Rozwój biznesu za granicą, a więc wyższe przychody eksportowe, coraz większy udział w obrotach handlu w internecie i rozbudowa bazy logistycznej, a w kraju coraz większe sklepy – to od dwóch–trzech lat główne trendy z strategii wzrostu i walki z wymagającą konkurencją sieci sklepów odzieżowych i obuwniczych. Giełdowi analitycy przyglądają się poszczególnym wskaźnikom obrazującym, jak spółki radzą sobie w każdym z tych obszarów. Nie ukrywają jednak, że pomysł, aby powiększać sklepy, nie ułatwia im zadania. Czego spodziewają się po nadchodzących miesiącach?
Rozpędzone e-commerce
– Sprzedaż z metra kwadratowego jest powszechnie używaną miarą w przypadku spółek odzieżowych, jednak obecnie jej porównywalność jest słabsza – uważa Konrad Grygo, analityk Erste Group. – Przykładowo w LPP średnia powierzchnia sklepu rośnie rok do roku o 10 proc., więc ciężko o utrzymanie poziomu sprzedaży z metra. Z drugiej strony to ma przełożenie na koszty – mówi. Chwali LPP za to, że jak kiedyś Inditex (Zara, Massimo Dutti etc.) zdecydowało się na taką strategię. Właściciel Reserved nie jest tu odosobniony. Podobne działania podejmują także inne marki odzieżowe i obuwnicze, szczególnie te zasobniejsze kapitałowo.
– Większe sklepy to nie tylko bardziej zadowolony klient (towar jest lepiej wyeksponowany, alejki szersze), ale przede wszystkim oszczędności: niższy czynsz na metr – wyjaśnia analityk Erste.
Przy analizie rozwoju biznesu firm odzieżowych i obuwniczych trzeba przyjąć sobie jakąś miarę pozwalającą na porównywanie ich między sobą – zauważa Adrian Górniak z BDM.
– Przeliczanie danych na metr kwadratowy zdaje się nadal lepszym wyborem niż analogiczne działanie na sklep. Aby analiza odpowiadała trafnie na postawione pytanie, spółka powinna prezentować przychody z e-commerce osobno, a nie każda to robi. Warto też zwracać uwagę na takie elementy, jak przejęcia, które zaburzają obraz w dużo większym stopniu niż samo powiększanie sklepów – mówi Górniak. – Ważnym wskaźnikiem jest też udział wielkości przychodów z e-commerce w sprzedaży ogółem. Kanał ten rośnie co roku w tempie dwucyfrowym i to, czy dana spółka jest w nim obecna i jak sobie radzi, stanowi ważny element oceny – dodaje.
Dla przykładu: w wypadku CCC, które jest właścicielem platformy eobuwie.pl, w III kwartale br. było to ok. 25 proc. Z kolei polska część CDRL, właściciela marki ubrań Coccodrillo, uzyskała w trzecim kwartale br. 17 mln zł w kanale online, co odpowiadało 9,3 proc. łącznych obrotów w kraju. Marka Buslik należąca do CDRL od niedawna w sieci dopiero się rozwija. Kanał ten odpowiadał za ok. 2,9 proc. jej przychodów. Według Grzegorza Pilcha, prezes VRG, spośród marek grupy pod względem e-commerce wyróżnia się Wólczanka. W jej wypadku udział internetowego handlu w przychodach to średnio ok. 40 proc. w kwartale i w przyszłym roku, jak mówi Pilch, internet może odpowiadać już za większość obrotów marki. Pozostałe brandy VRG, a szczególnie jubilerski W.Kruk, mają tu jeszcze sporo do zrobienia. Pilch nie zdradza ostatnich danych. Będą częścią publikacji wyników w listopadzie.
Uwaga na bilans
Liczą się nie tylko tempo wzrostu przychodów i zysków. Dla specjalistów z biur maklerskich równie ważne jest to, co firma ma w bilansie. Specjaliści zwracają uwagę na wskaźnik zadłużenia netto do EBITDA. Według oceny jednego z naszych rozmówców próg graniczny w tym sektorze to 3,0–3,5x.
Ważny jest też poziom zapasów. – Jeśli te ostatnie w przeliczeniu na metr kwadratowy rosną, zwiastuje to często pogorszenie wyników, bo oznacza, że popyt na towary firmy nie jest wystarczający i dana spółka może przeprowadzać agresywniejsze promocje – mówi jeden ze specjalistów.
Ważny jest także wiek zapasów, choć spółki rzadko pokazują ich strukturę. Jednym z wyjątków pod tym względem jest Monnari Trade.
