USA zdają się być coraz bardziej zagubione, nie mając pomysłu na dalsze scenariusze. Jedna z tez, że dalsza blokada irańskich portów po kilku tygodniach zaczęłaby przynosić efekty, bo mocniej uderzy w irański przemysł naftowy, jest kompletnie absurdalna. Bo to, co teoretycznie zaszkodzi Irańczykom, jeszcze mocniej uderzy w resztę świata - trwający parę miesięcy paraliż na rynku ropy, ale i też gazu, czy też helu stał by się faktem. I rynki coraz bardziej to dyskontują - kontrakty na ropę systematycznie pną się w górę - pytanie, kiedy na WTI zobaczymy ponownie poziomy 120 USD za baryłkę. To wprowadza nerwowość pośród banków centralnych - dzisiaj decydenci w Banku Japonii utrzymali stopy procentowe, ale aż trzech z dziewięciu z nich opowiedziało się za podwyżką stóp już teraz (Nakagawa, Takata, Tamura). Jednocześnie wyraźnie w górę poszły prognozy dla inflacji - w tym roku fiskalnym do 2,8 proc. z 1,9 proc., a w przyszłym do 2,3 proc. z 2,0 proc. W efekcie rosną oczekiwania, co do podwyżki jeszcze na posiedzeniu w połowie czerwca. Czy "jastrzębie" akcenty w narracji pojawią się w przypadku innych banków centralnych - jutro mamy Bank Kanady i FED, a w czwartek Europejski Bank Centralny i Bank Anglii? Niewykluczone, pytanie tylko na ile zdominują one narrację - decydenci nie mogą już ignorować faktów, które będą podbijać oczekiwania inflacyjne (sytuacja na Bliskim Wschodzie). Rosnące rentowności obligacji rządu USA (10-letnie już po 4,36 proc.) pokazują, że problem ten dotyczyć też będzie USA - tu jednak "jastrzębia" narracja może oznaczać dalsze wydłużenie oczekiwań, co do utrzymywania stóp procentowych przez FED na obecnym poziomie 3,50-3,75 proc. W pewnym rozkroku pozostają natomiast rynki akcji - z jednej strony trwająca rewolucja AI dość pozytywnie wpływa na wyniki spółek (chociaż doniesienia z kluczowych amerykańskich big-techów dopiero przed nami), z drugiej systematycznie pogarszające się nastroje konsumentów w pewnym momencie zaczną mocniej oddziaływać na gospodarkę.
Wtorek przynosi lekkie podbicie risk-off w kontekście Iranu (Trump jest mocno sceptyczny), choć rynki są podzielone. W przestrzeni walutowej nieznacznie zyskuje dolar, na rynku surowców mamy drożejącą ropę, ale taniejące metale, jak złoto. Pogorszenie sentymentu widać na kryptowalutach, ale na rynkach akcji inwestorzy zdają się czekać na publikacje wyników spółek. Outsiderem na walutach jest jen, który jako jedyny dzisiaj zyskuje wobec dolara wsparty doniesieniami z posiedzenia Banku Japonii. Najmocniej tracą dzisiaj szwajcarski frank, oraz korona szwedzka. Euro i funt wypadają względnie stabilnie przed posiedzeniami ECB i BOE (w czwartek). W kalendarzu makro uwagę zwrócą dzisiaj informacje z Banku Węgier (stopy bez zmian, ale mogą pojawić się komentarze dotyczące nowej sytuacji politycznej), oraz USA (indeks zaufania konsumentów Conference Board za kwiecień).
EURUSD wrócił poniżej 1,1700
Poniedziałkowy ruch w górę okazał się krótki... podaż uderzyła jeszcze wczoraj pozostawiając spadkową świecę doji. W krótkim terminie szanse na podejście pod 1,18 zmalały na rzecz scenariusza próby naruszenia wsparcia przy 1,1665, które było testowane w zeszłym tygodniu. Lekki risk-off na rynkach sprzyja USD, ale przed nami posiedzenia FED/ECB (środa/czwartek), które mogą wprowadzić większą zmienność. Biorąc jednak pod uwagę to, że dla Jerome Powella będzie to "pożegnalne" posiedzenie, rynki powinny zwracać większą uwagę na komentarze Christine Lagarde z ECB, która może przygotowywać grunt pod ewentualne zacieśnienie polityki monetarnej w wakacje. W takiej sytuacji mocniejsze zejście EURUSD poniżej 1,1665 mogłoby być trudne.
Wykres dzienny EURUSD
Sporządził: Marek Rogalski – główny analityk rynkowy DM BOŚ