Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak seria porażek wyborczych wpływa na pozycję kanclerza i przyszłość rządzącej partii CDU.
  • Dlaczego ożywienie gospodarcze widoczne w statystykach nie jest odczuwalne przez obywateli.
  • Jakie reformy są kluczowe dla niemieckiej gospodarki i co blokuje ich skuteczne wdrożenie.
  • W jaki sposób spowolnienie ekonomiczne przyczynia się do wzrostu popularności partii skrajnych.

Friedrich Merz, kanclerz Niemiec, raczej nie zaliczy ostatnich tygodni do szczęśliwych. 6 września wybory do parlamentu landu Saksonii-Anhalt wygrała nacjonalistyczna partia AfD, uzyskując w nich prawie 44 proc. głosów. CDU – czyli partia kanclerza Merza, rządząca dotychczas w tym landzie – znalazła się na drugim miejscu z 17 proc. głosów. W ciągu pięciu lat straciła więc niemal 20 proc. poparcia w tym landzie. To było jednak preludium do dużo większej katastrofy wyborczej. 20 września, w głosowaniu do parlamentu landu Meklemburgia-Pomorze Przednie, CDU znalazła się pod progiem wyborczym, z wynikiem wynoszącym zaledwie 4,9 proc. Wygrała tam AfD, zdobywając 38,2 proc. głosów, ale koalicję rządzącą zbudują tam najpewniej lewicowcy z SPD (35,5 proc.) ze skrajną lewicą z Die Linke (6,5 proc.) i Zielonymi (5,7 proc.). W przeprowadzonych tego samego dnia wyborach w Berlinie triumfatorami byli skrajni lewicowcy z Die Linke (25,7 proc.), a CDU znalazła się na drugim miejscu (18,8 proc.), lekko wyprzedzając AfD (16,3 proc.). Po tych porażkach wyborczych pojawiły się wezwania, by kanclerz Merz podał się do dymisji. Wszak zaledwie 10 proc. Niemców dobrze ocenia jego politykę, a inni prominentni członkowie CDU zaczynają się przeciwko niemu zmawiać. On jednak twardo zadeklarował, że nie odda władzy.

Foto: GG Parkiet

- Niemcy są zdolne do reform. Powiem nawet, że te reformy są antidotum na truciznę autorytaryzmu, która przenika coraz głębiej do naszego społeczeństwa, wraz ze wzrostem fascynacji autorytaryzmem – zadeklarował Merz. Problem jednak w tym, że wielokrotnie zapowiadane przez Merza reformy nie są jakoś szczególnie odczuwalne przez zwykłych Niemców. Mogą oni nie zauważać drobnych cięć biurokracji, ale dostrzegają choćby zapowiedzi podwyższenia wieku emerytalnego.

Czytaj więcej

Czy rosnące rentowności obligacji są dzwonkiem alarmowym dla rynku?

Ślady ożywienia

- CDU stoi w obliczu intensywniejszej debaty wewnętrznej na temat tego, jak postępować z AfD. W kwestiach merytorycznych będzie forsować reformy, wiedząc, że odzyska popularność tylko wtedy, gdy gospodarka nabierze rozpędu. Krytyka  Merza również raczej nie zniknie. SPD z kolei może być skuszona do ponownego otwarcia pakietu reform, zwłaszcza w zakresie emerytur, licząc na odzyskanie głosów poprzez przesunięcie w lewo. Ogólnie rzecz biorąc, kolejne przypomnienie o coraz bardziej fragmentaryzowanym krajobrazie politycznym: zwycięstwo partii prawicowo-populistycznej w jednym landzie, zwycięstwo partii lewicowo-populistycznej w drugim. Lata stagnacji gospodarczej przyczyniły się do tej fragmentacji. Teraz utrudni ona wyjście ze stagnacji – ocenia Carsten Brzeski, ekonomista ING.

Merz wyraźnie więc liczy, że w nadchodzących miesiącach ożywienie gospodarcze zacznie być silniej odczuwalne przez zwykłych Niemców. Lekka poprawa wskaźników jest bowiem jak dotąd widoczna głównie w statystykach ekonomicznych.

Foto: GG Parkiet

Niemcy nie są już krajem balansującym na krawędzi recesji. Ostatnie trzy kwartały przyniosły im wyraźne ożywienie wzrostu PKB. W drugim kwartale  sięgnął  0,3 proc. kw./kw. O ile w 2025 r. wzrost gospodarczy wyniósł zaledwie 0,2 proc., to Bundesbank spodziewa się w tym roku zwyżki o 0,5 proc., Komisja Europejska o 0,6 proc., Międzynarodowy Fundusz Walutowy o 0,7 proc., a instytut Ifo o 1,4 proc. Zebrane przez agencję Bloomberg prognozy prywatnych ośrodków analitycznych są w przedziale od 0,2 proc. (HSBC) do 1,2 proc. (m.in. Commerzbank i UniCredit), z medianą na poziomie 1 proc. Indeks nastrojów gospodarczych Ifo wyniósł w sierpniu 88,8 pkt i był najwyżej od roku. Inflacja przyspieszyła w sierpniu do 2,9 proc. rok do roku i nie jest jeszcze szczególnie dokuczliwa, ale konsumenci są ostrożni. Sprzedaż detaliczna w lipcu spadła o 2,5 proc. w porównaniu z zeszłym miesiącem. Stopa bezrobocia wynosiła jednak w sierpniu 6,4 proc. i był to poziom najwyższy od 2020 r. Liczbę bezrobotnych niewiele dzieliło od przekroczenia poziomu 3 mln osób. Powinna ona wzrosnąć, choćby dlatego, że Volkswagen planuje zwolnić 100 tys. osób. Zagrożeniem dla gospodarki niemieckiej pozostają też wysokie ceny ropy i gazu – szczególnie w zimowym sezonie grzewczym.

