Zakończył się 60-dniowy okres rozejmu między USA i Iranem. Konflikt nie został zażegnany. Sytuacja z cieśniną Ormuz nie jest wyjaśniona. Ropa podrożała, gatunek Brent znów kosztuje ponad 90 USD za baryłkę? Rosną rentowności obligacji? Jest szansa na szybkie rozwiązanie konfliktu na Bliskim Wschodzie, czy raczej nie?
Z kursem ropy naftowej, szerzej z cenami nośników energii, skorelowane są rentowności obligacji, które rosną. Nie tylko polskich – rentowności naszych 10 latek podchodzą pod 6 proc. Mamy wzrost rentowności dziesięciolatek w Stanach, we Francji, w Niemczech, czy w Japonii. To wynika z obaw o inflację. Jest wciąż trwający konflikt między Stanami Zjednoczonymi i Iranem i paraliż żeglugi w cieśninie Ormuz. Ten konflikt podbija notowania ropy naftowej. Jest spory niedobór diesla w Europie i ceny paliw są wysokie. Skoczyły też ceny gazu. Wysokie ceny nośników energii będą utrudniać spadek rentowności obligacji. Zbliżamy się do listopadowych wyborów połówkowych w USA. Z tego względu zakładam, że są szanse na zakończenie konfliktu z Iranem. To jest w interesie partyjnym. Ale na jakich warunkach i kiedy trudno przewidzieć. Trzeba śledzić wpisy Donalda Trumpa.
Giełdy na razie nie przejmują się sytuacją geopolityczną, wysokimi cenami ropy, czy rosnącymi rentownościami obligacji. WIG, WIG20, mWIG40 w ubiegłym tygodniu biły rekordy wszech czasów. Hossa trwa już blisko 4 lata. Czy spółki nie są już zbyt wysoko wycenione?
Analizując taki długoterminowy wykres prognozowanego wskaźnika P/E dla spółek z WIG (relacja ceny akcji do prognozowanych zysków spółki na akcję w kolejnych 12 miesiącach) widzimy, że jest on blisko historycznej 20-letniej średniej. Jest w okolicach 11. Wyceny spółek rosną, ale na ten moment są umiarkowane, bo zyski się poprawiają. Wyceny na GPW nie są może super atrakcyjne, ale też firmy nie są jeszcze przewartościowane. Czyli nie jest za drogo, ale nie jest też za tanio. Dopóki wyniki finansowe będą się poprawiały albo będzie perspektywa na poprawę wyników, dopóty jest paliwo fundamentalne do wzrostu indeksu WIG. Jeśli chodzi o wyniki i ich odbiór przez inwestorów, to spodziewam się większej pozytywnej reakcji kursu na pozytywne zaskoczenia i mniejszej negatywnej reakcji kursu na negatywne zaskoczenia. Wydaje mi się, że rynek w tym cyklu koniunkturalnym może dużo wybaczyć.
Na atrakcyjność firm można też spojrzeć oceniając ich zdolność do płacenia dywidend. Pomimo wzrostów kursów akcji stopa dywidendy jest u nas ciągle atrakcyjna…
Ta prognozowana średnia stopa dywidendy dla WIG wynosi obecnie 4,1 proc. To jest wartość zbliżona do historycznej średniej. Na ten moment, analizując ten wskaźnik, można powiedzieć, że wyceny spółek na GPW są umiarkowane. Poziomy bliskie czy poniżej 3 proc. dla naszego rynku oznaczają niskie stopy dywidendy, czyli wyceny spółek są wysokie. Stopa dywidendy powyżej 5 proc. sygnalizowałaby, że wyceny są bardzo atrakcyjne.
Co z wycenami spółek na rynku amerykańskim? Tamte indeksy też niedawno ustanawiały rekordy. S&P 500 w ubiegłym tygodniu przekroczył 7,8 tys. pkt.
Prognozowany wskaźnik P/E dla S&P 500 wynosi prawie 20. Jest powyżej długoterminowej średniej. Wyceny są dość zaawansowane. Zachowałbym więc ostrożność. Ale to nie są takie poziomy jak w bańce w 1999 czy 2000 r., kiedy ten wskaźnik sięgał 25. To nie są ekstremalne poziomy wyceny. Nie przekreślają szans na dalszy wzrost. Amerykańskie spółki chwalą się dobrymi wynikami, pozytywnie zaskakują. Widać też rotację z segmentu „magnificent seven” do średnich czy małych firm, rotację do spółek value, infrastrukturalnych.
A co podpowiada stopa dywidendy dla spółek z S&P 500?
Prognozowana średnia stopa dywidendy wynosi trochę ponad 1,1 proc., czyli jest sporo niższa niż na polskim rynku. Jest ona historycznie niska. To sygnalizuje, że S&P 500 rośnie spółkami wzrostowymi, które co do zasady mają duże CAPEX-y, czy też nie płacą dużych dywidend. Oczywiście zawsze można podnieść argument, że w Stanach są skupy akcji własnych, że to trzeba znormalizować. Widać, że rynek jest pozytywnie nastawiony do spółek wzrostowych. Inwestorzy pozycjonują się pod brak podwyżek stóp procentowych w USA, brak spowolnienia gospodarczego. Są byczo nastawieni. Takie środowisko jest wrażliwe na korekty.
