Z jednej strony tego typu fundusze zapewne zagarnęłyby znaczącą liczbę atrakcyjnych emitentów, pozostawiając bez finansowania tylko projekty najbardziej ryzykowne, które wówczas oferowane byłyby inwestorom indywidualnym, co oznaczałoby naturalnie duże ryzyko dla tych ostatnich. Z drugiej strony, możliwość powierzenia środków tego typu funduszom oznaczałaby zlecenie oceny ryzyka kredytowego najlepiej przygotowanym do tego instytucjom oraz udział w zyskach znacząco przekraczających możliwości funduszy otwartych, za to za cenę wyższego ryzyka i zmniejszonej płynności.
Remedium na to ostatnie może być upublicznienie FIZ i notowanie certyfikatów na giełdzie, ryzyko można zaś kontrolować dzięki odpowiedniej dywersyfikacji, ale przede wszystkim know-how. Obecnie jedynym publicznym funduszem w tej kategorii inwestycji jest Rentier FIZ, który w skali roku zarobił 6,7 proc., lecz przy niewielkiej dywersyfikacji portfela.