W majowym raporcie BM Pekao analitycy spodziewali się, że jeszcze w tym roku Skarbiec Holding wypłaci dywidendę. Na czerwcowym walnym zgromadzeniu akcjonariusze zdecydowali jednak inaczej. Na co mogą zatem pójść zyski grupy za ubiegły rok?

Ponieważ mamy jeszcze jeden lub dwa pomysły dotyczące połączenia lub akwizycji, które chcielibyśmy zrealizować, uznaliśmy, że poprosimy akcjonariuszy o cierpliwość w zakresie dywidendy.

Kiedy może się wyjaśnić, czy dojdzie do którejś z tych transakcji?

Myślę, że w ciągu najbliższych 12 miesięcy. Taki czas daliśmy sobie od ostatniego, czerwcowego walnego zgromadzenia. Jeżeli okaże się, że nasze pomysły przejęć i wzrostu poprzez akwizycję nie zrealizują się, wrócimy do koncepcji wypłaty dywidendy. Chcemy zwiększyć aktywa pod zarządzaniem, w tym uzupełnić ofertę, na przykład o kolejne TFI albo dom maklerski. W tym drugim przypadku istotne jest przeprowadzenie takiej transakcji, która pozwoliłaby przyspieszyć rozwój Noble Securities. I tak jak wspomniałem na początku – jeśli tego nie zrealizujemy, wrócimy do kwestii wypłaty.

Czytaj więcej

Czy OKI namieszają na rynku dystrybucji funduszy inwestycyjnych?

A jakiego rodzaju TFI uzupełniałoby ofertę Skarbca?

Musi być ono co najmniej takie jak Skarbiec TFI albo większe. Kwestia gotówki, jaką obecnie posiadamy, jest nawet drugorzędna – gdyby okazała się niewystarczająca, moglibyśmy wystąpić do akcjonariuszy o emisję kierowaną, przeznaczoną na taką właśnie transakcję. Nie ograniczamy się więc pod względem posiadanej na dziś gotówki. Zrozumieliśmy w ostatnich latach, że od samych wycen ważniejsze są chęci sprzedaży czy połączenia – ich brak potrafi skutecznie zablokować wszelkie tego typu plany.

Niebawem dobrniemy do końca czwartego roku hossy na GPW. W ostatnich miesiącach widać nawet większe napływy do funduszy akcji. Mimo to udział funduszy inwestycyjnych w oszczędnościach Polaków ogółem pozostaje w stagnacji. Dlaczego?

Z perspektywy rynków za nami kilka wybornych lat. Niestety, poza dwoma czy trzema wybranymi bankowymi TFI, które przerzuciły część grupowych środków klientów z banków do funduszy dłużnych, tak naprawdę nie widać było tej hossy w napływach do całej branży, również u nas. Ta stagnacja to efekt scementowanego rynku dystrybucji funduszy i ograniczenia sprzedaży w bankowych sieciach, wynikających m.in. ze zmian regulacyjnych wprowadzonych kilka lat temu.

Fundusze Skarbca TFI są z reguły mocno nastawione na zagraniczne rynki akcji. W poprzednich latach słabsza koniunktura na GPW paradoksalnie mogła wam sprzyjać, bo większym zainteresowaniem cieszyły się np. akcje amerykańskie. Jak wygląda to obecnie?

Ostatnie lata nie były dla nas specjalnie sprzyjające, jeśli chodzi o napływy. Wyjątkiem jest ten rok – mamy już około 200 mln zł netto napływów do funduszy i usługi asset management, co na tle poprzednich lat jest naprawdę dobrym wynikiem. Co ciekawe jednak, do funduszy zagranicznych, szczególnie inwestujących w amerykańskie akcje, środki płyną niezależnie od tego, czy indeksy spadają, czy rosną – klienci po prostu lubią te fundusze i inwestują w nie niezależnie od wzrostów czy spadków.

Czy w Skarbcu TFI też widać zainteresowanie funduszami akcji?