Dolar po okresie umocnienia ostatnio traci na wartości. To dobra informacja dla rynków wschodzących, dla polskiego rynku?
Rynek dyskontuje brak podwyżek stóp procentowych w USA. Chiny osłabiają juana, Japonia osłabiała jena. Być może Fed chciałby też trochę osłabić dolara. Zazwyczaj słabszy dolar sprzyja surowcom i rynkom wschodzącym, ale wybranym. Korea Południowa, Tajwan i Chiny mają ponad 60-proc. udział w indeksie rynków wschodzących. Tam mocne są głównie spółki półprzewodnikowe, sektor nowych technologii. Dopóki orkiestra gra i CAPEX-y nie będą obniżane, to pozycjonowanie się pod nowe technologie może być sensowne. Chociaż wydaje mi się, że są szanse dla innych typów spółek, innych tematów niż chipy czy AI. Są szanse dla rynków wschodzących, ale takich jak Polska z bankami, czy z innymi spółkami, które być może będą pośrednimi beneficjentami gigantycznych inwestycji hyperscalerów.
W ostatnich miesiącach na GPW zdecydowanie lepiej sobie radziły te największe spółki z WIG20 oraz średnie z mWIG40…
To pokazuje duży wpływ inwestorów zagranicznych i być może PPK na naszą giełdę. Jest hossa. Kapitał płynął do tych największych, najbardziej płynnych firm, czyli banków, Orlenu, KGHM. Trwa sezon publikacji wyników za I półrocze. Wyniki banków dalej wspierają ich wyceny. Koszty ryzyka banków są na niskim poziomie. Banki mają duży potencjał do zwiększenia akcji kredytowej. Rośnie kontrybucja do wyniku prowizyjnego bankowych TFI i domów maklerskich. To może być czynnik, który zachęci banki, domy maklerskie, do dużej aktywności, co może wspierać OKI. Jest duża grupa interesariuszy silnych technologicznie, kapitałowo mająca know-how, żeby odpowiednio wdrożyć OKI.
Osobiste Konta Inwestycyjne wystartują od początku 2027 r. OKI umożliwią oszczędzanie i inwestowanie do 100 tys. zł z uniknięciem podatku od zysków kapitałowych (tzw. podatku Belki). Będą wsparciem dla rynku?
Jestem w obozie osób, które pozytywnie oceniają wpływ OKI na rynek kapitałowy. Aktualne przewidywania mogą niedoszacowywać tego, jak dużo z tych 1,5 bln oszczędności Polaków ulokowanych w bankach trafi na OKI. Jedna trzecia jest oprocentowana, a reszta jest nieoprocentowana. OKI mogą być takim strukturalnym argumentem za zmianą reratingu. Ze względu na saldo napływów kapitału na rynek, przy tych samych wynikach spółki mogą być notowane przy wyższych mnożnikach. Banki mają dużą nadpłynność i szukają poprawy wyników prowizyjnych. OKI są idealną okazją dla interesariuszy, czyli banków, domów maklerskich, żeby zlojalizować klientów. Tak jak np. IKE czy IKZE. Tak jak kredyt hipoteczny, który lojalizuje klientów. OKI będą istotnym wsparciem, jeżeli chodzi o efektywność podatkową.
Nasze indeksy mają jeszcze potencjał do wzrostu. Nie obawiasz się korekty?
Prognozy PKB dla naszej gospodarki są przyzwoite, mówi się o dynamice 3,5-4 proc. Widać prognozy mówiące o obniżce stóp procentowych w przyszłym roku być może nawet do 3 proc., czyli trzy obniżki o 25 pkt. bazowych. Być może jedną zobaczymy w tym roku. Niższe stopy byłyby wsparciem dla PKB. Są czynniki, które sprzyjają naszemu rynkowi. Oczywiście obawiam się korekty czy schłodzenia. To może być korekta wynikająca z czynników globalnych i bardziej uderzająca w hyperscalerów, segment AI, czy firmy powiązane z tym sektorem, ale w mniejszym stopniu w spółki value, wartościowe, które dominują w indeksie WIG.
WIG, WIG20 na koniec roku będą wyżej niż obecnie. Mogą wzrosnąć do 5 proc. czy w przedziale od 5 proc. do 10 proc. Czy będą niżej niż teraz?
Będą wyżej. Wydaje mi się, że to może być poziom wyraźnie wyższy niż 10 proc. Momentum wynikowe polskich spółek jest dobre. Patrzę na banki, na Orlen, na KGHM, patrzę na spółki odzieżowe – LPP, a także na Allegro, które jest pod względem udziału w WIG20 trzecią spółką. Polski rynek akcji jest w pozytywnym cyklu i są dobre perspektywy na kolejne kwartały. Oczywiście mogą być wybrane spółki, które zaraportują słabszy wynik rok do roku czy niską dynamikę, ale te największe firmy raportują wyraźną poprawę i też z takim pozytywnym „outlookiem” na 2027 r.