O przygotowywanych zmianach w systemie podatkowym – w PIT i CIT – rząd poinformował w środę. Zgodnie ze wstępnymi wyliczeniami tylko w 2027 r. – pierwszym roku obowiązywania nowych regulacji – w portfelach Polaków zostanie ok. 10 mld zł. To dodatkowe pieniądze, które będą mogli przeznaczyć na konsumpcję, choć analitycy rynkowi wskazują, że jest to zbyt mała skala, by mieć zauważalny wpływ na procesy rynkowe.
Czytaj więcej
Rząd planuje wprowadzenie od 2027 r. trzeciej stawki PIT na poziomie 24 proc. W skali roku da to podatnikom do 3,6 tys. zł oszczędności. Większość...
– Naszym zdaniem efekt ten będzie jednak ograniczony, a wzrost wyniesie ok. 0,2 proc., ponieważ zmiana dotyczy osób o relatywnie wysokich dochodach, które charakteryzują się wyższą przeciętną stopą oszczędności. W konsekwencji proponowane rozwiązanie nie wpływa na nasze prognozy wzrostu gospodarczego – przewidują ekonomiści Erste Bank Polska.
Podobnie sprawę ocenia Krystian Jaworski z Credit Agricole Bank Polska.
– Zaoszczędzona kwota, czyli 10 mld zł, odpowiada za ok. 0,4 proc. konsumpcji całkowitej. Biorąc pod uwagę fakt, że zyskają na tym osoby lepiej zarabiające, u których jest wyższa skłonność do oszczędzania czy inwestowania, to z pewnością ten impuls dla konsumpcji będzie jeszcze mniejszy. Być może część z tych środków trafi natomiast na rynek kapitałowy, np. na warszawską giełdę – wyjaśnia ekonomista.
– W związku z tym nie będzie też wpływu na inflację, bo skala pobudzenia popytu konsumpcyjnego będzie zaniedbywalna – dodaje.
Czytaj więcej
Rząd planuje wprowadzenie od 2027 r. trzeciej stawki PIT na poziomie 24 proc. W skali roku da to podatnikom do 3,6 tys. zł oszczędności. Większość...
Firmy będą hamować swój rozwój?
Ekonomiści dostrzegają przy tym negatywne skutki, które odczuje polska gospodarka. Konkretnie – firmy. Część z nich – te o większej skali działalności – będzie poddana większemu ciężarowi fiskalnemu. Inne zaś, chcąc unikać wejścia w próg wymagający odprowadzenia wyższych danin (do przychodów o równowartości 2 mln euro firmy mogą korzystać z obniżonej stawki CIT w wysokości 9 proc.), mogą celowo ograniczać swój rozwój.
– Zmiana w CIT, polegająca na skokowym podwyższeniu opodatkowania dużych firm, może mieć negatywne efekty ekonomiczne, stwarzając silny bodziec dla firm średnich zniechęcający je do ekspansji i inwestycji – zauważają analitycy Erste Bank Polska.
– Przedsiębiorstwa średniej wielkości mogą ograniczać swoją aktywność inwestycyjną czy ekspansję zagraniczną. Brakuje jasnej deklaracji ze strony rządu, że tak jak w przypadku PIT, tak i w nowych zasadach CIT obowiązywałby mechanizm progresywności, a wyższe stawki płacone byłyby tylko od nadwyżki – wskazuje Jaworski z Credit Agricole Bank Polska.
Jak informuje „Rzeczpospolita”, przedstawione w środę propozycje zmian w systemie podatkowym prawdopodobnie nie będą ostatnimi. Kolejne zmiany w podatku CIT mają być ogłoszone przez rząd jeszcze w tym tygodniu.
Złoty za złoty
Oceniając skutki propozycji rządu, Rada Fiskalna koncentruje się na efektach dla finansów publicznych, a nie dla podatników czy firm. Rada, jako niezależny organ monitorujący finanse publiczne w Polsce, ma za zadanie ocenę budżetu oraz dbanie o stabilność finansów państwa. Sławomir Dudek, przewodniczący Rady, chwali posunięcie rządu, w którym niższe wpływy z tytułu jednej daniny, są rekompensowane odpowiednio wyższymi wpływami z innego źródła podatkowego.
– Tak powinien od dawna wyglądać standard odpowiedzialnej polityki fiskalnej: złotówka za złotówkę dla każdej nowej obietnicy. (…) Gdybyśmy stosowali tę zasadę przez ostatnie lata, problemy polskich finansów publicznych byłyby dziś znacznie mniejsze – zauważa Dudek.
Czytaj więcej
Po rządowych zapowiedziach zmian w podatkach na GPW zapanował optymizm. WIG20 rósł ponad 1,5 proc., umacniał się także złoty. Czy ten optymizm jest...
Dodaje przy tym, że tego typu rozwiązania zabrakło przy kosztochłonnych transferach socjalnych z ostatnich lat, gdy wprowadzano 13. i 14. emeryturę, podnoszono 500+ do 800+ czy wprowadzano kolejne transfery rodzinne.
Również ekonomiści Erste Bank Polska podkreślają wagę sytuacji, w której mimo luzowania fiskalnego zadłużenie państwa nie rośnie.
- Propozycje rządu powinny zostać pozytywnie odebrane przez krajowy rynek długu, ponieważ nie wyglądają na czynnik zwiększający ryzyko fiskalne ani destabilizujący sytuację budżetu państwa w 2027 r. – piszą ekonomiści EBP.
Pokryliśmy 10 mld zł, potrzeba dalszych 160 mld zł
Przewodniczący Rady Fiskalnej wskazuje jednak przy tym, że stan finansów publicznych jest tak zły, że utrzymywanie status quo jest niewystarczające. Trzeba redukować deficyt.
– Jeżeli znajdujemy kilka czy kilkanaście miliardów złotych nowych, trwałych dochodów, to przy deficycie przekraczającym 7 proc. PKB ich pierwszym przeznaczeniem powinna być redukcja deficytu. To jest bolesna, fiskalna konkluzja – mówi Dudek, przypominając, że choć dziś znajdujemy finansowanie obniżki podatków w wysokości 10 mld zł, to w ciągu kilku lat, aby trwale poprawić saldo finansów publicznych, trzeba znaleźć dalsze 160 mld zł.
– Na razie mamy jeden krok do przodu, jeden krok do tyłu. Saldo pakietu wychodzi na zero. Zostaje jednak 300 mld zł deficytu – przypomina.