Reklama

Hulaj budżet, piekła nie ma

Nie istnieją żadne granice deficytu i długu publicznego, których przekroczenie byłoby niebezpieczne. I jest to tylko pozornie dobra informacja dla rządów.
Olivier Blanchard (z lewej), były główny ekonomista Międzynarodowego Funduszu Walutowego, oraz Lawre

Olivier Blanchard (z lewej), były główny ekonomista Międzynarodowego Funduszu Walutowego, oraz Lawrence Summers, były amerykański sekretarz skarbu, to jedni z wielu prominentnych ekonomistów, którzy uważają, że rządy nie powinny za wszelką cenę dążyć do równowagi w budżecie. Mogą stale – nawet w okresie prosperity – utrzymywać deficyt.

Foto: Bloomberg

– Następnym razem, gdy jakiś polityk stwierdzi, że rząd musi ciąć wydatki, bo poważni ekonomiści twierdzą, że dług to coś strasznego, słuchacze parskną śmiechem. Powinni byli tak reagować już dawno, ale odtąd będzie to społecznie akceptowalne – oświadczył w 2013 r. Paul Krugman, noblista w dziedzinie ekonomii z Uniwersytetu Princeton. Odnosił się do błędów, które grupa młodych ekonomistów znalazła w głośnym artykule Carmen Reinhart i Kennetha Rogoffa, wedle których dług publiczny powyżej 90 proc. PKB idzie w parze z wolniejszym wzrostem gospodarczym. Wygląda na to, że Krugman miał rację. Sześć lat później poważni ekonomiści twierdzą raczej, że dług straszny nie jest. Rządów nie obowiązują te same ograniczenia budżetowe, co zwykłych śmiertelników, którzy w ciągu swojego życia nie mogą wydać więcej, niż zarobią. Gospodarstwom domowym i przedsiębiorstwom dług umożliwia tylko przesuwanie wydatków w czasie. Lunch, za który mogliby zapłacić dopiero jutro, dzięki kredytowi mogą zjeść już dzisiaj. Rządom kredyt pozwala zaś często zjeść lunch za darmo.

Pozostało jeszcze 88% artykułu

Wiosenna promocja -50% na Parkiet.com z NYT!

Wiosenna promocja dotyczy rocznej subskrypcji Parkiet.com w pakiecie z The New York Times.

Kliknij i poznaj warunki

Reklama
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama