Dane z USA i Chin pokazały, że presja cen pozostaje bardziej uporczywa, niż jeszcze kilka miesięcy temu zakładano. Zarówno amerykański CPI, jak i chiński PPI okazały się wyższe od oczekiwań, a środowy odczyt PPI w USA dodatkowo podbił temat. Rynek coraz mocniej zastanawia się, co w tej sytuacji zrobią banki centralne. Coraz częściej wraca scenariusz „higher for longer”, czyli utrzymania wysokich stóp procentowych na dłużej albo ich podnoszenia.

Wyższe odczyty inflacji pokazują, że sygnały odbicia presji kosztów mają charakter globalny i będą zaraźliwe. Widać to również na rynku krajowym. Rentowności obligacji skarbowych rosną od początku tygodnia na całej krzywej, a kontrakty FRA znów dodały do oczekiwań na podwyżki stóp złotówkowych. Nic dziwnego, skoro rynek dostaje kolejne jastrzębie sygnały. Przemysław Litwiniuk przyznał, że do końca roku bardziej prawdopodobna wydaje się podwyżka stóp niż ich obniżka.

Mimo trudniejszych warunków rynkowych Ministerstwo Finansów sprzedało zaplanowaną ofertę obligacji za prawie 11 mld zł, przy popycie wartym prawie 14 mld zł. Największym zainteresowaniem cieszyły się przecenione ostatnio serie stałokuponowe.

Po południu, w reakcji na kolejną paczkę danych o inflacji, ceny takiego długu lekko spadały. Nasz autorski wskaźnik fazy cyklu kredytowego pozostaje na najwyższych poziomach, bo rynek nadal zakłada, że obecny szok ma zarządzalny charakter inflacyjny, a nie stricte kredytowy.