Celem ma być przymuszenie Irańczyków do rozpoczęcia rozmów, których celem ma być całkowita rezygnacja z programu nuklearnego. Jeszcze wczoraj na fali tych doniesień mocno w górę poszły notowania ropy - dzisiaj rano kontrakty na surowiec łąpią oddech, chociaż dzień zapowiada się równie burzliwie. Według serwisu Axios powołującego się na swoje źródła CENTCOM ma przedstawić prezydentowi USA plany potencjalnych uderzeń w Iranie - począwszy od krótkich ataków wymierzonych w infrastrukturę, poprzez przejęcie części Cieśniny Ormuz, czy też operację "wykradzenia" irańskich zasobów uranu (dwie ostatnie wymagałyby użycia sił lądowych). Jednocześnie jak podał serwis Bloomberga amerykańskie dowództwo miało rozważyć kwestię wykorzystania pocisków hipersonicznych w Iranie. Czy sytuacja zmierza w stronę ponownej eskalacji i otwarcia kolejnego etapu w tej wojnie? Wczoraj doszło do rozmów prezydentów USA i Rosji - rozmowa trwała ponad półtorej godziny. Władimir Putin miał zaproponować rozwiązania dotyczące irańskiego programu nuklearnego, oraz przestrzec Amerykanów przed wznowieniem działań wojennych przeciwko Teheranowi. Można się domyślać, że Trump chciał wymóc na Putinie większą presję na irański reżim - ale za jaką cenę?
Pytanie, które zadają sobie pytanie inwestorzy brzmi - czy to tego rzeczywiście dojdzie - wznowienia ataków na Iran i eskalacji w tej wojnie? Wydaje się, że administracja USA ma świadomość, że "przegrywa ten konflikt", ale nie ma pomysłu, jak go zakończyć. Dzisiejsze spotkanie Donalda Trumpa z dowódcami armii nie musi oznaczać, że do ataku na Iran dojdzie już w tą sobotę, ale niewątpliwie inwestorzy zaczną znów obawiać się weekendów (wtedy zazwyczaj podejmowane są istotne działania zbrojne).
Tymczasem w sferze makro robi się coraz bardziej nerwowo. FED przyznał wczoraj, że inflacja staje się problemem, choć finalnie przyjęto bardziej łagodny komunikat, ale przy mocnym rozłamie pośród członków tej instytucji - trzech "jastrzębi" domagało się zapisu, że Rezerwa jest gotowa do podwyżek stóp. Podczas konferencji prasowej Jerome Powell wspomniał, że sytuacja jest mocno niepewna, co sprawia, że trudno o jakikolwiek sensowny forward guidance - decyzje będą podejmowane z posiedzenia na posiedzenie. Sytuację komplikuje fakt słabości rynku pracy, co wczoraj podkreślił Powell. On sam pozostanie w Radzie Gubernatorów do stycznia 2028 r. choć zamierza być mniej aktywny. Dzisiaj mamy posiedzenia Banku Anglii (komunikat o godz. 13:00), oraz Europejskiego Banku Centralnego (godz. 14:15 i konferencja Christine Lagarde 30 minut później). Jest dość prawdopodobne, że pojawią się "jastrzębie" akcenty w narracji, co podbije oczekiwania, co do ścieżki podwyżek stóp. W przypadku ECB rynek zakłada ruchy po 25 punktów baz. na dwóch posiedzeniach - w czerwcu i lipcu (model ECB Watch). Podobnie zaczyna wyglądać ścieżka dla Banku Anglii (czerwiec i lipiec), choć tutaj sytuację może komplikować perspektywa mocniejszego wyhamowania wzrostu gospodarczego w nadchodzących kwartałach, oraz majowe wybory samorządowe, które mogą zdestabilizować tamtejszą scenę polityczną. Rynkowa konkluzja? Inne banki centralne mogą być bardziej zdecydowane w swoich "jastrzębich" ruchach, niż FED, co nie musi prowadzić do umocnienia dolara, być może będzie odwrotnie. Dzisiaj amerykańska waluta nieco traci na szerokim rynku korygując umocnienie z wczoraj - najsilniejsze są waluty Antypodów, które wczoraj wyraźnie traciły. Stabilnie wypadają frank, dolar kanadyjski, euro, funt i jen - para USDJPY cofnęła się po wczorajszym wybiciu bariery 160,00. Poznaliśmy dane makro z Japonii, które wypadły mieszanie - słabsza produkcja przemysłowa vs silniejsza sprzedaż detaliczna.
Wczoraj po sesji opublikowane zostały wyniki czterech spółek z tzw. MAG-7. Odczyty były pozytywne, podobnie jak pierwsza reakcja, chociaż silny spadek zanotowały akcje Meta po obawach, co do dużego capexu na sztuczną inteligencję. Z big-techów dzisiaj po sesji poznamy jeszcze wyniki Apple'a. Z kolei z tematów makro poza wspomnianymi już posiedzeniami BOE i ECB uwagę przykują dane z USA - cotygodniowe bezrobocie, inflacja PCE Core (godz. 14:30), oraz indeks Chicago PMI (godz. 15:45) i wskaźniki wyprzedzające LEI (godz. 16:00). Za nami są już szacunkowe odczyty kwietniowej inflacji we Francji (powyżej prognoz - HICP 2,5 proc. r/r), z kolei dane dla całej strefy euro poznamy o godz. 11:00.
EURUSD - notowania odbijają przed dzisiejszym ECB
Opublikowane o godz. 11:00 dane o inflacji CPI za kwiecień nie wskazały na jej "mocniejszy wyskok" powyżej prognoz (HICP 3,0 r/r), a wstępne dane o PKB za I kwartał wypadły ciut gorzej (0,1 proc. k/k). Wydaje się jednak, że ECB nie powinien mieć nadmiernych dylematów - jastrzębie akcenty w komunikacie dzisiaj, oraz podczas konferencji prasowej Christine Lagarde są dość prawdopodobne, co pozostawi uczestników rynku z oczekiwaniami, co do dwóch ruchów na stopach w górę po 25 punktów baz. w czerwcu i lipcu. To może dać argumenty za odreagowaniem EURUSD z okolic wsparć 1,1640-65, które zostały przetestowane.
Wykres dzienny EURUSD
Rynek też mocno zastanawia się nad tym, jak USA zachowają się dalej wobec Iranu. Jeżeli w ten weekend nie pojawi się eskalacja działań militarnych, to początek przyszłego tygodnia może przynieść rajd ulgi i powrót EURUSD w rejon 1,1750, a więc złamanie krótkoterminowej linii trendu przy 1,1715. W przeciwnym razie (ataku na Iran w sobotę) niedzielny wieczór i handel w poniedziałek w nocy mogą przynieść mocny risk-off na rynkach skutkujący szybkim zjazdem EURUSD w okolice 1,15.
Sporządził: Marek Rogalski – główny analityk rynkowy DM BOŚ