– Wydaje się, że inwestorzy byli bardziej zaniepokojeni kwotą, jaką grupa może wydać na częstotliwości, niż tym, że brak zakupu spowoduje jej mniejszą konkurencyjność w przyszłości – mówił nam Włodzimierz Giller, analityk DM PKO BP.
Konrad Księżopolski, analityk BESI, był zdania, że „zaoszczędzone" pieniądze grupa przeznaczy na przedpłatę długu.
Podzielone są zdania co do tego, co czeka pozostałych uczestników aukcji, w tym Orange Polska. Teoretycznie wycofanie się Plusa z licytacji pasma 800 to mniejsza konkurencja. Właściciele Orange nie byli jednak pewni, czy na decyzji Polkomtela zyska, czy straci. Kurs Orange w środę raz spadał, raz rósł.
Analitycy Wood&Co. zwracali uwagę, że nadal popyt na częstotliwości w aukcji jest większy niż podaż. Początkowo sześć firm zgłosiło popyt na w sumie 12 bloków, a do dyspozycji jest ich tylko pięć. Decyzja Plusa ogranicza popyt o dwie oferty. Nie jest też pewne, czy z walki nie wycofał się jeszcze jeden gracz. To najprawdopodobniej spółka zależna Emitela, ale firma ta odmawia komentarzy na temat aukcji. W takiej sytuacji w walce pozostałyby Orange, T-Mobile, P4 oraz spółka NetNet należąca do Szymona Ruty, syna Heronima, wspólnika Solorza-Żaka.
Rola NetNetu interpretowana jest na dwa sposoby. Według jednych może ona wydłużać aukcję i podbijać wycenę, utrudniając konkurencji zdobycie pasma, które grupa Solorza-Żaka ma już z innego źródła (Sferia). Zdaniem innych NetNet – jak Midas – to sposób na rozłożenie kosztów inwestycji w czasie.