W Pekinie kończą się tygodniowe obchody 70. rocznicy powstania Chińskiej Republiki Ludowej. Wielka parada wojskowa i inne związane z tą rocznicą imprezy miały pokazać dumę z tego, jak wielkim Chiny są supermocarstwem. Choć kraj przeżywa obecnie spowolnienie gospodarcze i jest uwikłany w wojnę handlową z USA, to wciąż jest potęgą, z którą muszą się liczyć wszyscy.

– Nie ma siły, która zatrzymałaby chiński lud i chiński naród w parciu do przodu! – mówił Xi Jinping, prezydent ChRL, podczas rocznicowych obchodów.

Według szacunków Międzynarodowego Funduszu Walutowego nominalny PKB Chin wynosi 14,2 bln USD. To czyni ChRL drugą pod względem wielkości (po USA z 21,3 bln USD) gospodarkę świata. Licząc jednak PKB z uwzględnieniem parytetu siły nabywczej, Chiny już w 2014 r. wyprzedziły USA, a ich gospodarka sięgnęła 27,3 bln USD. Stany Zjednoczone nigdy wcześniej nie mierzyły się z geopolitycznym rywalem, który pod względem PKB byłby do nich zbliżony wielkością. (Np. w czasie II wojny światowej łączny PKB Niemiec, Włoch, Japonii i ZSRR był niższy od amerykańskiego.) Chiny konsumują około połowy światowej produkcji aluminium, niklu, miedzi, cynku, cyny i stali. W latach 2011–2013 użyto tam na budowach 9,9 mld ton betonu, czyli więcej niż w USA w całym XX w. Chiny w ostatnich latach zaczęły się też coraz mocniej kojarzyć z osiągnięciami technologicznymi, zwłaszcza w takich dziedzinach jak: telekomunikacja, robotyka i biotechnologie.

– Chińska strategia technologiczna oraz innowacje są poważnymi zagrożeniami dla bezpieczeństwa narodowego USA. Stany Zjednoczone doszły teraz do momentu, w którym krzyczą „o cholera!" i muszą mocniej inwestować w rozwój technologii, by utrzymać swoją przewagę – stwierdził niedawno adm. William McRaven, były dowódca amerykańskiego Połączonego Dowództwa Operacji Specjalnych (JSOC).

Rządząca w Pekinie Komunistyczna Partia Chin przekonuje, że te wszystkie osiągnięcia są skutkiem jej polityki. Tylko jej przewodnictwo mogło zapewnić narodowi sukces. Niewątpliwie reformy zainicjowane w końcówce lat 70. przyczyniły się do niesamowitego rozwoju Chin. Niewiele osób zadaje jednak pytanie, czy ten rozwój byłby szybszy bez partii komunistycznej. Co by było, gdyby ekipa Mao Zedonga przegrała wojnę domową i nie doprowadziła w 1949 r. do powstania Chińskiej Republiki Ludowej?

Rozwój po straconych dekadach

Jeśli przyglądamy się historycznym szacunkom PKB (liczonego według parytetu siły nabywczej), to widzimy, że Chiny zaliczały się do grona największych gospodarek świata już co najmniej od ponad 3 tys. lat. Od XVI w. były największą gospodarką świata i utrzymywały palmę pierwszeństwa aż do 1890 r., gdy wyprzedziły je USA. Cesarstwo Chińskie, a później Republika Chińska znajdowały się potem na drugim miejscu w tym zestawieniu. Dopiero po japońskiej inwazji z lat 1937–1945, która przyniosła ogromne zniszczenia, Chiny spadły w latach 40. na piąte miejsce w gronie największych gospodarek świata. Hiperinflacja, korupcja i powojenna bieda przyczyniły się do zwycięstwa komunistów w wojnie domowej. W raz z rządami Mao zawitały jednak do Chin nacjonalizacje, kolektywizacja rolnictwa, obłędna polityka „wielkiego skoku" (próba zbyt forsownej industrializacji kraju, która wywołała głód, który zabił kilkadziesiąt milionów ludzi), szaleństwo rewolucji kulturalnej, militaryzacja społeczeństwa oraz izolacja od sporej części świata zewnętrznego. O tym, jak silna była to izolacja, może choćby świadczyć fakt, że mieszkańcy ChRL dowiedzieli się o lądowaniu Amerykanów na Księżycu dopiero po dziesięciu latach, w 1979 r.

Pierwsze dekady rządów KPCh były więc dla Chin czasem w najlepszym wypadku straconym. Chiny utrzymywały się na piątym miejscu na świecie pod względem PKB od lat 40. do lat 80. W 1990 r. znajdowały się na ósmej pozycji. Ich późniejszych gwałtowny rozwój (wspierany przez przychylny stosunek do nich USA oraz innych partnerów handlowych) sprawił, że w 2000 r. były już na drugim miejscu i wyprzedzały Japonię oraz Niemcy. Ten rozwój był jednak już skutkiem tego, że władze ChRL odeszły od maoistowskiej ortodoksji i zaczęły kopiować rozwiązania gospodarcze, które przyniosły sukces... Republice Chińskiej.

