WIPID to indeks, którego zadaniem jest mierzenie zyskowności portfela złożonego z serii obligacji korporacyjnych notowanych na Catalyst, ale do jego obliczania zaliczane są także transakcje przeprowadzane na rynku nieregulowanym (OTC), rozliczone przez KDPW. To o tyle istotne, że OTC jest rynkiem kilkukrotnie płynniejszym niż Catalyst, gdy porównać te rynki „ogółem” i nawet kilkaset razy płynniejszym, gdy przyjrzeć się poszczególnym instrumentom. Ponieważ fundusze inwestycyjne wyceniają aktywa po cenach rynkowych, WIPID mógłby być ciekawym benchmarkiem dla osiąganych wyników, ale poprzeczka wisi naprawdę wysoko. W skład indeksu wchodzą obligacje przedsiębiorstw finansowych i innych – ważne, by wielkość serii przekraczała 100 mln zł, termin zapadalności przekraczał 12 miesięcy i by papiery cechowała odpowiednia płynność.

Foto: GG Parkiet

Już te kryteria wskazują, że powstały w ten sposób portfel będzie cechowała raczej niska rentowność, bo nawet jeśli w skład indeksu wchodzą obligacje np. Bestu, Dekpolu czy nawet Cavatiny (a więc papierów o oprocentowaniu wyraźnie przewyższającym obligacje banków czy emitowane przez blue chips warszawskiej giełdy), to ich udział w indeksie będzie niewielki (dla wymienionej trójki jest to akurat 1,56 proc. łącznie). Do naliczanego oprocentowania dochodzi także wpływ zmiany cen transakcyjnych, które mogą istotnie wpływać na wyniki indeksu. Dobrą ilustracją jest w tym wypadku zachowanie innego, także nowego indeksu – POCLB (Poland Corporate Bond Financials Index). POLCB mierzy zachowanie obligacji przedsiębiorstw finansowych, których oprocentowanie i rentowność jest jeszcze niższe niż dużych serii obligacji korporacyjnych, ale mimo to jego tegoroczna stopa zwrotu wyraźnie wyprzedza zachowanie WIPID, co mogło mieć miejsce tylko w jednym przypadku – notowania obligacji instytucji finansowych rosły szybciej niż notowania obligacji korporacyjnych.

Czytaj więcej

Stabilna inflacja to korzystny scenariusz dla obligacji

Te ostatnie jednak także mają za sobą udane miesiące – 2,64 proc. od początku roku daje wprawdzie ekstrapolację na cały rok wyraźnie poniżej stopy zwrotu za ostatnich 12 miesięcy, ale trzeba pamiętać o spadku WIBOR oraz o kontynuacji zjawiska kompresji marż doliczanych do WIBOR w kolejnych emisjach. W tym miejscu warto też dodać słowo wyjaśnienia – roczne stopy zwrotu indeksów mają charakter szacunkowy, GPW Benchmark udostępnia na stronie wyłącznie historyczne wykresy, z których konkretne wartości można odczytać „na oko”. Niemniej, zakres błędu nie powinien przekraczać 0,1-0,2 proc., co niewiele zmieni w wymowie zestawienia i wniosków.

Funduszom obligacji korporacyjnych trudno będzie nawiązać walkę z benchmarkami, ponieważ – choć ich portfele mogą nie różnić się istotnie od składu WIPID (w istocie, wielu zarządzających preferuje bezpieczne papiery, dodając te o wyższej rentowności jak przyprawy do głównego dania) – muszą pozostawić spore marginesy płynnościowe, które pracują na znacznie niższych zwrotach niż główna część portfela.

Czytaj więcej

Emisji jest mniej, za to wzrosła ich jednostkowa wartość

Kto i jak bije benczmark?

Co ciekawe w kontekście „pokonywania rynku” nieco łatwiejsze zadanie stoi przed funduszami typowo skarbowymi.

Indeks Treasury Bond Spot Poland wzrósł w ciągu 12 miesięcy zakończonych 30 czerwca o 6,5 proc., podczas gdy średni wynik funduszy obligacji skarbowych wyniósł w tym czasie 6,75 proc. Tajemnica sukcesu funduszy obligacji skarbowych tkwi właśnie w rezerwie płynnościowej - ponieważ to właśnie obligacje skarbowe są najpłynniejszymi papierami wartościowymi, zarządzający nie muszą utrzymywać tak dużej poduszki płynnościowej jak zarządzający funduszami obligacji korporacyjnych. Stąd łatwiej im nawiązać walkę z wynikami samego indeksu, a nawet pobić jego wskazania za sprawą odpowiedniego doboru instrumentów.

Sama wysokość stopy zwrotu w omawianym okresie przewyższa stopę zwrotu wypracowaną przez fundusze korporacyjne przede wszystkim za sprawą umocnienia obligacji skarbowych w tym czasie (przy czym w ostatnich trzech tygodniach papiery skarbowe na nowo tanieją, a od kilku miesięcy podlegają silnym wahaniom). Jak łatwo się zorientować, sześciu funduszom obligacji korporacyjnych także udało się pokonać swój benczmark, czyli indeks WIPID, w skali roku. Nie będzie większym zaskoczeniem wiadomość, że trzy z nich to publiczne fundusze zamknięte, które nie tylko inwestują w obligacje o wyższych kuponach niż te wchodzące w skład indeksu, ale też nie są zmuszone do utrzymywania tak głębokich poduszek płynnościowych jak fundusze otwarte. Z kolei trzy fundusze otwarte o najwyższych stopach zwrotu to te, które przeważyły (względem konkurentów) w portfelach obligacje skarbowe lub zagraniczne. Sposobem na pobicie benczmarku jest więc jego pominięcie w strukturze portfela.