Z tego artykułu dowiesz się:
- W jaki sposób polska polityka dotycząca lokalnego komponentu (local content) jest wdrażana w sektorze energetycznym bez konieczności zmian ustawowych.
- Jaka jest oficjalna definicja "komponentu krajowego" oraz jakie metody służą do jego mierzenia w łańcuchach dostaw.
- Jakie kluczowe kryteria i wagi są stosowane do określenia poziomu krajowości podmiotów współpracujących ze spółkami Skarbu Państwa.
- Jakie konkretne narzędzia, takie jak Kodeks Dobrych Praktyk czy rola pełnomocników, wspierają zwiększanie udziału krajowych firm w projektach.
- W jaki sposób przebiega monitorowanie efektywności wdrażanych założeń i jakie są oczekiwania wobec zarządów spółek.
- Jakie inwestycje w polskiej energetyce mają największy potencjał do osiągnięcia wysokiego udziału lokalnego komponentu.
Ministerstwo Aktywów Państwowych przygotowało długo oczekiwaną definicję local content. – „Komponent krajowy” to wartość towarów lub usług wyprodukowanych lub świadczonych przez podmiot krajowy – ogłosił szef MAP Wojciech Balczun, który jednak wskazał, że to tylko wstęp do definiowania krajowego łańcucha dostaw. Najpierw odbędzie się pilotaż dla branży energetycznej – zamawiający w ramach rządowego projektu inwestycyjnego oraz jego dostawcy i poddostawcy wypełnią formularz dla GUS, w którym ujawnią strukturę łańcucha dostaw w tym projekcie. Formularz będzie wysyłany po podpisaniu umowy, a formularze za kolejne lata jej realizacji – po zakończeniu każdego roku referencyjnego. W ten sposób zamawiający będzie mógł ustalić procentowy udział komponentu krajowego. Dodatkowo w procesie zapytania ofertowego zamawiający będzie informował swoich oferentów o konieczności raportowania podwykonawstwa w projekcie.
– Dzięki GUS będziemy wiedzieć, ile polskich rządowych inwestycji faktycznie realizowanych jest przez polskie firmy i będziemy badać ich poziom na trzech poziomach wykonawstwa. Zachęcamy także polskie firmy prywatne, aby dołączały do programu local content – powiedział minister.
Kryteria krajowości „local content”
Kluczowe będzie też wytworzenie pewnych nawyków postępowania w spółkach. W Kodeksie Dobrych Praktyk, którymi będą się kierować firmy, na początku te z udziałem Skarbu Państwa, oprócz wskazania, co w projekcie local content znaczy termin „komponent krajowy”, wpisano również kryteria, które pomogą określać poziom „krajowości” poszczególnych podmiotów, z którymi będą chciały współpracować państwowe spółki. Wskazanym kryteriom przypisano następujące wagi: 25 proc. – kryterium dotyczące jednostki dominującej najwyższego szczebla mającej siedzibę w Polsce, 25 proc. – kryterium dla głównego przedmiotu działalności wykonywanego na terytorium Polski, 15 proc. – kryterium dla rezydencji podatkowej w Polsce, 15 proc. – kryterium dotyczące zatrudniania ponad 50 proc. pracowników będących obywatelami RP lub mieszkańcami Polski płacącymi tu podatki i składki ZUS, 10 proc. – kryterium dotyczące siedziby w Polsce (KRS/CEIDG) i nieprzerwanej działalności przez więcej niż trzy lata, 10 proc. – kryterium dla ponad 50 proc. rocznych obrotów generowanych w Polsce.
Te wytyczne mają być kluczowe przy wyborze firm-wykonawców. Minister zapowiedział, że ruszą pierwsze pilotaże, aby ocenę udziału „local contentu” nauczyć się „mierzyć”.
