Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego inflacja rośnie, mimo że ceny żywności notują największe spadki od ponad dekady.
- Które czynniki odpowiadają za skokowy wzrost cen paliw, a co napędza wojnę cenową dyskontów.
- Jakie są prognozy dla wskaźnika inflacji do końca roku i jakich decyzji NBP można oczekiwać.
- Skąd bierze się rosnąca różnica między niską inflacją towarów a wysoką inflacją w sektorze usług.
To też odczyt wyraźnie wyższy niż czerwcowy (2,5 proc.), co wynika przede wszystkim ze wzrostu cen paliw. W lipcu urosły one o 15,8 proc. r/r i aż o 13,9 proc. względem czerwca. Po pierwsze: w lipcu bardzo wyraźnie podrożała benzyna i olej napędowy w hurcie, ich cena była według danych Orlenu odpowiednio o blisko 50 gr i ponad 1,1 zł wyższa na koniec lipca niż na jego początku. Po drugie, 1 lipca przywrócono stawkę VAT na paliwo 23 proc. (wcześniej przez trzy miesiące była obniżona do 8 proc.), zniknęły też urzędowe ceny maksymalne.
Czytaj więcej
Szykuje nam się transformacja na wielką skalę. Bez zrywu tempo wzrostu polskiej gospodarki wyhamuje z dzisiejszych około 3,5 proc. do 2–2,5 proc. w...
Żywność mocno tanieje
W przeciwnym kierunku wciąż oddziałują ceny żywności. Te były w lipcu o 0,8 proc. niższe niż przed rokiem oraz o 0,9 proc. niższe niż w czerwcu. Spadek rok do roku o 0,8 proc. to najniższy wynik od 11 lat. Ceny żywności na rynku krajowym podążają za cenami światowymi z mniej więcej dziewięciomiesięcznym opóźnieniem, a trzy kwartały temu światowe ceny spadały m.in. ze względu na nadpodaż w wielu kategoriach. Zgodnie z danymi GUS za czerwiec (takie są najnowsze), ceny skupu podstawowych produktów rolnych były wówczas o 15,2 proc. niższe niż przed rokiem. Nadpodaży surowców rolnych towarzyszy wojna cenowa dyskontów, co również wspiera dezinflację i deflację w szeregu kategorii, m.in. dóbr „jednorodnych” (czyli podobnych między sklepami, np. masło czy cukier).
Jak wynika z najnowszych statystyk urzędu, w czerwcu wyraźnie tańsze niż przed rokiem były m.in. masło (o ponad 24 proc.), cukier (o około 16 proc.) czy szereg owoców i warzyw (np. jabłka o około 25 proc., kapusta o około 23 proc., buraki o 22 proc., cebula i ogórki o około 11 proc.). Mąka, ryż czy mleko są tańsze niż rok temu o około 4-6 proc. Za mięso drobiowe płaci się o około 1,5 proc. mniej niż przed rokiem, a za wieprzowinę o ponad 10 proc.
Średni spadek cen żywności nie oznacza oczywiście, że tanieje wszystko. Przykładowo, dużo droższe niż przed rokiem są papryki (o około 20 proc.), więcej płaciło się w lipcu za marchew (o 2 proc.), droższa jest cielęcina i wołowina (o około 11 proc.), czekolada (o około 2 proc.) czy jaja i ryby (5-5,5 proc.).
Zgodnie z danymi GUS, w lipcu zauważalnie wyższe niż rok wcześniej były koszty utrzymania domu. Najbardziej – o 19 proc. – podrożało paliwo drzewne, w tym brykiety i pelety. O 4 proc. r/r poszły w górę ceny energii elektrycznej, o 8 proc. więcej trzeba było zapłacić za wywóz śmieci, natomiast ceny centralnego ogrzewania oraz ciepłej wody poszły w górę nieznacznie, bo o 5-6 proc. Jedynym elementem, który staniał w tym okresie, był gaz – jego ceny spadły o 1 proc. r/r.
W kategorii towarów inflacja jest relatywnie niska (2 proc. r/r). Pomaga tu nie tylko spadek cen żywności, ale także niska inflacja w kategorii dóbr trwałych wspierana m.in. przez konkurencję z Azji. Przykładowo, w lipcu meble do domu były tylko o 0,2 proc. droższe niż przed rokiem, a sprzęt RTV/AGD o 2,5 proc. tańszy. Jednocześnie wciąż podwyższona jest inflacja usług, w lipcu wyniosła 5,5 proc. r/r.
Czytaj więcej
Inflacja CPI w lipcu w Polsce wyniosła 3 proc. r/r – podał w szacunku flash Główny Urząd Statystyczny (GUS). To wynik zgodny ze średnią prognoz eko...
Co dalej z inflacją, co zrobi NBP?
Mimo wzrostu inflacji w lipcu, ta pozostaje w przedziale celu inflacyjnego NBP, czyli w korytarzu 2,5 proc. +/- 1 pkt proc. Pozostaje pytanie: jak długo? Średnie prognozy ekonomistów dla „Rzeczpospolitej” i „Parkietu” sugerują, że wskaźnik inflacji powinien być w kolejnych miesiącach dość stabilny w przedziale około 3-3,5 proc., na koniec roku będąc gdzieś w okolicach 3,2-3,3 proc. Również lipcowa projekcja inflacyjna NBP zakładała, że w czwartym kwartale br. inflacja sięgnie średnio 3,2 proc. Pojawiają się na rynku oczekiwania wyższych odczytów, bliskich 4 proc. zimą, ale wciąż nie są one powszechne. Co kluczowe: na dziś prognozy sugerują, że w 2027 r. inflacja będzie się stopniowo obniżać, by – tak wynika zarówno z rynkowych oczekiwań, jak i ostatniej projekcji NBP – w drugim półroczu 2027 r. znów znaleźć się w okolicach punktowego celu NBP, czyli 2,5 proc.
Wiele będzie oczywiście zależało tu od sytuacji na rynku ropy naftowej i paliw, w tym diesla. Rząd rozważa ponowne działania osłonowe, w tym m.in. obniżkę stawki VAT z 23 do 8 proc., a to znów mogłoby zbić wskaźnik inflacji już teraz poniżej 3 proc. oraz być może działać w kierunku obniżenia oczekiwań inflacyjnych.
Kluczowe będzie też przełożenie się tego trwającego szoku i niepewności na szersze procesy inflacyjne w kraju: dotychczas jego wpływ ograniczał się tylko do części branż, m.in. biletów lotniczych czy turystyki zorganizowanej. – Przełożenie szoku energetycznego na ceny detaliczne będzie, moim zdaniem, ograniczone – mówi Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego oceniając, że przedsiębiorcy w obliczu większej ostrożności klientów nie mają już zbytniej przestrzeni do podwyżek cen.
Szerokiemu rozlaniu się impulsu cenowego nie sprzyja m.in. letnia sytuacja na rynku pracy: przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej w drugim kwartale wzrosło raptem o 5,5 proc. r/r, co było najniższym wynikiem od 5,5 roku. To, nawet mimo nabudowanej w ostatnich dwóch latach poduszki oszczędnościowej wielu osób, działa w kierunku powolnego obniżania się dynamiki konsumpcji prywatnej.
W zakreślonych okolicznościach najbardziej prawdopodobnym scenariuszem wydaje się stabilizacja stóp procentowych przynajmniej do końca roku.