Bezradność USA w kwestii poprawy trudnych relacji z Iranem, za co administracja Donalda Trumpa jest w pełni odpowiedzialna, jest coraz bardziej widoczna. Ceny ropy tylko w ubiegłym tygodniu odbiły o 17 proc., a w ostatnich dniach szły dalej w górę. Perspektywa powrotu na maksima w rejonie 120 USD za baryłkę staje się coraz bardziej realna, patrząc jak nieudolnie są prowadzone obecne negocjacje. To będzie podbijać globalny risk-off i wprowadzać coraz większą nerwowość pośród decydentów w bankach centralnych.
Na razie mamy podbicie „jastrzębiego” przekazu (Bank Japonii), ale za 2-3 miesiące pojawią się konkretne działania. Teoretycznie FED ze swoim założeniem braku podwyżek w tym roku, powinien dawać argumenty dla słabszego dolara w kolejnych miesiącach, ale sytuacja jest niejednoznaczna. Przez silniejszego USD straciły we wtorek waluty rynków wschodzących, w tym nasz region – decyzja Banku Węgier nie miała większego wpływu na forinta. W kraju czekamy na czwartkowe szacunki inflacji CPI za kwiecień, gdzie najpewniej zobaczymy wpływ rządowego programu obniżającego ceny paliw.
Dla złotego bardziej istotne będą wydarzenia globalne – dzisiaj wieczorem przekaz z FED, jutro z ECB oraz sentyment na Wall Street, na który wpływ będą mieć wyniki finansowe big-techów. Globalna niepewność i zbliżający się dłuższy weekend majowy mogą stwarzać preteksty do utrzymania słabości złotego.