– Pracownicze plany kapitałowe to kolejny duży, długofalowy program prospołeczny rządu – przekonywał w czasie konferencji po wtorkowym posiedzeniu Rady Ministrów premier Mateusz Morawiecki. – Przyczyni się do poprawy bezpieczeństwa finansowego polskich rodzin – dodał.

PPK to wyższe emerytury

Rząd już wcześniej przyznał, że emerytury z ZUS będą bardzo niskie. Coraz niższy będzie bowiem stopień zastąpienia, czyli stosunek emerytury do ostatniej pensji emeryta. Stąd pomysł na zachęcenie Polaków do dodatkowego oszczędzania na emerytury. Ministerstwo Finansów, wspierane przez resort pracy, przygotowało projekt ustawy o pracowniczych planach kapitałowych. Po wielomiesięcznych konsultacjach we wtorek przyjął go rząd.

Projekt zakłada, że od połowy przyszłego roku firmy, najpierw te największe, zatrudniające co najmniej 250 osób, będą zapisywały swoich pracowników do PPK. Ci będą co miesiąc odkładać na emeryturę od 2 proc. do 4 proc. swojej pensji brutto. Pracodawca dołoży im do tego od 1,5 do 4 proc. pensji. Osoby z niskim zarobkami zamiast 2 proc. odkładać będą 0,5 proc. pensji. Swoje trzy grosze dorzuci też państwo. Z budżetu wpłaci każdemu oszczędzającemu 250 zł opłaty powitalnej oraz dodatkowo co roku 240 zł.

Pieniądze będą trafiać do towarzystw funduszy inwestycyjnych, zakładów ubezpieczeń i powszechnych towarzystw emerytalnych, które mają je pomnażać. Będą inwestować w obligacje i akcje, także za granicą. Za zarządzanie będą pobierać opłaty, do 0,6 proc. zgromadzonych kapitałów (wraz z premią za wyniki).

Stopniowo do programu dołączać będą też mniejsze firmy i instytucje. Docelowo, w 2021 r. PPK będą mieli obowiązek utworzyć wszyscy pracodawcy. Wtedy do programu dołączy też budżetówka. Automatycznie do PPK zostaną zapisani wszyscy pracownicy. Każdy będzie mógł jednak zrezygnować z udziału w programie.

Projekt zakłada, że po osiągnięciu 60 lat oszczędzający będzie mógł wypłacić swoje pieniądze z PPK. Jeśli od razu wypłaci 100 proc. zgromadzonej kwoty, zostanie ona obłożona podatkiem od zysków kapitałowych. Można też będzie jednak wypłacić jednorazowo 25 proc. zgromadzonych oszczędności, natomiast pozostałą kwotę wycofywać w ratach, na przykład przez dziesięć lat.

Jeszcze w trakcie oszczędzania pieniądze można będzie wypłacić na cel mieszkaniowy, z tym, że po pięciu latach trzeba je będzie zwrócić do PPK. Ponadto 25 proc. zgromadzonej kwoty można będzie wypłacić w czasie oszczędzania na pokrycie kosztów leczenia. Rząd twierdzi też, że pieniądze będzie można wypłacić w dowolnym momencie oszczędzania, wtedy jednak trzeba będzie zwrócić to, co dopłacił budżet państwa. Ponadto od wpłaty pracodawcy odprowadzane zostaną składki w wysokości 30 proc. Zostaną zapisane jako składa emerytalna pracownika w ZUS, bo na etapie wpłat te pieniądze będą nieoskładkowane.

Prywatne środki

Rząd zapewnia, że pieniądze odkładane w ramach PPK, będą prywatnymi pieniędzmi oszczędzających. – Pieniądze w OFE były środkami publicznymi. Te w PPK będą prywatnymi pieniędzmi obywateli – mówił we wtorek premier Mateusz Morawiecki.

Foto: GG Parkiet

Dodał, że oszczędności w PPK będą podlegały dziedziczeniu. A cały system będzie nadzorowało państwo i Komisja Nadzoru Finansowego. – Gromadzone tu pieniądze będą na pewno bezpieczne – zapewnił premier.

– PPK łączą dwa cele. Obok społecznego jest jeszcze pobudzenie inwestycji i gromadzenie kapitału na te inwestycje – mówiła minister finansów Teresa Czerwińska. – Oszczędności polepszą standard życia obywateli po przejściu na emeryturę. Równocześnie jednak będą stanowiły kapitał, który będzie wykorzystywany na inwestycje.

Tłumaczyła, że zyskają na tym firmy, które będą miały dostęp do długoterminowego kapitału. Zyska też rynek finansowy, na który dzięki PPK trafiać ma 15 mld zł rocznie. – To program korzystny dla całej gospodarki – przekonuje rząd.

Teraz projekt ustawy o PPK trafi do Sejmu.