Tak, mamy zauważalne napływy do funduszy akcji. Jeżeli chodzi o dług, to trudno nam konkurować z bankowymi TFI, szczególnie, że mamy ograniczony dostęp do sieci bankowych. Rekompensujemy to sobie rozwijaniem usługi zarządzania aktywami opartej na instrumentach dłużnych, gdzie widzimy spore zainteresowanie ze strony instytucji i zamożnych klientów indywidualnych.

Czy odporność rynków na wstrząsy, jaką widać w tym roku, jest dobrym prognostykiem na II połowę roku?

Perspektywy rynków cały czas są dobre. Wielu inwestorów obawiało się głębokiej korekty amerykańskich akcji, a tymczasem mamy nowe rekordy S&P 500, z kolei indeks spółek technologicznych Nasdaq jest tuż pod szczytem. Trwa bardzo dobry sezon wynikowy – spośród spółek z indeksu S&P 500, które już opublikowały wyniki, 80–90 proc. pokazało rezultaty lepsze od oczekiwań. Utrzymuje się też dobre nastawienie do technologii, choć nawet w tym segmencie rynku liderzy wzrostu się zmieniają – inwestorzy patrzą już szerzej niż tylko na półprzewodniki czy sztuczną inteligencję.

Czytaj więcej

Korab, Szulec: Niezależne TFI nie są skazane na porażkę

Wyceny na GPW są jeszcze atrakcyjne?

Są wymagające, jeżeli chodzi o duże spółki, natomiast w przypadku małych i średnich spółek przestrzeń do wzrostów wycen cały czas jest. Dobrym sygnałem jest zapowiedź XTB dotycząca oferowania polskich akcji za granicą. My wciąż uważamy, że ma to sens, choć nie jest to proste ze względu na dużą konkurencję na zagranicznym rynku dystrybucji.

Dla polskich obligacji i funduszy dłużnych I półrocze nie było szczególnie udane. Co więcej, na rynkach długu utrzymuje się premia względem stóp procentowych. Czy to oznacza pogorszenie fundamentów papierów skarbowych?

Wynika to chyba z pewnego zamieszania dotyczącego różnej oceny sytuacji i dalszych działań Rady Polityki Pieniężnej. Uważamy jednak, że obligacje są wciąż interesującym aktywem. Poziom zadłużenia Polski i deficytu budżetowego bez wątpienia będzie miał wpływ na zachowanie rynku stopy procentowej, ale patrząc szerzej, w kontekście potencjalnych obniżek stóp przez Fed i EBC, widzimy przestrzeń do wzrostu cen w II połowie roku.

Jeżeli chodzi o Fed, ostatnie, słabsze dane z rynku pracy w USA oraz naciski prezydenta Trumpa, tworzą mocne argumenty za brakiem podwyżek, a wręcz za obniżkami. EBC również wskazuje na przestrzeń do cięć stóp. Oceniając na tym tle nasz rynek, wydaje się, że w perspektywie roku również RPP będzie raczej obniżała stopy niż je podwyższała.

W Polsce zbliżamy się do wyborów parlamentarnych, a sondaże wskazują na zmiany na scenie politycznej. Czy nastawienie inwestorów zagranicznych do Polski może się w związku z tym pogorszyć?

Jak wspomniałem, perspektywy zarówno dla polskich akcji, jak i obligacji są raczej dobre, choć nie oczekiwalibyśmy spektakularnych wzrostów – bardziej prawdopodobna jest ostrożna kontynuacja dotychczasowego trendu. Ważne jest, że pojawiły się napływy ze strony inwestorów indywidualnych, więc poza kapitałem zagranicznym istnieje też możliwość podtrzymania wzrostów przez kapitał krajowy.

Wybory, które odbędą się przecież już jesienią przyszłego roku, są jednak dużym znakiem zapytania i czynnikiem ryzyka. Możliwe są roszady na scenie politycznej, szczególnie po ostatnim rozpadzie Prawa i Sprawiedliwości oraz rosnącej popularności Konfederacji. Podsumowując: niepewność związana z wynikiem wyborów na pewno będzie wpływała na rynek.

Czy czynnik polityczny ma tak duże znaczenie dla giełdy?

