Oferta za bilion dolarów, która nie ruszyła zakładów
Donald Trump obiecał każdemu dorosłemu Amerykaninowi 5 tys. dolarów „dywidendy”, pod warunkiem, że Republikanie utrzymają kontrolę nad obiema izbami Kongresu i że pieniądze zostaną wydane w USA. Według wyliczeń Associated Press koszt takiego programu sięgnąłby około biliona dolarów, czyli znacznie więcej niż pomoc wypłacana w pandemii, gdy dorośli otrzymywali po 1200 dolarów z limitem dochodowym. Problem w tym, że rynki predykcyjne potraktowały tę zapowiedź jako element kampanii, a nie realny bodziec fiskalny. Notowania na Polymarket i Kalshi utrzymują szanse Demokratów na przejęcie Izby na poziomie zbliżonym do 80 do 88 proc., a walkę o Senat wyceniają jako rzut monetą, mniej więcej 50 na 50. Innymi słowy, hojna obietnica nie przesunęła prawdopodobieństw na korzyść Republikanów nawet o kilka punktów. Warto pamiętać, że poparcie dla prezydenta w badaniu Ipsosa dla Reutersa wynosi zaledwie 32 proc., a w większości sondaży utrzymuje się poniżej 40 proc.
Scenariusz bazowy na wybory Midterms: podzielony Kongres i słabszy dolar?
Najbardziej prawdopodobny układ, który wyłania się z sondaży i rynków zakładów, to Demokratyczna Izba i Republikański Senat, z prawdopodobieństwem szacowanym na około 60% (głównym elementem spornym jest tutaj Senat, który według ostatnich sondaży też może być objęty przez Demokratów). Dla rynków oznacza to wycenę impasu legislacyjnego. Demokraci przejmują kontrolę nad wydatkami, komisjami i dochodzeniami, ale Senat blokuje ich projekty i pilnuje nominacji. Taki pat zdejmuje z horyzontu ryzyko dużych zmian podatkowych, co historycznie sprzyja akcjom, ale dla dolara jest raczej neutralnie negatywny. Brak nowego impulsu fiskalnego, ciągnąca się walka o cła oraz ryzyko długiego „zamknięcia rządu” przy kolejnym budżecie mogą przełożyć się na niewielki spadek rentowności obligacji i umiarkowane osłabienie amerykańskiej waluty.
Akcje mają za sobą historię, dolar ma przed sobą Fed
Dla giełdy kluczowy jest jeden fakt: niezależnie od wyniku, S&P 500 rósł ŚREDNIO o 12,7% w ciągu sześciu miesięcy po wyborach połówkowych, a nawet w scenariuszu utraty przez dotychczasową partię rządzącą kontroli nad jedną z instytucji zwroty te nie były nadmiernie niższe, ponieważ średnio sięgały 9,4%. To najsilniejszy statystycznie fragment cyklu prezydenckiego, tak zwany trzeci rok, w którym rynek zwykle przechodzi od niepewności do ulgi. W scenariuszu bazowym beneficjentami będą spółki technologiczne napędzane sztuczną inteligencją, a przy republikańskiej fali rotacja mogłaby przesunąć kapitał w stronę banków (Goldman, JP Morgan), energetyki (Exxon Mobil) oraz małych spółek z indeksu Russell 2000. Trzeba jednak trzymać w pamięci drugą stronę tej historii: były lata połówkowe z głębokimi spadkami, gdy do gry wchodziły czynniki spoza polityki, jak inflacja, podwyżki stóp czy wojny. Dziś rolę „negatywnego czynnika” gra napięcie geopolityczne wokół Iranu i cieśniny Ormuz, a przeciwwagą pozostaje mocny cykl AI. Największą niewiadomą dla dolara jest reakcja Fed: jeśli inflacja dalej będzie spadać, przestrzeń do cięć stóp będzie rosła, co jeszcze bardziej osłabi walutę, ale jednocześnie podbije wyceny akcji. W przeciwnym wypadku bardziej prawdopodobne będą reakcje odpowiednio odwrotne, a sam temat wyborów prawdopodobnie zejdzie na drugi plan.
Mateusz Czyżkowski
Analityk Rynków Finansowych XTB