– W przypadku firm takich jak LPP ważny będzie też poziom gotówki. Z jednej strony, dzięki umowie z bankiem, kontrahenci spółki mogą liczyć na szybszą spłatę należności. Z drugiej spółka musi utrzymywać wyższy poziom gotówki w kasie. Dlatego moim zdaniem nie należy się spodziewać, aby LPP silnie zwiększyło poziom dywidendy – uważa Tomasz Sokołowski z Santander DM.
Pogoda znowu zawodzi
Analitycy zgadzają się, że trwający właśnie ostatni kwartał 2019 r. nie jest dla właścicieli marek odzieżowych i obuwniczych specjalnie korzystny. Problemem ponownie jest pogoda, a szczególnie ciepła druga połowa miesiąca. Biura oceniają, że nie sprzyja to szczególnie producentom obuwia. Akcje CCC przez ostatnich kilka sesji straciły na wartości 5 proc. Za to walory Wojasa, którego kolekcja trafiła do sklepów Deichmann, zyskują. Co do tego, jak wypadną w trwającym kwartale marki odzieżowe, zdania są podzielone. Z jednej strony uważane są one za mniej zależne od pogody. Z drugiej na zimowy płaszcz jest za wcześnie.
Tomasz Sokołowski analityk, Santander Biuro Maklerskie
Z mojej perspektywy najważniejszym elementem analizy finansowej spółek odzieżowych i obuwniczych pozostają dane o wynikach sklepów działających przez pełne 12 miesięcy poprzedzające publikację danych, czyli tzw. like for like. Choć fakt, że spółki powiększają sklepy o kolejne metry, nie ułatwia nam zadania i wprowadza zawirowania wskaźników, nadal moim zdaniem warto jest prowadzić analizy pozycji wyników w przeliczeniu na metr kwadratowy. To podstawowy sposób badania efektywności kosztowej i przychodowej w branży handlowej. Oczywiście, dokładna analiza staje się trudna, ponieważ wymaga korekt. Śledzimy również wszelkie dane dotyczące e-commerce, który ma coraz większe znaczenie dla przychodów spółek, choć charakteryzuje się niższą marżą brutto. Jest to kolejny element utrudniający analizę biznesu firm odzieżowych i obuwniczych. Chodzi o to, że w wypadku strategii omnichannelowej, gdzie sklep często jest punktem odbioru towaru zamówionego online, sprzedaż internetowa odpowiada za część przychodów sieci detalicznej. ziu
Adrian Górniak analityk w Domu Maklerskim BDM
Czwarty kwartał każdego roku kalendarzowego to dla firm odzieżowych i obuwniczych nadal najważniejszy okres w roku. Najważniejsze miesiące w tym kwartale to zaś październik i grudzień. Na razie październik jest cieplejszy niż rok temu. W jaki sposób temperatury przełożą się na wyniki reprezentantów sektora, jest jednak coraz trudniej przewidzieć. Coraz większy udział w biznesie producentów odzieży i obuwia ma handel internetowy (e-commerce) oraz tzw. model fast-fashion, pozwalające na elastyczne kształtowanie miksu cenowego, działania i szybsze ruchy cenowe – w obie strony. Moim zdaniem wpływ silnego dolara na wyniki firm zobaczymy w przyszłym roku. Myślę, że ze względu na nastroje konsumentów i utrzymujący się silny popyt większość spółek celuje w poprawę wyników, choć czynników ryzyka nie brakuje. Należą do nich przede wszystkim rosnąca płaca minimalna oraz potencjalny podatek od handlu, nad którym prace, jak słyszymy, są zawieszone i którego wprowadzenie może się opóźnić. ziu
Konrad Księżopolski analityk Haitong Bank
Firmy handlowe zarabiają na obrocie kapitałem pracującym, który jest często głównym składnikiem bilansu i pozycji gotówkowej. Dlatego ważne jest, aby patrzeć na cykl rotacji zapasów czy kapitał obrotowy netto. Najlepszym przykładem wyraźnej poprawy sytuacji gotówkowej jest LPP, które bardzo poprawiło zarządzanie pieniądzem. Podobne narzędzia wprowadza obecnie CCC. Z kolei spośród wskaźników wycenowych inwestorzy często patrzą na EV/EBITDA (kapitalizacja powiększona o dług netto do EBITDA), natomiast ostatnie zmiany standardów rachunkowości oraz różne okresy obrotowe spółek spowodowały, że nie do końca da się porównywać je pod względem takich elementów. Wskaźnik EV/EBIT jest mniej podatny na te zmiany. Inwestorzy spoglądają także czasem na P/E, ale jak zwykle wskaźnik ten jest mocno podatny na różne zaburzenia. Nie pomijałbym wskaźników w przeliczeniu na metr kwadratowy: jeśli nawet powierzchnia sklepu rośnie, to jeśli sprzedaż z metra spada wolniej, oznaczać to może poprawę efektywności. ziu