Uważam, że ma wpływ krótkoterminowy, nazwijmy to „eventowy”. Nie sądzę, żeby wynikało z niego coś trwałego – obecna ekipa rządząca też nie dokonała od strony gospodarczej nic specjalnego czy spektakularnego, więc trudno oczekiwać, że to właśnie ten czynnik odpowiada za obserwowane pozytywne nastawienie inwestorów. Dużo bardziej jako czynnik fundamentalny obserwowanych wzrostów wskazywałbym dynamikę przychodów i zysków polskich spółek – skoro nadal pokazują dobre wyniki, przestrzeń do utrzymania pozytywnego sentymentu nadal istnieje.

Pomimo wzrostów warszawskich indeksów i wyższych wycen nie widać szturmu na IPO. Czy OKI mogą sprawić, że na rynek popłynie świeży kapitał?

Raczej nie. Nie mówię, że do OKI nie napłyną środki, ale moim zdaniem będziemy mieli przede wszystkim do czynienia z przesunięciem pieniędzy z istniejących instrumentów oszczędnościowych do OKI, a nie z napływem nowego kapitału na giełdę.

A czego pana zdaniem OKI brakuje?

Myślę, że w przypadku większości produktów inwestycyjnych – poza jednym, dwoma – brakuje regularności, systematyczności po stronie klientów. Tymi wyróżniającymi się rozwiązaniami są PPK i PPE. W pozostałych obszarach, no cóż – bez nauczenia Polaków systematycznego inwestowania, a nawet bez pewnego mechanizmu przymuszającego do systematycznego odkładania pieniędzy, trudno spodziewać się spektakularnych i długofalowych efektów. PPK funkcjonują nieco inaczej, bo środki odkładane są systematycznie, głównie za pośrednictwem pracodawcy – podobnie jak w PPE. Natomiast sięgając po inne produkty Polacy nie wykorzystują nawet dostępnych limitów – tak jest np. w IKE czy IKZE. Dlaczego więc nowe środki miałyby nagle pojawić się w OKI? To jest problem.

Jakie są plany produktowe Skarbca TFI?

Realizujemy projekt wdrożenia do naszej oferty ETF-ów. Jest on uzależniony od tego, jak będą postępowały zmiany w polskim prawodawstwie, ale niezależnie od tego, mam nadzieję, że w ciągu 6–12 miesięcy wprowadzimy ETF-y do naszej oferty. Ten projekt jest istotny dla całej naszej grupy, bo pozwala zarówno TFI, jak i domowi maklerskiemu współuczestniczyć w tym produkcie.

Jaka będzie oferta ETF-ów Skarbca?

Nazwałbym ją niestandardową w kontekście ETF-ów uruchomionych dotychczas przez inne podmioty. Raczej będą to jeden lub dwa produkty uzupełniające nasz portfel. Nie zamierzamy od razu uruchamiać całej palety produktowej. Nowy produkt nie zastąpi żadnego z dotychczasowych funduszy Skarbca. Uważamy natomiast, że w ETF-ach, niezależnie od ich rosnącej popularności w Polsce, istnieje jeszcze spora przestrzeń do wzrostu, zwłaszcza w dystrybucji.

W jakiej formule ETF-y zostaną uruchomione?

Rozwijamy ten projekt kilkoma możliwymi ścieżkami jednocześnie i w zależności od tego, co wydarzy się lub nie wydarzy w polskim ustawodawstwie, wybierzemy odpowiednią drogę. Jeżeli nie uda się wprowadzić w Polsce europejskiej formuły, prawdopodobnie uruchomimy ETF-y na dotychczasowych zasadach, choć wolelibyśmy być w awangardzie i znaleźć się w gronie TFI, które zaoferują tego typu produkty w nowej formule.

We wrześniu holding pokaże wyniki za I połowę roku. Czego się spodziewać?

Konsekwentnie realizujemy naszą strategię rozwoju, co, jak pokazują ostatnie kwartały, przekładało się na dobre czy nawet bardzo dobre wyniki raportowane przez Skarbiec Holding. Tego się trzymajmy.