Z tego artykułu dowiesz się:
- Na czym polega wieloletnia umowa handlowa, która naraża Orlen na karę w wysokości 1,2 mld dolarów.
- Kto personalnie odpowiada za zawarcie kontraktu, który obecny zarząd spółki uznaje za szkodliwy.
- Jakie zarzuty wobec poprzedniego kierownictwa Orlenu stawia minister energii w kontekście tej sprawy.
- W jaki sposób nowy zarząd rewiduje umowę i co ujawniły wewnętrzne audyty w spółce.
Chodzi o umowę podpisaną w 2021 r. ze znaną na polskim rynku firmą z branży chemicznej. Umowa dotyczy sprzedaży tlenku etylenu i ma wiązać oba podmioty na ćwierć wieku. O sprawie jako pierwszy poinformował Business Insider Polska. Wcześniej, jak informowało Radio ZET, na koniec sierpnia do prokuratora generalnego Waldemara Żurka trafiło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
Kulisy sprawy Orlenu
Według obecnych władz Orlenu jej konsekwencje mogą być dla spółki katastrofalne i doprowadzić do konieczności zapłaty kar w wysokości nawet 1,2 mld dol., czyli przeszło 4 mld zł. To efekt audytów w spółce. Jak wskazano w artykule Business Insider Polska, członek zarządu Orlenu Michał Róg, który od września 2018 r. do lutego 2024 r. odpowiadał m.in. za obszar handlu, oraz jeden z dyrektorów wykonawczych „prowadzili negocjacje w sprawie sprzedaży tlenku etylenu, a te doprowadziły do zawarcia umowy na niekorzystnych dla Orlenu warunkach”. – Spółka uważa też, że odpowiedzialność za zawarcie umowy spoczywa na członkach zarządu Orlenu, którzy 17 sierpnia 2021 r. zgodzili się zaakceptować dokumenty, oraz radzie nadzorczej, która zatwierdziła kontrakt 30 września 2021 r. Szkoda majątkowa, na którą narażony został płocki koncern, to aż 1,2 mld dol.” – podaje Business Insider Polska.
Z kolei jak podaje Polskie Radio 24, zastępca Prokuratury Regionalnej w Warszawie prokurator Tomasz Nowicki potwierdził, że prowadzone jest postępowanie sprawdzające dotyczące czynu z art. 296 par. 1a kodeksu karnego. Czyli o wyrządzeniu szkody w obrocie gospodarczym. – Potwierdzamy, że Orlen złożył w tej sprawie zawiadomienie do Prokuratury Regionalnej w Warszawie. Spółka na bieżąco współpracuje ze wszystkimi instytucjami i organami państwa, zgodnie z ich kompetencjami i uprawnieniami. Ze względu na dobro prowadzonego postępowania nie komentujemy szczegółów sprawy – wskazuje spółka.
Rząd liczy na szybkie wyjaśnienie
Do sprawy odniósł się także minister energii Miłosz Motyka. – Daniel Obajtek i cały zarząd Orlenu podpisywali umowy na lata na towar, co do którego nie wiadomo, czy byłby w stanie wyprodukować. Nic lepiej nie świadczy o ekipie, która wówczas rządziła, niż skala zawiadomień. Mowa o ekipie, która chciała płacić pendrive'ami, kryptowalutami za ropę, która nigdy do Polski nie dotarła. To jest po prostu skandaliczne. Dzisiaj po pierwsze nie przyznają się do błędów i do winy, a po drugie, dalej trwają w tym błędzie. Liczę na sprawny proces w tej sprawie – skomentował. Jak dodał, inwestycja musiała być kompletnie rewidowana przez nowy zarząd Orlenu. – Umowa była. - Umowa była przeskalowana, źle przygotowana. Jest ona dzisiaj rewidowana. Liczę na to, że te wszystkie działania, które prowadzą wprost do nieprawidłowości i niegospodarności, jeżeli chodzi o spółkę, zostaną rozliczone. Liczę na to, że kwestia dotycząca narażenia bezpieczeństwa energetycznego państwa zostanie podjęta przez prokuraturę, mówię tutaj o podjęciu decyzji o uwolnieniu rezerw strategicznych (paliw przed wyborami w 2023 r.– red.), de facto w momencie, w którym Orlen obniżał ceny w sposób ręczny jesienią 2023 roku, sterując nimi pod kampanię wyborczą. To było 100 proc. polityki, zero merytoryki, które doprowadziło do gigantycznych strat dla Skarbu Państwa i Orlenu. Dzisiaj znajduje to swój finał w prokuraturze – powiedział Motyka.