Pierwsze dwa elementy – zwłaszcza w drugiej połowie tygodnia - generalnie wspierały popyt nadziejami już nie tylko na kontynuację zawieszenia walk, ale też sygnałami o porozumieniu, które odblokuje żeglugę w Cieśninie Ormuz i obniży ceny ropy, co zredukuje przyszłe napięcia inflacyjne. W przypadku sektora technologicznego gra toczyła się w kontekście mieszanych reakcji rynku na wyniki kwartalne spółki Nvidia, które czytano przez pryzmat stanu hossy w gronie spółek technologicznych. Bilansem były solidarne zwyżki najważniejszych średnich, z których relatywnie lepiej poradziły sobie indeksy najbardziej wrażliwe na sytuację na Bliskim Wschodzie. Stąd mocne odbicia w Europie i Azji, ale nie ma też wątpliwości, iż Wall Street poszukała wzrostów, których konsekwencją są pierwsze od lutego bieżącego roku nowe ATH wyrysowane przez DJIA oraz przedłużenie wzrostowej serii przez indeks S&P500 na ósmy tydzień z rzędu. Rynkowi statystycy policzyli, iż indeks S&P500 ostatni raz zanotował analogiczną serię wzrostowych tygodni w listopadzie i grudniu 2023 roku, więc zeszłotygodniowy optymizm musiał być zbudowany również na zmiennych, które były ważne w poprzednich siedmiu tygodniach.
W istocie, wyniki finansowe spółki Nvidia – ostatniej raportującej z koszyka Magnificent Seven – w pewnym sensie domknęły sezon publikacji wyników kwartalnych, który był najważniejszym wydarzeniem ostatnich kilku tygodni. Fala wzrostów, która zaczęła się w połowie kwietnia w kontekście nadziei na zakończenie wojny na Bliskim Wschodzie, miękko przeszła w falę zwyżek zbudowaną na reakcjach rynków na wyniki spółek. W przypadku Wall Street, która rozsiewała atmosferę po całym świecie, sezon nie mógł być dużo lepszy. Patrząc tylko na indeks S&P500 wyniki lepsze od oczekiwań opublikowało 84 procent spółek, co czytelnie bije średnią z ostatnich lat, która wynosi 76 procent. Wzrost zysków był równie imponujący i wyniósł 28 procent, co przekłada się na najlepszy kwartał w wykonaniu indeksu od kilku lat. W zarysowanym układzie sił w pełni zrozumiałe jest, iż rynki były w stanie zignorować wzrost inflacji i straszące zwyżki rentowności długu. Paradoksalnie, tak doskonałe wyniki obniżyły też wyceny rynku. To, co przed sezonem publikacji raportów kwartalnych wydawało się drogie jest tańsze. Indeks S&P500 jest dziś grany ze wskaźnikiem prognozowanej ceny do zysku w okolicy 21, co oznacza spadek tego wskaźnika z rejonu 22, z jakim był grany na starcie roku. Inaczej mówiąc, w zakończonym tygodniu popyt w sposób uzasadniony skupiał się na twardych danych, które pozwalały ignorować zmienne wybijające się na pierwszy plan w bieżącym szumie informacyjnym.
Doskonały kwartał w wykonaniu spółek poparty doskonałymi ośmioma tygodniami w wykonaniu S&P500 kryje w sobie ryzyko korekty, ale na chwilę obecną owocuje raczej podnoszeniem rynkowych prognoz na kolejne kilka miesięcy. Tylko w przypadku indeksu S&P500 ostatnie podejście w rejon psychologicznej bariery 7500 pkt. jeszcze przed końcem pierwszej połowy roku, przekłada się na pierwsze zalecenia analityków amerykańskich do pozycjonowania się pod poziom 8000 pkt. w końcówce 2026 roku. Scenariusz może jawić się jako optymistyczny – zwłaszcza w kontekście ostatniego odbicia inflacji i oczekiwanych podwyżek ceny kredytu przez banki centralne, z Rezerwą Federalną na czele, ale na chwilę obecną zwyżka S&P500 w perspektywie year-to-date wynosi niewiele więcej niż 9 procent. W takim ujęciu wzrost do 8000 pkt. da zwyżkę o blisko 17 procent, co byłoby wynikiem lepszym od średniej historycznej. Z drugiej strony, zwyżka z granego właśnie poziomu 7500 pkt. w rejon 8000 pkt. wymaga ruchu o niespełna 7 procent, co nie jest zadaniem szczególnie trudnym w perspektywie 7 miesięcy nawet jeśli za chwilę na rynkach miałaby pojawić się klasyczna, śródroczna korekta zagrana w kontekście zalecenia „Sell in May”. Problemem w tym optymistycznym scenariuszu jest fakt, iż rynki uwzględniły w cenach scenariusze doskonałe – dalszy wzrost zysków, koniec wojny, spadek cen ropy i spadek inflacji – co wzmacnia ryzyko mocniejszej reakcji na niespodziankę czy banalną realizację zysków.
Adam Stańczak
Analityk DM BOŚ
Wydział Analiz Rynkowych
Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.