Z tego artykułu dowiesz się:

  • Które segmenty rynku przejęły pałeczkę liderów wzrostów i jak GPW wypada na tle giełd w Europie.
  • Dlaczego optymizm na rynku akcji nie przekłada się na sytuację na rynku obligacji skarbowych.
  • Jakie czynniki strukturalne, niezależne od bieżących napięć, mogą trwale zmienić rynek długu.

Nie do zatrzymania są w ostatnich tygodniach kupujący na rynkach akcji, biorąc wszelkie pozytywne sygnały z rozmów na linii USA–Iran za dobrą monetę. Porozumienia między wspomnianymi krajami co prawda wciąż nie ma, ale na rynkach panuje całkowity spokój.

Optymizm silniejszy niż strach

Inwestorzy odetchnęli z ulgą. Nie sprawdziły się obawy, że USA wreszcie przestaną w nieskończoność przesuwać terminy osiągnięcia porozumienia z Iranem i ruszą do kolejnego ataku. Przeciwnie – oświadczenie amerykańskiego prezydenta o tym, że warunki porozumienia mogą zostać ogłoszone niebawem, dodało rynkom optymizmu, na fali którego sporo indeksów akcji w Europie zyskiwało po ponad 1 proc. Rynek walut również zareagował tzw. risk-on – kurs dolara zniżkował o około 0,5 proc., do poziomów najniższych od połowy maja przy kilkuprocentowej przecenie ropy naftowej.

– Weekendowe rozmowy negocjacyjne na linii USA–Iran nie zakończyły się ostatecznie podpisaniem porozumienia, niemniej rynek pozytywnie ocenia sam fakt ich kontynuowania – zaznacza Patryk Pyka z DI Xelion. – W niedzielnym wpisie w internecie prezydent Trump oświadczył, że blokada irańskich portów będzie utrzymywana do czasu finalizacji umowy, a jego przedstawiciele nie powinni spieszyć się z zawarciem porozumienia– dodaje.

Czytaj więcej

Są rekordy, powrócił optymizm. Hossa pełną gębą

To jednak wystarczyło do szerokiego optymizmu na światowych rynkach, począwszy od Azji, przez Europę i Ameryki (rynek w USA w poniedziałek był zamknięty). – Wiele do sprawy wnoszą również ostatnie wypowiedzi Marco Rubio, który wskazał, że poważne rozmowy dotyczące polityki nuklearnej Iranu mogą rozpocząć się dopiero po zniesieniu blokad w Cieśninie Ormuz. Wypowiedzi te sugerują, że administracja Białego Domu byłaby prawdopodobnie gotowa zaakceptować wstępne porozumienie z Iranem, które nie rozwiąże od razu kwestii wzbogaconego uranu – interpretuje Pyka.

Główne krajowe indeksy rozpoczęły handel od wyrysowania luk hossy i momentalnie wydostały się na rekordy hossy. W przypadku WIG-u mowa oczywiście także o rekordach wszech czasów. Indeks szerokiego rynku po południu zyskiwał 1,7 proc., sięgając w trakcie sesji 137541 pkt.

WIG20 wspiął się natomiast na niemal 3719 pkt. i to jego najwyższy poziom od blisko dwóch dekad. Uwzględniwszy wypłacone przez duże spółki dywidendy (WIG20 Total Return) także mówimy o rekordzie wszech czasów. Z najważniejszych indeksów dotyczących krajowego rynku akcji do pobicia kwietniowych szczytów jeszcze nieco wspinaczki ma WIG20 USD, który przy 2,5-proc. umocnieniu w poniedziałek liczył ponad 15-proc. zwyżkę od początku roku.

Wśród dużych spółek na otwarciu tygodnia najlepiej radziła sobie energetyka, ale słabsze od oczekiwań dane o konsumpcji nie popsuły nastawienia do firm handlowych. Zyskiwały oczywiście także banki, aczkolwiek WIG-banki wzrosty zatrzymały dokładnie w miejscu kwietniowego szczytu. W tym przypadku mówimy jednak o niemal 22-proc. umocnieniu od początku roku. Polskie akcje pozostają tym samym w europejskiej czołówce, wraz z szeregiem kilku innych rynków wschodzących Starego Kontynentu. Główne giełdy radzą sobie na tle GPW wyraźnie słabiej. Francuski CAC 40 pozostaje w punkcie zamknięcia ubiegłego roku, a niemiecki DAX zdążył dotąd zyskać jedynie 3,3 proc.

