Para EUR/USD wyraźnie zyskiwała na wartości, mimo że ropa Brent w kontraktach na wrzesień przekroczyła 100 USD za baryłkę, podczas gdy to zazwyczaj dolar umacnia się w obliczu rosnących cen energii. EBC, zgodnie z oczekiwaniami, utrzymał stopy procentowe bez zmian, a prezeska Christine Lagarde wyraźnie zasugerowała możliwość podwyżki we wrześniu.
To jednak nie wystarczyło, aby trwale umocnić euro wobec szerokiego koszyka walut. Jak się okazuje, głównym wyzwaniem dla Europy nie jest obecnie droga ropa, a przede wszystkim gaz, który doprowadził parę EUR/USD do spadku poniżej parytetu w 2022 r.
Zapasy gazu ziemnego w krajach UE pozostają na niskim poziomie nieco ponad 600 TWh, co oznacza, że magazyny są wypełnione w zaledwie 54 proc. Władze UE ustaliły cel osiągnięcia 90 proc. wypełnienia magazynów przed 1 listopada, co nie będzie łatwe.
Obecna sytuacja zaczyna przypominać 2021 r., gdy zapasy były równie niskie, a ceny surowca osiągnęły 100 EUR/MWh jeszcze przed kulminacją kryzysu w 2022 r. Chociaż Europa jest obecnie lepiej zdywersyfikowana pod względem dostaw niż cztery lata temu, wzrost cen z obecnych, i tak już wysokich, poziomów 60 EUR/MWh może doprowadzić do poważnych problemów gospodarczych oraz znaczącego wzrostu inflacji. Czy w takim razie kurs EUR/USD w okolicach 1,14 to ostatnie chwile silnej europejskiej waluty?