Dane te dostarczają obecnie bezcennych informacji na temat kontekstu gospodarczego - kontekstu, którego trudno dopatrzyć się w niedawnych wynikach spółek. Ale czy na pewno?
Uczestnicy rynku szukają, nie bez powodu, podobieństw zarówno do 2022 roku, jak i do kryzysu lat 70., jednak jest to bardziej wygodny skrót myślowy aniżeli punkt wyjścia do jakościowej analizy. W 2022 roku do czerwoności rozgrzany był nie tylko rynek, ale także cały system finansowy i gospodarka. Rok 2026 rynki rozpoczęły również blisko szczytów, jednak gospodarka i finanse znajdują się dziś w zupełnie innym miejscu. Sentyment na rynku pracy i wśród konsumentów jest słaby (miejscami nawet fatalny), a przemysł pozostaje w marazmie.
Nic nie wskazuje na to, by był to moment, w którym spółki mogą pozwolić sobie na bezprecedensową ekspansję marż kosztem konsumenta. Obserwując raporty i analizy (m.in. banków inwestycyjnych), można pokusić się o stwierdzenie, że gospodarka pominęła fazę wzrostu cen i prób normalizacji, a przeszła bezpośrednio do fazy „destrukcji popytu”. Sentymentu, o którym wspominam, może nie być widać w wynikach spółek, jednak taki wniosek jest przedwczesny. Patrząc na wyniki z podziałem na sektory, widać wyraźnie wciąż bardzo dobre wyniki spółek technologicznych, które są niespotykanie odporne na słabą kondycję konsumenta - szczególnie po zmianie modelu wzrostu bardziej w kierunku chmury i AI.
Wyniki przemysłu są zróżnicowane: „wyspy” dobrych rezultatów występują w segmentach powiązanych ze zbrojeniami i półprzewodnikami, a niemal wszędzie indziej widać zastój. Spółki finansowe pokazują kurczącą się marżę odsetkową, co sugeruje, że kapitał na rynku zaczyna wysychać i wkrótce może być konieczne konkurowanie o niego. Natomiast faktyczny sygnał ostrzegawczy płynie od spółek najbliższych konsumentowi - restauracji, sklepów detalicznych i firm odzieżowych.
W tym otoczeniu tak ważna staje się nie sama decyzja o stopach procentowych ze strony banków centralnych, lecz retoryka. Rynek pracy i konsument nie dają dziś bankom centralnym przestrzeni na podwyżki „z prawdziwego zdarzenia”. Jastrzębie komentarze są obecnie niezbędne, by utrzymać sentyment rynku na określonym poziomie bez rzeczywistego zacieśniania polityki.
Ze wszystkich instrumentów banków centralnych wydaje się to najlepsza strategia - pozwala osiągnąć cel polityki bez większości jej kosztów. Doświadczenie lat 2022–2024 pokazało, że stopy procentowe są skuteczne w chłodzeniu popytu i kotwiczeniu oczekiwań inflacyjnych, ale słabo nadają się do neutralizowania szoków podażowych - mówi o tym m.in. Philip R. Lane z EBC w swoim przemówieniu podczas spotkania w Jackson Hole w 2024 roku.
Częściową zagadką pozostaje realne zachowanie indeksów. Rynek obligacji powoli, ale zdecydowanie zaczyna dyskontować wzrost ryzyka i kosztu pieniądza, a w tym samym czasie indeksy pozostają blisko szczytów.
Wynika to częściowo z faktu, że głównym zagrożeniem dla spółek technologicznych będzie utrudniony dostęp do finansowania, a nie słaby konsument czy ceny surowców. Tu na scenę wchodzi jednak rynek private credit, który utrudnia transmisję monetarną do tych podmiotów i dodaje dodatkową inercję reakcji spółek na otoczenie rynkowe.
Kamil Szczepański
Analityk Rynków Finansowych XTB