Dynamika wzrostu PKB naszego zachodniego sąsiada na 2026 r. była szacowana na ponad 1 proc., a głównym źródłem wzrostu miał być stymulus fiskalny w postaci zwiększonych inwestycji w sektory infrastruktury i obrony. Perspektywy dynamicznego rozwoju Starego Kontynentu miały przyciągnąć inwestorów i przekierować napływ kapitału inwestycyjnego ze Stanów Zjednoczonych do Europy. Początek tego procesu był widoczny na przełomie lat, gdy od grudnia 2025 r. do lutego 2026 r. indeks Euro Stoxx 600 zyskał ok. 13 proc., podczas gdy amerykański S&P 500 dostarczył ok. 7-proc. stopy zwrotu.
Zwrot sytuacji nadszedł z Bliskiego Wschodu na przełomie lutego i marca, wraz z wybuchem konfliktu na linii Stany Zjednoczone–Iran. Eskalacja miała rezultat w zablokowaniu Cieśniny Ormuz, czyli jednego z głównych kanałów transportu surowców energetycznych wykorzystywanych przez kraje europejskie. W efekcie ceny surowców energetycznych poszybowały do góry. Presja cen przełożyła się na wzrost oczekiwań co do wzrostu inflacji oraz spadek prognoz wzrostu gospodarczego. Rewizja oczekiwań danych makroekonomicznych miała większą skalę w regionie europejskim niż za oceanem. W rezultacie obecnie rynek oczekuje wzrostu PKB w strefie euro w 2026 i 2027 r. odpowiednio na poziomach 0,6 proc. i 1,2 proc., a w samych Niemczech 0,6 proc. i 1,1 proc. Taka perspektywa gospodarcza skierowała ponownie inwestorów w kierunku rynku amerykańskiego.
Pomimo wyżej wymienionych czynników, inwestorzy nadal mogą wyszukać atrakcyjne rynki w regionie europejskim. Przykładem może być Półwysep Iberyjski, gdzie dynamika PKB gospodarki Hiszpanii w latach 2026–2027 jest prognozowana odpowiednio na 2,3 proc. i 1,8 proc., a Portugalii na 1,9 proc. oraz 1,8 proc. Indeks akcji hiszpańskich spółek – Ibex 35 – zyskał od początku roku ponad 12 proc., indeks portugalskiej giełdy – PSI 20 – wzrósł ponad 8 proc., a dla kontrastu niemiecki DAX dostarczył stopę wzrostu rzędu 3 proc. Na uwagę zasługuje przede wszystkim rynek hiszpański, który jest czwartą pod względem wielkości gospodarką Unii Europejskiej. Jako mocne strony gospodarki tego kraju, ekonomiści wskazują silny popyt krajowy, wzrost populacji wynikający z napływu imigrantów oraz odporny rynek pracy. Patrząc nieco szerzej, hiszpański rynek daje od początku również wyższą stopę zwrotu niż amerykański S&P 500 – 9 proc. od początku roku.