Z tego artykułu dowiesz się:

  • Co jest motorem napędowym polskiego przemysłu i które jego gałęzie odnotowują obecnie rekordowe wzrosty.
  • Skąd wzięło się nagłe i zaskakujące dla analityków załamanie w sektorze budowlanym.
  • Jak realizacja dużych inwestycji infrastrukturalnych wpływa na rynek prac remontowych w Polsce.
  • Jakie czynniki zakończyły trwający ponad dwa lata okres spadków cen w polskim przemyśle.

Opublikowane przez GUS dane o lipcowej produkcji przemysłowej wypadły w zasadzie zgodnie z rynkowymi oczekiwaniami – analitycy ankietowani przez „Rzeczpospolitą” i „Parkiet” spodziewali się wzrostu o 5 proc.

W ujęciu rocznym w lipcu br. najsilniej wzrosła produkcja dóbr inwestycyjnych, bo aż o 11,1 proc. Wyraźne zwyżki odnotowano również w segmencie dóbr zaopatrzeniowych, o 6,3 proc. Z kolei spadek dotknął m.in. produkcję dóbr konsumpcyjnych trwałych: o 1,8 proc.

W ujęciu rocznym wzrost odnotowano w 26 z 34 działów przemysłu. Najsilniej wzrosła produkcja pozostałego sprzętu transportowego – o 31,5 proc. r/r, ale mocno w górę poszła też m.in. produkcja komputerów, wyrobów elektronicznych i optycznych (o 21 proc.), maszyn i urządzeń (o ponad 17 proc.) czy urządzeń elektrycznych (o ponad 14 proc.). W ośmiu branżach GUS odnotował spadki, obejmujące m.in. produkcję wyrobów tytoniowych o 10,6 proc., mebli o 3,3 proc., wyrobów tekstylnych o 2,5 proc. oraz chemikaliów i wyrobów chemicznych o 2,2 proc.

Projekty napędzają przemysł

Z zebranych danych wyłania się obraz gospodarki, której głównymi motorami są przemysł zaopatrzeniowy oraz powolne ożywienie popytu inwestycyjnego. Impuls do wzrostu dają zamówienia publiczne oraz realizowane z unijnym wsparciem projekty energetyczne i infrastrukturalne. Przekłada się to na lepsze wyniki nie tylko w segmencie podstawowych materiałów budowlanych, takich jak stal czy kruszywa, ale także w kategorii szeroko pojętego sprzętu transportowego – od taboru kolejowego po pojazdy militarne. Jednocześnie przedsiębiorstwa coraz śmielej inwestują własne środki w modernizację. 

„Kolejne miesiące powinny przynieść utrzymanie solidnej dynamiki wraz z postępującą realizacją projektów z KPO” – oceniają analitycy ING Banku Śląskiego.

Inflacja producencka nieco przyspiesza

Zgodnie z czwartkowym raportem GUS, w lipcu ceny produkcji sprzedanej w przemyśle zwiększyły się o 2,8 proc. rok do roku, powyżej średniej prognoz ekonomistów na poziomie 2,5 proc.

To odczyt wyższy niż w czerwcu (+1,7 proc. r/r), co można wiązać z ponowną eskalacją sytuacji na Bliskim Wschodzie w lipcu. To przełożyło się na wzrost cen surowców energetycznych, m.in. ropy naftowej i gazu ziemnego. Ba, nawet w kwietniu i maju inflacja producencka była lekko niższa (2,1-2,4 proc. r/r), lipcowy odczyt 2,8 proc. jest najwyższy od ponad trzech lat.

Czytaj więcej

Najnowsze dane GUS. Zaskakujący skok płac w Polsce. Średnia pensja przebija oczekiwania

Warto przypomnieć, że jeszcze do lutego – przez równe dwa i pół roku – polskie fabryki zmagały się z roczną deflacją. Ten długi okres spadków cen był wówczas tłumaczony m.in. silną walką konkurencyjną oraz zniżkującymi notowaniami wielu surowców na rynkach międzynarodowych.

Duże rozczarowanie w budownictwie

W czwartkowym komunikacie GUS poinformował również, że w lipcu produkcja budowlano-montażowa niespodziewanie spadła, o 2,4 proc. rok do roku. To sensacyjnie słaby odczyt: średnie prognozy rynkowe zakładały wzrost na poziomie 4,8 proc., nawet najbardziej pesymistyczne oczekiwania sugerowały odczyt na plusie.

Tąpnięcie w ujęciu rok do roku odnotowano we wszystkich głównych grupowaniach: w przedsiębiorstwach wykonujących roboty budowlane specjalistyczne o 6,4 proc. (to m.in. prace przygotowawcze pod inne inwestycje), w firmach zajmujących się wznoszeniem budynków o 1,8 proc., a w budujących obiekty inżynierii lądowej i wodnej – o 0,2 proc.

Czytaj więcej

Lekkie pogorszenie nastrojów

Dane z kolejnych miesięcy pokażą, że bardzo słaby wynik za lipiec był tylko chwilowym potknięciem lub wynikiem splotu niekorzystnych czynników kalendarzowych czy sygnałem do rewizji optymistycznych prognoz w dół. Eksperci spodziewają się bowiem, że w najbliższym czasie rynek budowlany będzie dalej korzystał z potężnego zastrzyku kapitału, za sprawą kumulacji wypłat z funduszy unijnych, w tym KPO, budżetu Wspólnoty czy programu SAFE. „Słabość budownictwa nie powinna według nas bezpośrednio przekładać się na słabość inwestycji” – oceniają analitycy PKO BP, wyjaśniając że obecny cykl inwestycyjny skupiony jest bardziej na nakładach na maszyny i urządzenia, automatyzację oraz cyfryzację. „Jest to jednak negatywne ryzyko dla naszej dość optymistycznej prognozy” – mówią o lipcowym odczycie.

Bardzo wyraźne podziały widać, gdy spojrzymy na strukturę robót. W lipcu prace o charakterze inwestycyjnym poszły w górę o 10,5 proc. r/r, podczas gdy remonty zanotowały głęboki dół – o około 30 proc. r/r. Ta skrajna rozbieżność towarzyszyła nam zresztą też w pierwszym półroczu: nowe inwestycje wzrosły w tym czasie o blisko 9 proc. r/r, a roboty remontowe spadły o ponad 27 proc. Wygląda to tak, jakby natłok nowych projektów infrastrukturalnych niejako wypychał prace o charakterze utrzymaniowym.