W spółkach będą nowi pełnomocnicy
Wojciech Balczun zapowiedział, że niezwłocznie ma zostać ogłoszony wspominany Kodeks Dobrych Praktyk. – Powołamy w spółkach pełnomocników w spółkach ds. local content (w spółkach Skarbu Państwa – red.). Planujemy organizację dni dostawców. Będziemy też organizować wykłady, warsztaty, aby pogłębiać ten dialog – powiedział. Nie wspomniał jednak o ewentualnych zmianach w prawie, tak aby w dokumenty i przepisy prawa wpisać definicję „local content”.
W zakresie Kodeksu Dobrych Praktyk, kluczowe mają być rekomendacje dla zarządów spółek Skarbu Państwa, jak zwiększać local content. Nie tylko cena ma być ważna, ale i inne kryteria. Będą też wytyczne MAP dla spółek Skarbu Państwa.
Czytaj więcej
Rząd podał definicję „krajowego łańcucha dostaw”, która pomoże określić, ile polskich firm skorzysta na miliardach wydanych na transformację energe...
Nie będzie zmian drogą ustawy
Minister Balczun wskazał, że rząd nie planuje wprowadzać rekomendacji dotyczącej local contentu drogą ustawy. Zmiany mają być wprowadzane tak, aby były najbardziej efektywne. – Rząd przyjął już przygotowany przez Urząd Zamówień Publicznych politykę zakupową państwa. Już od dawna nie ma czegoś takiego, że dominującym i niezbędnym i jedynym w zamówieniach jest kryterium departamentach, biurach czy dywizjach zakupowych, żeby nie iść po linii najmniejszego oporu, a szukać rozwiązań znacznie szerszych – powiedział minister pytany przez „Parkiet”.
Jak dodaje MAP, resort daje także takie narzędzia jak kodeks dobrych praktyk. – Dajemy i pokazujemy najlepsze praktyki również spoza Polski, jak to zostało rozwiązane. A nasze instrumentarium, które mamy w swoich rękach w stosunku do naszych podmiotów, to są oczywiście wytyczne ministra aktywów państwowych, czyli moje. I oczywiście KPI (Key Performance Indicators – kluczowe wskaźniki efektywności, czyli mierzalne wartości finansowe lub niefinansowe, które odzwierciedlają stopień realizacji strategicznych i operacyjnych celów organizacji, które zostaną nałożone na zarząd – red.) – zapowiedział Balczun podkreślając, że będą tu duże oczekiwania po stronie MAP. Roczne raportowanie GUS-u ma pokazywać, czy udział komponentu krajowego będzie się zwiększać czy zmniejszać.
Prezesi największych spółek energetycznych także zwracają uwagę, że ustawa dot. wdrażania local content nie jest konieczna.
– Wytyczne i zespół dobrych praktyk będą wyzwaniem głównie dla działów odpowiedzialnych za zakupy. Najtrudniej jest przełamać utarty schemat działań, a to konieczne. My wyciągamy wnioski. Przykładem są morskie farmy wiatrowe. W naszym pierwszym projekcie udział krajowych dostawców wyniesie ok. 21 proc. W drugim projekcie offshore – Baltic East – będzie to nawet dwukrotnie więcej – mówi nam prezes Orlenu, Ireneusz Fąfara.
Jak wskazuje zaś Prezes PGE Dariusz Lubera, kwestie związane z prowadzeniem postępowań publicznych są już odpowiednio uregulowane na poziomie europejskim i krajowym. – Już dziś mamy obowiązujące przepisy mówiące o tym, że można wykluczać z postępowań dostawców z państw trzecich, którzy nie mają stosownych umów z Unią Europejską. To wszystko działa już w ramach istniejącego dzisiaj prawodawstwa – mówi prezes PGE Dariusz Lubera. Kluczowe zmiany w tym obszarze, zwiększające udział komponentu krajowego, można wprowadzić poprzez ogłoszoną dziś metodologię pomiaru krajowości i odpowiednią strategię zarządczą i synergię działań spółek Skarbu Państwa. Podkreśla on, że PGE stosuje te zalecenia już teraz, czego przykładem jest Polimex-Mostostal jako główny wykonawca bloku gazowego w Rybniku oraz firmy Unibep i SBB Energy, które realizują projekt gazowych silników w elektrociepłowni w Krakowie.
