Dla GPW miniony tydzień był całkiem udany, aczkolwiek pozytywny wynik wziął się praktycznie tylko dzięki bardzo udanej sesji poniedziałkowej. We wtorek WIG i WIG20 wydostały się jeszcze odrobinę wyżej, ale w kolejnych dniach indeksy zeszły poniżej poniedziałkowego zamknięcia. Tydzień zamknięty wzrostem cieszy, ale jeśli ktoś doszukiwał się ostatnio sygnałów do korekty, to po zachowaniu GPW w ostatnich dniach będzie w stanie je dostrzec, aczkolwiek nic nie jest jeszcze przesądzone. W grze mamy cały czas wsparcie w postaci szczytów z pierwszej połowy września i jeśli główne indeksy nie potwierdzą zejścia poniżej, to głównym kierunkiem pozostaje północ.

Z kwestii, które niepokoją, to relatywna słabość GPW na tle Europy na koniec tygodnia, gdzie jednak przeważał kolor zielony. Krajowy rynek akcji był też dość obojętny na poprawę notowań złotego po kilku ciężkich dniach. Ważniejsze, nie tylko dla GPW, ale i globalnych rynków, jest jednak zachowanie obligacji.

Choć w drugiej połowie tygodnia na rynku ropy było już spokojniej (czemu sprzyjały czwartkowe sygnały o rozmowach między USA a Iranem), to podaż nie odpuszczała. Rentowności zarówno obligacji dziesięcio-, jak i trzydziestoletnich USA wzbiły się na najwyższe w tym roku poziomy, a to oznacza także, że są najwyżej odpowiednio od 2007 r. i od 2004 r. Pytanie, na ile pozostali inwestorzy zachowają cierpliwość. W ciągu tygodnia ETF-y na długoterminowe papiery amerykańskie straciły około 2,7 proc., a spadki od początku roku sięgają 7,3 proc. W okresie trzech lat inwestorzy są niemal na zero. Amerykański rynek akcji początkowo jednak robił dobrą minę do złej gry, a główne indeksy nieco zyskiwały.