W 1949 r. władze Republiki Chińskiej, na czele z generalissimusem Czang Kaj-szekiem, ewakuowały się na Tajwan (formalnie uznawany przez ChRL za swoją „zbuntowaną" prowincję). Republika Chińska na Tajwanie aż do 1989 r. była krajem autorytarnym, rządzonym przez mającą socjalistyczne korzenie partię Kuomintang. Choć początkowo jej rządy na Tajwanie przyniosły wzrost korupcji i represji, to ekipie Czang Kaj-szeka udało się później zapewnić swojej domenie stabilność i przeprowadzić ważne reformy (m.in. reformę rolną). Gdy ChRL stawiała pierwsze kroki na drodze kapitalistycznych reform, Tajwan był już globalnym potentatem w produkcji elektroniki. W 1990 r. jego populacja stanowiła 2 proc. populacji Chin kontynentalnych, ale PKB stanowiło 40 proc. PKB ChRL. Obecnie tajwański PKB to równowartość około 4 proc. PKB Chin kontynentalnych. Jest jednak on nieco większy od np. PKB regionu Szanghaju, który posiada podobnie dużą populację co Tajwan. PKB na głowę na Tajwanie wynosi obecnie 55,2 tys. USD, czyli jest nieco większy niż w Niemczech (53,9 tys. USD) czy w Kanadzie (50,7 tys. USD). W ChRL wynosi 19,8 tys. USD i jest nieco mniejszy niż na Białorusi (20,8 tys. USD) czy w Bułgarii (24,5 tys. USD). Oczywiście kiedyś przepaść pomiędzy tym wskaźnikiem dla ChRL i Tajwanu była jeszcze większa. W 2000 r. wynosił on odpowiednio: 2,9 tys. USD i 21,8 tys. USD, w 1989 r. 925 USD i 9,3 tys. USD, a w 1980 r. 310 USD i 3,42 tys. USD. Czy gdyby jednak w Chinach kontynentalnych przez trzy dekady nie prowadzono katastrofalnych eksperymentów gospodarczo-społecznych, ta różnica nie byłaby niższa? A gdyby tak Czang Kaj-szek utrzymał władzę nad całymi Chinami i prowadził w nich podobną politykę jak na Tajwanie? Jak wielki byłby dzisiaj chiński PKB? Czy Chiny przewyższyłyby USA pod tym względem już w latach 80.? Czy dlatego USA w latach 40. niespecjalnie pomagały, a często nawet przeszkadzały Czang Kaj-szekowi w wojnie przeciwko komunistom? (Takie wrażenie można odnieść choćby po lekturze książek: Jung Chang i Jona Hallidaya „Mao", Jakuba Polita „Pod wiatr" i tegoż autora „Chiny 1946–1949".) Zadawanie takich pytań uderza oczywiście w „boski mandat" Komunistycznej Partii Chin. Mao nadal tam jest czczony jako wielki przywódca, a jego wizerunek widnieje na chińskich juanach, czyli na walucie, która staje się jedną z globalnych walut rezerwowych.

Od „Kapitału" do kapitału

Niewygodne są również pytania o to, jaką ideologię reprezentują rządzący ChRL. Komunistyczna Partia Chin wciąż przecież odwołuje się przecież do Marksa, Engelsa, Lenina i Mao, a jednocześnie w jej szeregach licznie reprezentowani są milionerzy i miliarderzy. Np. według danych magazynu „Hurun", w posiedzeniu chińskiego parlamentu w 2018 r. uczestniczyło 153 deputowanych KPCh będących miliarderami. Łączne majątki 209 najbogatszych deputowanych do chińskiego parlamentu sięgały tyle, ile wynosi PKB Szwecji. Działalność biznesowa niektórych z nich może kojarzyć się z XIX-wiecznym kapitalizmem. Podstawowe komórki partyjne KPCh istnieją w znacznej większości chińskich spółek giełdowych, a rolę szefów tych komórek odgrywają kierownicy działów PR lub HR. Wydaje się więc, że z marksizmu w Chinach został tylko materializm i dogmat o przewodniej roli partii, a także dążenie do kontroli zachowań narodu, o którym świadczy choćby system tzw. kredytu społecznego. (Przewidujący, że jeśli obywatel ChRL zachowuje się według rządowych kryteriów „źle", to np. traci możliwość kupowania biletów kolejowych.) Konstytucja ChRL z 1982 r. mówi, że „podstawowym zadaniem i celem państwa jest koncentrowanie się na modernizacji ustroju socjalistycznego zgodnie z chińską drogą", a w grudniu do statutu Partii wpisano, że jej oficjalną ideologią jest „myśl Xi Jinpinga na temat socjalizmu z chińską charakterystyką w Nowej Erze".

Francuscy ekonomiści Antoine Brunet i Jean-Paul Guichard używają na współczesny ustrój Chin określenia „totalitarny kapitalizm". Wielu sinologów odrzuca to określenie, twierdząc, że Chiny są co najwyżej autorytarne. Sam prezydent Xi Jinping wskazuje jednak, że współczesny chiński kapitalizm został oparty na „ideologii założycielskiej" KPCh, czyli na marksizmie-leninizmie.

– Zanurzenie się Chin przez ostatnie 40 lat w kapitalizmie nie było odrzuceniem ideologii założycielskiej Komunistycznej Partii Chin, ale czymś możliwym tylko dzięki niej – stwierdził Xi Jinping w 2018 r. w przemówieniu do partyjnych kadr.

Cokolwiek myślimy jednak o KPCh, to spośród wszystkich partii komunistycznych świata najsprawniej przeszła ona ewolucję od „Kapitału" Marksa do kapitału finansowego.