Z kolei, jak dodaje prezes Taurona Grzegorz Lot, założenia rozwoju local contentu w dużym stopniu można zrealizować bez konieczności wprowadzenia definicji local content do ustawy i przepisów prawa. – Dużo z tych elementów można zrobić przez decyzje korporacyjne, zarządu. My to już teraz robimy. Przykładem jest budowa lądowej farmy wiatrowej – Miejska Górka o mocy blisko 200 MW. Tam nasz local content wynosi ponad 70 proc. (w zależności od etapu) – wskazuje.
Czytaj więcej
Ani definicja local contentu, ani opracowanie kodeksu dobrych praktyk nie przyniesie natychmiastowych efektów. Potrzebne jest promowanie postaw opa...
W opinii prezesa Enei, Grzegorza Kinelskiego, wprowadzanie zmian dotyczących local contentu w drodze ustawy mogłoby okazać się mniej efektywne i utrudniać realizację całego pomysłu oraz ograniczać jego zakres. Jego zdaniem skuteczniejsze będą Kodeks Dobrych Praktyk oraz regulaminy, które będą przyjmowane przez Radę Nadzorczą.
– Już dziś wymogi przetargowe mogą obejmować kryteria pozacenowe. Zalecenia Ministerstwa Aktywów Państwowych, zawarte w Kodeksie Dobrych Praktyk, będą dla nas wiążące i będą wpływać na podejmowane decyzje – podkreśla Grzegorz Kinelski. Wskazuje, że udział local contentu w projekcie zazielenienia bloków węglowych w Kozienicach i Połańcu wynosi 100 proc., natomiast w obszarze dystrybucji – 95 proc.
W przypadku właśnie sieci dystrybucyjnych i przesyłowych do wydania będzie co najmniej ponad 280 mld zł i to właśnie już i teraz w tym sektorze, udział polskich firm może niekiedy sięgnąć ponad 90 proc.
Ile wydatków na sieci?
Planowane wydatki są imponujące. Polskie Sieci Elektroenergetyczne, nadzorca polskiego systemu energetycznego, który odpowiedzialny jest m.in. za rozbudowę sieci przesyłowych z północy na południe, zapowiada że wydatki będą systematycznie rosły. Łączne szacowane nakłady na inwestycje planowane do poniesienia w latach 2027-2036 to ok. 66 mld zł. Wykonane nakłady inwestycyjne w 2025 r. to 2,5 mld zł. W tym roku nakłady wyniosą ok. 3,5 mld zł. Jeśli chodzi o Polską Grupę Energetyczną, Eneę i Energę, spółki te podadzą dokonane i planowane wydatki na sieci przy okazji prezentacji wyników za 2025 r. Jednak w przypadku PGE wiemy, że zgodnie ze strategią cały program inwestycyjny PGE (w ramach PGE Dystrybucji) w dystrybucję do 2035 r. to 75 mld zł. W przypadku Taurona (Tauron Dystrybucja) strategia zakłada wydatki rzędu 60 mld zł. Jak informuje nas spółka (która wyniki za poprzedni rok już opublikowała), w 2025 r. nakłady inwestycyjne na sieci wyniosły 3,8 mld zł, natomiast w 2026 r. planowane są na poziomie 4,2 mld zł. Średniorocznie spółka przeznacza na ten cel około 4 mld zł. W przypadku Enei (Enea Operator), zgodnie ze strategią te inwestycje wyniosą ok. 41 mld zł do 2035 r. Podobną kwotę na sieci, rzędu 40 mld zł, planuje również Energa (Energa Operator).