Foto: GG Parkiet

Być może rząd zwiększy jednak wsparcie fiskalne dla gospodarki. Już ogłosił tymczasowe zmniejszenie podatku paliwowego o 14 centów za 1 litr. Ma to kosztować budżet tylko 2,5 mld euro.

- Wybory w Saksonii-Anhalt mogą sprawić, że rząd federalny złagodzi plany reform. SPD, będąca partnerem koalicyjnym CDU w Berlinie, już zasugerowała wycofanie się z niedawnych reform emerytalnych i zdrowotnych oraz zgodę na większe dopłaty do energii. Oznaczałoby to nieco luźniejszą politykę fiskalną i budzi wątpliwości co do zdolności rządu do wdrożenia nawet stosunkowo skromnych reform – twierdzi Andrew Kenningham, ekonomista Capital Economics.

Czytaj więcej

Rząd Friedricha Merza dużo obiecał, ale niewiele zdołał zrobić

Jakie reformy?

- Choć krótkoterminowe czynniki mogą budzić niepokój, długoterminowe perspektywy niemieckiej gospodarki będą nadal napędzane przez impuls fiskalny oraz inwestycje w obronność i infrastrukturę, a także przez zdolność do przekucia niedawnych planów reform w realne i konkretne działania. Dane o PKB za drugi kwartał pokazały, że inwestycje infrastrukturalne wreszcie zaczęły docierać do realnej gospodarki. Niemniej jednak w tej delikatnej mieszance krótkoterminowych ryzyk spadkowych i długoterminowego optymizmu nie zapominajmy, że aby zasadniczo przywrócić niemiecką gospodarkę na ścieżkę zrównoważonego wzrostu, potrzebuje ona wciąż więcej reform poprawiających międzynarodową konkurencyjność, jasnego planu na rzecz przystępnej energetyki oraz bardziej bezpośrednich bodźców, np. obniżek podatków, które pobudzą popyt krajowy, czyli zarówno inwestycje przedsiębiorstw, jak i konsumpcję prywatną. Elementów, których wciąż brakuje w pakiecie reform rządu – dodaje Brzeski.

Problem jednak w tym, że rząd niemiecki nie myśli o reformach, które naprawdę mogłyby mocno pomóc gospodarce. Mocno sprzeciwia się choćby propozycjom zawieszenia ETS, czyli systemu handlu emisjami CO2. Nie słychać też o pomysłach powrotu do energetyki jądrowej. Energia pozostanie więc droga.

Niemieckie spółki widzą największy problem w krajowej biurokracji

Połowa niemieckich przedsiębiorstw wskazuje biurokrację i regulacje prawne jako największy problem, z którym zmaga się w prowadzeniu biznesu – wynika z badania przeprowadzonego przez Instytut Ifo. Według tej ankiety, koszty energii (27 proc.) oraz koszty pracy (22 proc.) pozostają daleko w tyle na liście największych problemów spółek z RFN. Do innych kwestii często podnoszonych przez wszystkie przedsiębiorstwa należą: brak wykwalifikowanych pracowników (17 proc.), otoczenie polityczne (16 proc.), podatki i daniny (13 proc.) oraz brak pewności planowania (13 proc.). – Biurokracja ma dwukierunkowy wpływ: angażuje personel, który jest potrzebny gdzie indziej, oraz hamuje inwestycje, ponieważ stają się one nierentowne po uwzględnieniu kosztów zatwierdzeń i dokumentacji. Drugi z tych efektów jest bardziej kosztowny i nie pojawia się w żadnych statystykach, ponieważ dany projekt po prostu nigdy nie rusza z miejsca – twierdzi Klaus Wohlrabe, kierownik ds. badań w Ifo. Osoby samozatrudnione najrzadziej wymieniają biurokrację jako problem (33 proc.), a zaraz za nimi plasują się mikroprzedsiębiorstwa zatrudniające poniżej dziesięciu pracowników (41 proc.). Różnice między dużymi (59 proc.), średnimi (58 proc.) a małymi firmami (50 proc.) są niewielkie. – Każda firma, która zatrudnia pracowników, eksploatuje zakłady i urządzenia oraz eksportuje towary, podlega jednocześnie kilku zestawom regulacji – od prawa pracy, przez obowiązki sprawozdawcze, po ochronę danych. Samozatrudnieni i mikroprzedsiębiorcy wciąż są zwolnieni z wielu tych obowiązków. Gdy tylko firma osiągnie określony rozmiar, niemal wszystkie z nich zaczynają obowiązywać jednocześnie – wyjaśnia Wohlrabe. W Niemczech działania regulacyjne prowadzone są zarówno na poziomie federalnym, jak i krajów związkowych. Na przykład, każdy z niemieckich landów ma swojego pełnomocnika ds. ochrony danych osobowych, który wprowadza własne regulacje, które mogą znacząco się różnić od tych wprowadzanych w innych krajach związkowych. Landy mają też swoje oficjalne przedstawicielstwa w Berlinie, przypominające placówki dyplomatyczne. HK