– Zmiany podatkowe – tak jeden z ministrów rządu Donalda Tuska odpowiada na pytanie „Rzeczpospolitej”, co będzie motorem koalicji 15 października w roku wyborczym. Rząd Donalda Tuska liczy, iż podniesienie progu podatkowego do 130 tys. zł da nowy impuls Koalicji Obywatelskiej i formacjom rządzącym, a także pozwoli stopniowo narzucić nowy temat debacie publicznej. Rząd zapowiedział również wprowadzenie 24-proc. stawki PIT dla dochodów między 130 a 150 tys. zł. Zmiany mają wejść w życie od 2027 r. 

Czytaj więcej

Rząd zapowiada nowy próg PIT od 2027 r. i stawkę 24 proc.

Ustalenia „Rzeczpospolitej”: będzie kolejna zmiana w podatku CIT

Ale na tym, co zostało zaprezentowane w środę, ma się nie skończyć. Z informacji „Rz” wynika, że nowe pomysły będą ogłaszane sukcesywnie przez premiera po tym, jak minister finansów będzie dysponował niepodważalnymi obliczeniami.

Najwcześniej, jeszcze w tym tygodniu, światło dzienne ma ujrzeć projekt kolejnej zmiany w podatku CIT, płaconym przez przedsiębiorstwa i spółki.    

KO nie spełni raczej swojej przedwyborczej propozycji, czyli podniesienia kwoty wolnej od podatku do 60 tys. zł. – Albo zaproponowane zmiany, albo kwota wolna od podatku – usłyszeliśmy od wspomnianego ministra. Potwierdził to minister finansów Andrzej Domański, który w „Faktach po Faktach” TVN24, pytany o podwyższenie kwoty wolnej od podatku, stwierdził: – Premier powiedział, że się to raczej nie wydarzy. My oczywiście w Ministerstwie Finansów cały czas analizujemy możliwe scenariusze realizacji tego projektu, natomiast na ten moment, w tej sytuacji fiskalnej, pamiętając, że wydajemy jako Polska, jako kraj 5 proc. naszego PKB, 200 mld zł rok w rok na bezpieczeństwo, na obronę, postanowiliśmy zrealizować postulat zmian w programach podatkowych.

Rzecznik rządu Adam Szłapka poinformował podczas wtorkowej konferencji prasowej, że ministrowie spotkają się w tym tygodniu jeszcze raz. W piątek ma odbyć się posiedzenie rządu w sprawie budżetu na 2027 r.

Czytaj więcej

Zmiany w podatkach a GPW. Analitycy Trigon DM wskazują, które spółki mogą zyskać

Rząd chce przejąć inicjatywę i narzucić agendę oraz nie być reaktywnym 

Nasz rozmówca z rządu do proponowanej przez Domańskiego zmiany odnosi się z rezerwą. Nie liczy na to, że przesądzi ona o wyniku wyborów parlamentarnych w 2027 r. – Ale pozwoli nam przejąć inicjatywę, narzucić debatę, nie być tylko reaktywnym i będzie sprawdzianem dla Nawrockiego – podsumowuje przedstawiciel rządu. Minister dodaje, że kolejne weta prezydenta mogą stać się problemem, którego Polacy już nie zaakceptują, a tym samym może zostać przekroczona masa krytyczna.

– Ile można wetować i szkodzić Polakom, żeby tylko osłabić demokratycznie wybrany rząd? Zmiany podatkowe mają ulżyć milionom Polaków i prezydent miałby je przekreślić jednym ruchem ręki, powodowany niechęcią do Donalda Tuska? – słyszymy z rządu.

Czytaj więcej

Donald Tusk: podniesiemy próg podatkowy z 120 tys. zł do 130 tys. zł.

Ponadpartyjna zgoda na zmianę podatkową Domańskiego

Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, że partie tworzące koalicję 15 października poprą zmiany podatkowe. KO, PSL, Nowa Lewica, Polska 2050 i Unia Centrum są zgodne co do kierunku zmian. Nie będzie buntów ani negocjacji.

– Lewica podobne zmiany proponowała od lat, podobnie jak Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Jest zgoda w koalicji – mówi w rozmowie z „Rz” marszałek Sejmu i lider Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty.

Propozycję krytykuje jedynie Ryszard Petru. – Trudno nie odnieść wrażenia, że zmiany podatkowe przygotowali ci sami urzędnicy Ministerstwa Finansów, którzy tworzyli Polski Ład – napisał Ryszard Petru na portalu X. Jak przekonują nasi rozmówcy z rządu: – Petru musiał uderzyć w rząd szybko i mocno, żeby ubiec Konfederację i odciąć jej tlen. Zakładając nowe ugrupowanie, odnosi się częściowo do tych samych wyborców i musi politycznie być w kontrze do rządu.

Jak wyglądało przygotowanie zmian w podatkach

Dlaczego zmiany zostały ogłoszone niespodziewanie, bez wcześniejszej debaty czy medialnych przecieków i akurat teraz? Źródła „Rz” twierdzą, że podczas spotkania liderów koalicji rządzącej 10 sierpnia Donald Tusk poinformował Włodzimierza Czarzastego i Władysława Kosiniaka-Kamysza, że propozycje mają zostać ogłoszone. – Odpowiada za nie KO, z ministrem finansów i premierem na czele – słyszymy. 

Czy jednak zapowiedź rewolucji podatkowej w wakacje, niespodziewanie, nie jest działaniem doraźnym i nie ma przykryć problemów rządu, np. wycieku danych z MyDr? Czy chodzi o inne problemy władzy? – Nie i nie ma czego przykrywać. My nie unikamy odpowiedzialności i komunikujemy się z wyborcami. Zmiany i tak wyszłyby na piątkowym posiedzeniu dotyczącym budżetu – tłumaczy marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty.

Koalicjanci nie ukrywają, że zmiany mogły zostać medialnie zakomunikowane w lepszy sposób i atrakcyjniej wizerunkowo, żeby narzucić tematy debaty oraz zainteresować nimi Polaków. Dodają zarazem, że to dopiero początek proponowanych zmian. – Będzie o czym dyskutować i debatować, ale pozwólmy ministrowi finansów działać oraz premierowi zapowiadać zmiany, które mają ulżyć niespełna 4 mln Polaków. Tak się umówiliśmy w koalicji, że tymi tematami zajmują się w pierwszej kolejności Andrzej Domański i Donald Tusk – twierdzi Czarzasty.

Czy rządzący spodziewają się weta prezydenta Karola Nawrockiego?

Nieoficjalnie: prezydent Karol Nawrocki zawetuje zmiany podatkowe

Z informacji „Rzeczpospolitej” wynika, że Karol Nawrocki nie zgodzi się na zmiany. Nie ogłosi tego teraz, a zareaguje dopiero, gdy wpłynie do niego projekt zmian. Jak jednak słyszymy w Pałacu Prezydenckim: – Prezydent życia rządowi Tuska nie zamierza ułatwiać, nawet jeśli narazi się na gniew części wyborców, którzy prawdopodobnie i tak na niego nie głosowali i nie zagłosują na prawicę w wyborach parlamentarnych.

Co na to koalicja 15 października? – Nie wierzę, że prezydent na złość rządowi Tuska zaszkodzi Polakom. To byłoby niewytłumaczalne, małostkowe i destrukcyjne, również politycznie dla samego Nawrockiego. Atak opozycji jest zrozumiały, bo w ciemno będą kontestować wszystko to, co zaproponujemy, ale głowa państwa? Nie wyobrażam sobie tak szkodliwego działania Nawrockiego, które wyborcy ocenią – podsumowuje marszałek Sejmu.