W kontekście zakończenia miesiąca i ostatniej sesji kwietnia warto odnotować, iż przeszło 1,1 miliarda złotych obrotu w WIG20 przypadło na końcowy fixing, więc znacząca część aktywności rynku była elementem porządkowania portfeli przez inwestorów instytucjonalnych. W trakcie sesji, przeciwko bykom grała awersja do ryzyka, którą kształtowały wczorajsze zwyżki cen ropy i prowojenne pomruki prezydenta Donalda Trumpa grożącego Iranowi powrotem do aktywnej fazy konfliktu na Bliskim Wschodzie. Niezależnie, spadek WIG20 przełożył się na pogłębienie odejścia indeksu od szczytu hossy wyrysowanego w rejonie 3704,61 pkt. do 6,44 procent licząc do sesyjnego dołka zagranego w rejonie 3466,20 pkt. i – co znacznie ważniejsze – zaowocował zamknięciem rozdania poniżej psychologicznej bariery 3500 pkt. Technicznie patrząc podaży udało się przełamać wsparcie, które popyt skutecznie bronił na sesjach wtorkowej oraz środowej, co sygnalizowało próby zakończenia aktualnej korekty. Przebicie 3500 pkt. oznacza, iż indeks otworzył sobie drogę w rejon 3400 pkt., a patrząc na wykres tygodniowy indeksu nie można wykluczyć nawet zejścia w rejon 3300 pkt. Nie ma też wątpliwości, iż rynek wejdzie w kolejny miesiąc w układzie korekcyjnym mimo tego, iż kwiecień skończył się zwyżką WIG20 o 4,41 procent. Pozytywem, jak i negatywem w tym układzie sił staje się fakt, iż przecena w drugiej połowie miesiąca została zagrana przynajmniej w części w korelacji z otoczeniem, więc właśnie zachowanie giełd bazowych powinno być elementem, który przesądzi o kondycji WIG20 w maju, miesiącu uznawanym za okres pozycjonowania się inwestorów na rynkach akcji pod słabszą część roku.
Adam Stańczak
Analityk DM BOŚ
Wydział Analiz Rynkowych
Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska S.A.