Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie strategiczne interesy skłoniły supermocarstwa do tymczasowego złagodzenia wojny handlowej.
  • Które surowce, kluczowe dla przemysłu zbrojeniowego, stały się cichą kartą przetargową w negocjacjach.
  • Dlaczego polityczny sukces szczytu nie przełożył się na entuzjazm rynków finansowych.
  • Jakie nierozwiązane spory mogą w przyszłości zagrozić utrzymaniu globalnego rozejmu.

Nie da się zaprzeczyć, że prezydent USA Donald Trump bardzo kurtuazyjnie przyjął chińskiego przywódcę Xi Jinpinga w Waszyngtonie. Nie szczędził mu protokolarnych honorów, m.in. witając go osobiście na lotnisku i urządzając na cześć „dostojnego gościa” kolację w Białym Domu z udziałem liderów amerykańskiego biznesu. „Spotkałem prezydenta Xi przy samolocie (na lotnisku!) wczoraj i wygląda na silnego, pełnego energii i w świetnej formie – lepiej niż kiedykolwiek” — napisał Trump w czwartek rano na platformie Truth Social. Dla Xi Jinpinga była to pierwsza wizyta w Waszyngtonie od 2015 r. (W tzw. międzyczasie, w 2017 r., odwiedził on rezydencję Trumpa w Mar-a-Lago, a w 2023 r. wybrał się na szczyt APEC do San Francisco).

Czytaj więcej

Nowa chińska gorączka technologiczna

Przekaz Xi był w dużym stopniu pojednawczy. – Osiągnięcie wielkiej odnowy narodu chińskiego oraz uczynienie Ameryki znów wielką mogą iść ręka w rękę - mówił przywódca ChRL podczas wystąpienia w Białym Domu. Były jednak też w tym spektaklu elementy supermocarstwowej asertywności. Powitaniu Xi na lotnisku Andrews i w Białym Domu towarzyszył przelot amerykańskich bombowców strategicznych. Xi natomiast starał się przekonać Trumpa, by zadeklarował sprzeciw wobec niepodległości Tajwanu. Z przecieków wynika, że rozmawiano również o rozbudowie chińskich sił nuklearnych, a Chiny namawiały USA oraz Iran do powrotu do negocjacji. Nieco wcześniej ogłoszono przedłużenie o dwa miesiące (do 10 stycznia 2027 r.) amerykańsko-chińskiego rozejmu handlowego oraz rozpoczęcie „dialogu” w sprawie sztucznej inteligencji. Konkretów gospodarczych było niewiele, co  rozczarowało inwestorów. Hang Seng China Enterprises, indeks notowanych w Hongkongu spółek z Chin kontynentalnych, spadł więc w piątek o 1,3 proc. Analitycy nie spodziewali się wcześniej wielkiego przełomu w relacjach dwóch supermocarstw. Szczyt Trumpa i Xi Jinpinga był dla obu krajów drobnym zwycięstwem. Wszak obu stronom nie zależy obecnie na eskalacji wojen handlowych. Wolą swoje spory wyciszyć, by mieć czas na „złapanie oddechu”.

Czytaj więcej

Szczyt Trump-Xi: kupowanie czasu

Wstrzymując eskalację

W październiku 2025 r., przed spotkaniem z Xi Jinpingiem w Pusan, Trump groził wielkimi podwyżkami ceł na chińskie produkty. Przed tegorocznym, majowym szczytem w Pekinie, prezydent USA zapowiadał podwyżkę ceł o 50 proc. na chińskie produkty. Tym razem jednak nie było żadnych tego typu gróźb. Zmianę retoryki można wiązać z przedłużającą się wojną z Iranem. Amerykanom też nie zależy na zaognianiu sytuacji, bo prowadzą z Chinami rozmowy dotyczące przedłużenia „rozejmu” dotyczącego dostępu do chińskich metali ziem rzadkich. Władze Chin mocno ograniczyły eksport tych surowców w zeszłym roku, w reakcji na amerykańskie podwyżki ceł. Mocno to odczuł m.in. amerykański przemysł zbrojeniowy. Poluzowały te restrykcje w październiku 2025 r., na szczycie w Pusan. Rozejm ten kończy się na przełomie lat, ale atmosfera na szczycie w Waszyngtonie sugerowała, że zostanie przedłużony.

„Przedłużenie rozejmu kupuje Waszyngtonowi czas, a czas jest tu kluczowy. Każdy miesiąc zwłoki to miesiąc, który administracja wykorzystuje na budowanie mapy, którą opisałem we wtorek: umowy w sprawie bezpieczeństwa Grenlandii, rezerwy Project Vault o wartości 10 miliardów USD, do której wczoraj dołączył Glencore, kopalni skandu w Australii za 400 milionów dolarów, dostaw wolframu z Korei oraz zdolności rafineryjnych finansowanych na mocy ustawy o produkcji obronnej (defense production act). Nawet w tygodniu poprzedzającym szczyt, gdy Trump gryzł się w język w kwestii ceł, Waszyngton po cichu zakazał eksportu złomu wolframu. Administracja uznała, że nie zdoła wynegocjować wyjścia z tego klinczu, więc próbuje z niego wykupić drogę wyjścia – a rozejm daje jej na to niezbędny spokój” - twierdzi Graham Summers, główny strateg rynkowy firmy Phoenix Capital Research.

