Trump potrzebuje szybkich i namacalnych rezultatów, które można przełożyć na sytuację gospodarczą w Stanach Zjednoczonych. Xi patrzy na negocjacje szerzej, ponieważ dla Pekinu najważniejsze kwestie dotyczą nie najbliższych tygodni, lecz układu sił na kolejne lata.

Najbardziej konkretnym interesem Trumpa jest dziś Iran. Wojna na Bliskim Wschodzie podnosi ceny ropy i paliw, zwiększa presję inflacyjną i komplikuje politykę gospodarczą Białego Domu. Chiny są najważniejszym odbiorcą irańskiej ropy i jednym z głównych partnerów gospodarczych Teheranu, dlatego Pekin ma realne możliwości oddziaływania na sytuację. Jeżeli Xi wykorzystałby swoje wpływy do ograniczenia irańskiego eksportu lub skłonienia Teheranu do zakończenia konfliktu, Trump otrzymałby bardzo konkretny efekt gospodarczy. Niższe ceny ropy byłyby dla niego znacznie bardziej wartościowym rezultatem niż kolejna deklaracja o poprawie relacji z Chinami.

Pekin również potrzebuje taniej energii, ale nie ma powodu, aby udzielać Trumpowi takiej pomocy bez uzyskania czegoś w zamian. Jednym z najważniejszych tematów negocjacji pozostaje dostęp Chin do amerykańskich technologii półprzewodnikowych. Dla Pekinu nie jest to zwykła kwestia handlowa. Dostęp do zaawansowanych układów ma znaczenie dla rozwoju chińskiej sztucznej inteligencji, przemysłu i sektora obronnego.

Waszyngton znajduje się przy tym w trudnej sytuacji. Chce ograniczać chiński dostęp do najbardziej zaawansowanych technologii, ale amerykańskie firmy mają ogromny interes w sprzedaży na chińskim rynku. Nvidia, AMD i inni producenci półprzewodników muszą więc funkcjonować pomiędzy interesem komercyjnym a rosnącymi ograniczeniami wynikającymi z polityki bezpieczeństwa.

Jeszcze większe znaczenie ma Tajwan. Xi może próbować wykorzystać transakcyjne podejście Trumpa do ograniczenia amerykańskiego wsparcia dla Tajpej, przede wszystkim dostaw uzbrojenia. Dla Pekinu byłoby to znacznie ważniejsze niż kolejne ustępstwa w sprawie ceł. Trump z kolei może potraktować Tajwan jako element szerszej negocjacji z Chinami i uzależniać decyzje dotyczące dostaw broni od ustępstw Pekinu w handlu, technologii czy innych obszarach. Nie musi chodzić o formalną zmianę amerykańskiej polityki. Opóźnienie dostaw, ograniczenie nowych kontraktów czy powiązanie decyzji dotyczących Tajwanu z innymi negocjacjami również miałoby znaczenie.

To pokazuje zasadniczą różnicę między oboma przywódcami. Trump potrzebuje rezultatów, które można szybko przełożyć na ceny energii, handel i sytuację gospodarczą. Xi może zaakceptować czasową stabilizację, jeżeli pozwoli ona uniknąć kosztownej eskalacji i jednocześnie da Chinom czas na dalsze wzmacnianie własnego potencjału technologicznego.

Dlatego obecny rozejm handlowy jest dla obu stron wygodny. Ogranicza ryzyko nowych podwyżek ceł i daje przedsiębiorstwom większą przewidywalność, ale nie usuwa podstawowego konfliktu. Półprzewodniki, sztuczna inteligencja, metale ziem rzadkich, Tajwan i bezpieczeństwo pozostają obszarami, w których interesy Waszyngtonu i Pekinu są fundamentalnie sprzeczne.

Z punktu widzenia rynków najważniejsze będzie więc nie samo spotkanie, lecz konkretne ustępstwa. Jeżeli Pekin pomoże ograniczyć konflikt z Iranem, a Waszyngton złagodzi część ograniczeń technologicznych, obie strony mogą zyskać czas i zmniejszyć presję na gospodarki. Znacznie trudniej będzie osiągnąć kompromis w sprawie Tajwanu i zaawansowanych technologii, ponieważ dotykają one bezpośrednio przyszłej równowagi sił.

Tego spotkania nie należy więc traktować jako resetu relacji USA i Chin. To próba kupienia czasu i ustalenia warunków dalszej rywalizacji. Trump potrzebuje niższych cen energii i widocznych efektów gospodarczych. Xi potrzebuje stabilnego handlu i przestrzeni do dalszego rozwoju technologicznego. Wspólny interes kończy się tam, gdzie zaczyna się walka o przewagę strategiczną.

Mikołaj Sobierajski

Analityk Rynku Akcji XTB