O ile w ubiegłym roku krajowy rynek akcji w szczególności napędzały duże przedsiębiorstwa, o tyle teraz najlepiej zachowują się średnie spółki. mWIG40 zyskiwał w poniedziałek 1,5 proc., co w jego przypadku oznaczało zbliżanie się do 18-proc. stopy zwrotu od początku roku. Indeks drugiej linii spółek ma też spore szanse w maju pobić styczniowy wynik, kiedy to zyskał 9,7 proc. Rozkręcać zaczyna się także sWIG80, który jak dotąd w tym roku urósł o 7,8 proc. 

Czytaj więcej

Informatyka budzi się z letargu. Motoryzacja i chemia wciąż rozdają karty

Rentowności mogą pozostać wyżej

Z ulgą odetchnęły rynki obligacji skarbowych, aczkolwiek na ten moment możemy mówić tylko o korekcie blisko trzymiesięcznej korekty. Dochodowości papierów skarbowych pozostają wyraźnie powyżej poziomów, z których rozpoczynały ten rok. Oprocentowanie krajowych obligacji dziesięcioletnich osuwało się na otwarciu tygodnia o 10 pkt. baz., do 5,78 proc. wobec niedawnego szczytu na 6,05 proc. Indeks polskich obligacji w poniedziałek zyskiwał 0,3 proc., rosnąc do 2216 pkt., ale wciąż pozostawał 0,4 proc. pod kreską w porównaniu z zamknięciem 2025 r. 

– Spadek notowań ropy gatunku Brent o ponad 6 proc. i zejście poniżej 100 USD za baryłkę to wsparcie dla spadku rentowności polskich obligacji dziesięcioletnich  o około 10 pkt. baz. i wzrost notowań WIG20. Głównym komponentem indeksu blue chips są banki, które zyskują na braku obniżek stopy referencyjnej z oczekiwaniem nadal mocnego wzrostu PKB Polski w 2026-2027 – komentuje Sobiesław Kozłowski, dyrektor departamentu doradztwa inwestycyjnego w Ipopemie Private Investments. – Spadek premii za ryzyko wspiera wyceny akcji i obligacji, przy czym pełnię reakcji zobaczymy wraz z powrotem we wtorek inwestorów amerykańskich. W średnim terminie, przy udanych debiutach mega capów w USA i dalszej deeskalacji w Cieśninie Ormuz rosną szanse na rajd ulgi z opcją podejścia pod historyczny szczyt na WIG20, czyli atak na 4000 pkt. – przewiduje Kozłowski.

Jego optymizm podzielają także inni analitycy i zarządzający. Andrzej Nowak, zarządzający funduszami w Unice TFI, również zwraca na rozkręcające się inwestycje w Polsce. – Wyceny są na poziomach bliskich historycznych średnich – oznajmia. – Kluczowe jest otoczenie makro, które pozostaje pozytywne. Cykl inwestycyjny, który się w Polsce obecnie rozkręca, powinien pozostać paliwem dla gospodarki na kolejnych kilka kwartałów – twierdzi Nowak.

Stonowany optymizm na rynkach obligacji może być zapowiedzią, że rynek papierów skarbowych będzie podnosić się wolniej. – Konflikt zwiększył oczekiwania dotyczące bardziej „jastrzębich” działań  banków centralnych. Jednocześnie wzrost rentowności długoterminowych obligacji nie wynika obecnie wyłącznie z obaw o inflację wywołaną wojną i droższą ropą. Coraz wyraźniej widać, że za presją na rynku długu stoją także głębsze czynniki strukturalne, związane z wysokim zadłużeniem państw, rosnącą podażą obligacji, możliwością utrzymywania się wyższych stóp procentowych oraz zmianami zachodzącymi w globalnej gospodarce – tłumaczy Krzysztof Kamiński z Oandy TMS. Jego zdaniem rentowności obligacji mogą nie spaść wyraźnie nawet wtedy, gdy napięcia wojenne osłabną, a ceny ropy się ustabilizują, ponieważ rynek długu zaczyna wyceniać głębsze zmiany: rosnące potrzeby pożyczkowe państw, większą podaż obligacji oraz możliwość trwałego wzrostu neutralnej stopy procentowej. – Oznaczałoby to, że gospodarka światowa wchodzi w okres wyższych kosztów finansowania niż jeszcze parę lat temu, kiedy dominowały wysokie oszczędności i bardzo niskie stopy procentowe. Obecny wzrost rentowności obligacji należy więc interpretować szerzej niż tylko jako reakcję na wojnę i ceny ropy – podkreśla Kamiński.