Pekin też nie ma ochoty na eskalację sporów. Gospodarka chińska zwalnia (wzrost PKB wyhamował z 5 proc. w pierwszym kwartale do 4,3 proc. w drugim), a konflikt na Bliskim Wschodzie zagraża bezpieczeństwu energetycznemu Chin. Wcześniej Amerykanom udało się przejąć kontrolę nad wenezuelską ropą, która zasilała dotąd głównie gospodarkę chińską. Amerykanie pozostawili sobie natomiast opcję uderzenia w Chiny nowymi podwyżkami ceł – w ramach ustawy Lindseya Grahama (uderzającej w kraje handlujące z Rosją) oraz działań mających na celu wykluczenie Iranu z rynków światowych. Powstrzymują się jednak przed użyciem tej broni. Podobnie jak Chiny nie sięgają po całkowite odcięcie USA od swoich metali ziem rzadkich.

– Chiny i Stany Zjednoczone, jako dwa wielkie kraje, zyskują na współpracy, a tracą na konfrontacji. Nie musimy unikać tematu rywalizacji, ale nasza rywalizacja powinna być zdrowa i mieścić się w granicach. Powinien to być wyścig doganiania się nawzajem, a nie zapasy, w których ktoś musi wygrać lub przegrać – zadeklarował Xi Jinping.

Czytaj więcej

Pekin uderza restrykcjami odwetowymi w amerykańskie firmy

Protokół rozbieżności

Oczywiście między  supermocarstwami jest wciąż wiele spraw spornych. Chiny nadal kupują irańską ropę naftową i przetrzymują części do myśliwców F-35 wysłane do Hongkongu w niewyjaśnionych okolicznościach. Są też oskarżane o dostarczanie broni i danych wywiadowczych Iranowi oraz jemeńskim Hutim. CNN donosiła w piątek, powołując się na cztery anonimowe źródła, że „chińskie grupy” dostarczały Iranowi danych pozwalających na celne uderzenia w statki w Zatoce Perskiej i w amerykańskie bazy na Bliskim Wschodzie. W lipcu Trump oskarżył Chiny o olbrzymią kradzież danych o amerykańskich wyborcach przed wyborami z 2020 r. Podczas wizyty Xi Jinpinga publicznie jednak o tym wszystkim milczał. To prowokowało oczywiście krytykę jego przeciwników.

– W zamian za to, że Chiny złamały niemal każdą obietnicę handlową, którą złożyły, Trump rozwija czerwony dywan przed prezydentem Xi. Nie ma żadnych dowodów na to, że Trump wykorzystuje tę okazję, by sprzeciwić się polityce chińskiego rządu, która uderza w naszych pracowników i przedsiębiorstwa – od pracy przymusowej po subsydia państwowe. Donald Trump oddaje Chinom wszystko za darmo, a rachunek wystawia amerykańskim rodzinom – stwierdził Ron Wyden, demokratyczny senator z Oregonu.

Wygląda jednak na to, że ani Trump, ani Xi nie poszli na duże ustępstwa wobec rywala. Potwierdzili tylko, że nie będą zaostrzać wzajemnych relacji. Tylko tyle. A może „aż tyle”. W obliczu dalece niepewnej i pełnej niebezpieczeństw sytuacji na świecie, takie zapewnienia powinny być potraktowane jako  sukces.

Chiński eksport do USA nadal silny, ale mniejszy niż przed wojnami handlowymi

Chińskie porty odnotowały najintensywniejszy tydzień w historii w przededniu zbliżającego się szczytu prezydentów Donalda Trumpa i Xi Jinpinga, przedłużając boom w przesyłkach zagranicznych – donosi agencja Bloomberg. Może to być sygnał, że eksporterzy masowo wysyłali towary w obliczu niepewności wokół ceł. Rekordowe 7,3 miliona kontenerów przeszło przez chińskie terminale w ciągu siedmiu dni do 20 września, co stanowi wzrost o 9 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym. Wynikający z danych opublikowanych przez Ministerstwo Transportu wolumen handlu w pierwszych dwóch tygodniach września wzrósł o około 6 proc. Chiński eksport do Stanów Zjednoczonych gwałtownie wzrósł w ostatnich miesiącach, po tym, jak Sąd Najwyższy USA uchylił część opłat nałożonych przez Trumpa, obniżając ogólny poziom ceł na Chiny po zawarciu rozejmu handlowego pod koniec ubiegłego roku. W ciągu pierwszych siedmiu miesięcy 2026 r. import z Chin do USA wyniósł łącznie 156,39 mld USD, podczas gdy amerykański eksport do Chin sięgnął 65,17 mld USD. Przez cały 2025 r. importowano z Państwa Środka do USA dobra za 308,65 mld USD. Amerykański deficyt w handlu z Chinami wyniósł wówczas 202,67 mld USD. W 2024 r. import z Chin był jednak dużo większy - sięgnął 440,32 mld USD, a deficyt USA w handlu z Państwem Środka wyniósł 297 mld USD. W 2017 r., czyli w pierwszym roku pierwszej kadencji prezydenckiej Trumpa, importowano z Chin dobra warte łącznie 505,17 mld USD, a deficyt w handlu z ChRL sięgał 375,17 mld USD. Później zaczęły się wojny handlowe. HK