Wczoraj nasz rynek wykonał wyraźny krok wprzód. Rynek ciepło przyjął informacje dotyczące planowanych zmian w podatkach, a przede wszystkim to, że nie ma w nich mowy o kolejnym obciążeniu banków. W efekcie WIG20 zyskał na wartości ponad 1,7 proc. Dzisiaj jednak mamy ruch w drugą stronę. W południe nasz flagowy indeks spadał o około 0,7 proc. i znów oscyluje przy poziomie 4000 pkt. W gronie największych spółek słabo prezentuje się przede wszystkim KGHM. Akcje miedziowego giganta tanieją o około 2,5 proc. Pretekstem okazały się wyniki finansowe spółki, które mimo poprawy, przyjęte zostały dość chłodno przez rynek.
– Spółka nie tylko pokazała pogorszenie się rentowności, ale dalsze spadki cen miedzi oraz umiarkowane zmiany w implikowanej polityce monetarnej wywierają presję na wyceny spółki. Z uwagi na to, jak istotnym komponentem głównego indeksu WIG20 jest spółka, jej zachowanie ciągnie resztę indeksu w dół. Sytuacji nie poprawiają deklaracje ministra aktywów państwowych, który ponownie wspomina o szeregu potencjalnych inicjatyw zbliżonych do podatku od nadmiarowych zysków – wskazuje Michał Stajniak, analityk XTB.
Czytaj więcej
Grupa zanotowała w II kwartale prawie 2,1 mld zł zysku netto i ponad 3,7 mld zł skorygowanego zysku EBITDA. To efekt wysokich cen miedzi i srebra o...
O około 1,5 proc. spadają też akcje LPP czy też Pepco. Lepiej dzisiaj prezentuje się druga i trzecia linia. mWIG40 w południe oscylował przy poziomie zamknięcia z wczoraj, a sWIG80 był nawet na nieznacznym plusie. Zyskiwał około 0,4 proc.
Jak nasz rynek prezentuje się na tle innych parkietów? W Europie też mamy przewagę lekkich spadków. Niemiecki DAX był w południe 0,4 proc. pod kreską. Francuski CAC40 w tym czasie tracił 0,2 proc. Wyraźny powiew optymizmu był widać za to na parkietach azjatyckich. Świetnie zaprezentował się tam Kospi, który urósł 5,8 proc. Wzrosty widzieliśmy także w Japonii, gdzie Nikkei225 urósł 1,4 proc.
Rynek obligacji w centrum uwagi
Uwagę inwestorów przykuwają nie tylko rynki akcji, ale też i obligacji. – W obliczu ostatnich niepokojących wzrostów rentowności obligacji długoterminowych Departament Skarbu USA postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i ogłosił dwukrotne zwiększenie skali ich skupu. W praktyce Departament Skarbu może prowadzić operacje odkupu określonych serii obligacji, analogicznie do tego, jak spółki dokonują skupu akcji własnych. Operacje te są neutralne z punktu widzenia łącznej podaży długu, ponieważ ich finansowanie pochodzi z emisji innych papierów – w obecnej sytuacji z pewnością o krótszym terminie zapadalności. Decyzja ta wywołała spadek rentowności amerykańskich 10-latek o około 7 pkt bazowych, podczas gdy na krótkim końcu krzywej nastąpił delikatny wzrost. Najciekawsza była jednak „energiczna” reakcja dolara, który uległ wyraźnej deprecjacji. Szukając przyczyn tak gwałtownego ruchu, można dostrzec pewne analogie chociażby z Japonią, gdzie kontrola krzywej dochodowości była jednym z elementów polityki, która ostatecznie doprowadziła do osłabienia jena na ogromną skalę. Naszym zdaniem zabieg ze strony Departamentu Skarbu USA nie zamyka tematu rosnących rentowności na długim końcu krzywej, ponieważ problem ten jest znacznie bardziej złożony. Podobny wniosek wyciągnęli najwyraźniej także inwestorzy na Wall Street – w środę indeks S&P 500 zyskał zaledwie 0,21 proc., z kolei Nasdaq wzrósł o 0,16 proc. – wskazuje Patryk Pyka z DI Xelion.