzącą rachunek maklerski, te różnice mogą potencjalnie mieć duży wpływ na ostateczny wynik. Natomiast kiedy kupuje się akcje, mechanizm działa w taki sposób, że tuż po wypłacie dywidendy kurs zawsze spada równo o wartość nominalną dywidendy. Czyli jest to de facto ten najmniej korzystny moment na to, żeby wchodzić w spółkę, zakładając, że czekamy na wypłatę gotówki.

Natomiast kupując podmiot, który ma znaną, regularną, ogłoszoną politykę dywidendową w trakcie roku albo przed nabyciem prawa do dywidendy, potencjalnie również eksponujemy się na możliwość lepszego zachowania kursu niż rynek, dlatego że ta spółka może być faworyzowana przez inwestorów instytucjonalnych poszukujących spółek dywidendowych i również może być mniej wyeksponowana na zmienność rynkową dlatego że jej znana polityka dywidendowa ją broni przed większą wyprzedażą. Tak że wszystko zależy od tego, na której części zysku inwestor jest bardziej skoncentrowany i na czym bardziej mu zależy: na zysku kapitałowym, który można osiągnąć właśnie na tych podmiotach, kupując je w trakcie roku sesyjnego bądź na zysku w postaci właśnie uwolnionej dywidendy.

Jednym z ważniejszych pytań jest, co to znaczy w ogóle dobra spółka dywidendowa?

Cóż, na pewno to nie są podmioty, które wypłacają jednorazowo bardzo wysokie dywidendy, bo w sztuce inwestowania istnieje pojęcie 'dywidend trap', czyli pułapki dywidendowej i czasem może naprowadzić na spółki, które ogłaszają potężną wypłatę dywidendy, co może być jednak sprowokowane tym, że kurs spadł na tyle, że zarząd zdecydował się zachęcić inwestorów do podbicia kursu poprzez ogłoszenie sowitej dywidendy, która będzie właśnie tą zachętą do wzmacniania kursu. Drugim przypadkiem może być, że ze wszystkich możliwości inwestycyjnych w branży, którą spółka dostrzega, nie znajduje nic na tyle wartościowego, żeby rozwijać swój biznes i kontynuować ekspansję. I znacznie lepszą strategią będzie rozdanie posiadanego kapitału posiadaczom akcji, aniżeli zainwestowanie w rozwój. To jednak oznacza, że potencjał wzrostowy w branży już się wyczerpuje, czyli spółka w pewnym sensie dotarła do krańca możliwości dalszej ekspansji, więc najlepszym rozwiązaniem jest wypłata wygenerowanych zysków z działalności operacyjnej, a nie reinwestycje. Wszystkie podmioty, które to robią dlatego że nie dostrzegają możliwości inwestycyjnych, raczej obniżą swoją potencjalną atrakcyjność w przyszłości. Natomiast dobre spółki dywidendowe to te, które jednocześnie się rozwijają, stawiają na realizację ambitnych projektów inwestycyjnych i te projekty, które już w przeszłości zostały zrealizowane, pozwalają na nie, nie naruszając właśnie stabilności finansowej i nie stwarzając ryzyka dla płynności spółki, pozwalają na wygenerowanie jeszcze dodatkowego strumienia, w którym się można podzielić z akcjonariuszami.

Czy warto wspierać się w tworzeniu portfela poradami z chata GPT lub innych narzędzi AI?

Bardzo trudne pytanie. Nie ma chyba dzisiaj wśród analityków giełdowych ani inwestorów osób, które już nie korzystają z tych rozwiązań. Natomiast ja bym proponował inną kolejność, najpierw skorzystać z usługi doradztwa inwestycyjnego z wykorzystaniem realnego analityka i później ewentualnie można te rekomendacje, które są otrzymane dodatkowo pod pewnymi kryteriami, skonsultować, zweryfikować selekcyjnie z modelem, który syntetyzuje pewne informacje. Ważne jest moim zdaniem, by konsultować się z żywym człowiekiem, bo modele AI potrafią konfabulować, zestawiać dane z różnych okresów w sposób nieodpowiedni, pobierać dane będące podstawą odpowiedzi z dawnych lat, gdy powinien był się odnieść do roku poprzedniego. Więc jest tu nadal wiele luk, które nie gwarantują jakości po stronie modeli. W wielu instytucjach usługi doradztwa inwestycyjnego dla spółek giełdowych są bezpłatne.