Inflacja w 2026 roku ma poruszać się cały czas w zakresie celu. Inflacja jest widziana od poziomu 1,6% do poziomu 2,9%, przy poprzedniej projekcji zakładającej 1,9%–4,0%. Warto przypomnieć, że cel to 2,5% plus/minus 1 punkt procentowy. Co więcej, inflacja teoretycznie będzie znajdować się w celu również w przyszłym roku w zakresie 1,1% do 3,7%, przy poprzedniej prognozie zakładającej 1,1%–4,1%. RPP w komunikacie wskazała, że ze względu na obecny poziom inflacji oraz perspektywę na najbliższe kwartały, zasadne było, aby dostosować stopę procentową niżej. Jednocześnie RPP podkreśla, że polityka fiskalna, odbijająca gospodarka, płace oraz sytuacja na rynku energii stanowią czynniki ryzyka dla dalszych perspektyw inflacyjnych.
Wobec tego, w przypadku utrzymania się cen ropy i gazu na wysokich poziomach, istnieje przestrzeń do tego, że inflacja wróci do górnego zakresu celu inflacyjnego lub wyżej. W takich warunkach dalsze obniżanie stóp procentowych nie będzie zasadne. Niemniej rynek finansowy wydaje się być nadzwyczaj spokojny w stosunku do ryzyka, które prezentuje sobą wojna na Bliskim Wschodzie. Co ciekawe, ewentualne konsekwencje mogą być zdecydowanie większe dla rynku niż to, co miało miejsce w 2022 roku, kiedy Rosja napadła na Ukrainę. Wtedy nie doszło do żadnych problemów na rynku ropy naftowej, natomiast cena wzrosła do 120 USD za baryłkę. Wiadomo, że sytuacja fundamentalna jest teraz zdecydowanie lepsza, ale potencjał straty 10–20% podaży rynku ropy naftowej w krótkim terminie może być dla globalnej gospodarki katastrofalny.
Dzisiaj o godzinie 15:00 odbędzie się konferencja prasowa po decyzji. Oczywiście warto szukać jakichkolwiek sygnałów dotyczących tego, czy jest to już koniec obniżek, lub przynajmniej dalsze oczekiwanie na rozwój sytuacji. Niemniej mogą pojawić się również pytania o wczorajsze wystąpienie profesora Glapińskiego z prezydentem Nawrockim, którzy zaprezentowali plan alternatywy dla unijnego programu SAFE, który miałby finansować zbrojenia. Teoretycznie przy finansowaniu miałby asystować bank centralny, choć oczywiście prawo zabrania finansowania rządu. Jedynym legalnym sposobem byłoby przelewanie zysku, który generowany jest przez bank centralny, do rządu na koniec roku. Niemniej ze względu na sytuację na rynku walutowym, w ostatnich latach bank centralny generował straty. Kolejnym pomysłem mogłaby być sprzedaż złota i zysk wygenerowany w ten sposób mógłby podlegać wypłacie do budżetu. Obecnie NBP posiada 550 ton złota i teoretycznie na papierze posiada spory zysk z tych zakupów w ostatnich latach. Niemniej warto pamiętać, że prof. Glapiński wielokrotnie wskazywał, że złoto nie było kupowane dla zysku i w dalszym ciągu chciałby zwiększyć ilość złota trzymanego w rezerwach do 700 ton. Być może podczas konferencji prasowej poznamy nieco więcej szczegółów na temat planu finansowania.
O godzinie 10:00 za dolara płacimy 3,6885 zł, za euro 4,2784 zł, za funta 4,9153 zł, za franka 4,7232 zł.